Niniejszy serwis korzysta z plików cookies celem realizacji usług zgodnie z Polityką Plików Cookies.
Informujemy, iż istnieje możliwość określenia warunków przechowywania lub dostępu do plików cookies za pomocą przeglądarki. Jeżeli wyrażasz zgodę na zapisywanie informacji zawartej w plikach cookies wybierz opcję Zamknij. W przypadku, gdy nie wyrażasz zgody, zmień ustawienia swojej przeglądarki.
Zamknij Polityka plików cookies
HelloZdrowie HelloZdrowie HelloZdrowie

Z czym do dzieci

Tato, kiedy będę duuuuży?

Tato, kiedy będę duuuuży?
Źródło: www.fabrykawafelkow.pl

Latem dzieci rosną jak na drożdżach. Z przykrótkich rękawów wystają długaśne ręce, a nogawki „długich” spodni kończą się nad kostką. Rosną i chcą to zobaczyć na własne oczy – najlepiej na pięknej miarce.

Po co właściwie mierzyć dzieci? Poza oczywistym faktem skorygowania rozmiaru garderoby i równie prostym: żeby pękać z dumy, że tak urosło, są i powody zdrowotne. O ile w pierwszym roku życia rodzice skrupulatnie studiują tzw. siatki centylowe, gdzie czarno na białym widać, jak wzrostowo przedstawia się pociecha na tle rówieśników (a siatki te często stanowią obsesję pediatrów i ich jedyny i nieodwołalny punkt odniesienia), w późniejszych latach wrzuca się na luz i dziecię jest „państwowo” mierzone podczas kolejnych bilansów (dwu-, cztero-, sześciolatka…).  A stałe i w miarę stabilne – w ramach tego jednego czy dwóch centyli – przybywanie centymetrów jest jedną z oznak prawidłowego rozwoju. Warto więc choć mniej więcej wiedzieć, jak to z tym rośnięciem jest. To dla rodziców, a przy okazji dzieci zwyczajnie mają radochę ze zdobywania kolejnych poziomów na miarce. Jedne niecierpliwie czekają, aż dobiją do, dajmy na to, 120 centymetrów, inne mierzą się codziennie i marzą, żeby dosięgnąć gałęzi drzewa, szyi żyrafy czy dachu latarni morskiej. Bo miarki mogą być różne: drewniane albo plastikowe, do powieszenia albo naklejenia, z podziałką lub dające możliwość samodzielnego zaznaczania kolejnych „osiągnięć” za pomocą specjalnych znaczników, nowoczesne lub w stylu vintage, z dowolnym motywem i w dowolnym kolorze. Mierzymy więc ku (pro)zdrowotnej świadomości, ku pamięci i dla dobrej zabawy. Co innego opowiadać o centymetrach, a co innego je na własne oczy zobaczyć - na przestrzeni kilku lat to robi wrażenie.

Źródło: www.risprint.pl

Tagi: dziecko

Zapytaj i podziel się wiedzą

Aby zadać pytanie musisz się zalogować
Wyślij

Polecane wpisy

Zegar - czy to już pora?

Agnieszka Radziszowska

Pierwsza lekcja anatomii

Agnieszka Radziszowska

Najpopularniejsze wpisy

Gdy dziecko nie chce jeść

Agnieszka Radziszowska

Kto się boi przedszkola?

Agnieszka Radziszowska