Niniejszy serwis korzysta z plików cookies celem realizacji usług zgodnie z Polityką Plików Cookies.
Informujemy, iż istnieje możliwość określenia warunków przechowywania lub dostępu do plików cookies za pomocą przeglądarki. Jeżeli wyrażasz zgodę na zapisywanie informacji zawartej w plikach cookies wybierz opcję Zamknij. W przypadku, gdy nie wyrażasz zgody, zmień ustawienia swojej przeglądarki.
Zamknij Polityka plików cookies
HelloZdrowie HelloZdrowie HelloZdrowie

Pudel na siłowni

Taylor Swift - prawie jak aniołek.

Taylor Swift - prawie jak aniołek.
Zdjęcie: EastNews
Zaśpiewała na show Victoria's Secret. ZaSpiewała, a spokojnie mogłaby być jedną z modelek kroczących tego wieczoru po wybiegu.

177 cm wzrostu, 50 kilogramów wagi. Bajecznie długie nogi, nie raz okrzyknięte najlepszymi w showbiznesie. Wymiary modelki. Zawsze była szczupła, to prawda. Ale być szczupłym, a mieć do tego boskie ciało to dwie różne rzeczy (patrz Anja Rubik). Do boskiego ciała potrzebna jest zdrowa dieta i ćwiczenia. Nie chce być inaczej. Co w takim razie robi ze sobą Taylor Swift, że wygląda tak dobrze, z tendencją do coraz lepiej?

1. Bieganie. Codziennie. Godzina. Bez względu na to, gdzie jest i co robi. Jeśli w ładnej okolicy - pobiega po dworzu. Jeśli w gorszej - będzie przebierała nóżkami po taśmie na siłowni. Szczerze mówiąc ona nawet woli taśmę (nigdy tego nie pojmę, ale niektórzy tak mają. Ale czy to w sumie ważne?). Ale biega nie tylko dla figury. W ten sposób najlepiej radzi sobie ze stresem. A wiadomo, do czego prowadzi stres - człowiek zaczyna np. zajadać problemy, a potem tyje. Normalne.

2. Ćwicz tak, żeby się spocić. A że wtedy niekoniecznie ładnie się wygląda? Albo pachnie? Trudno. Pot jest super, bo razem z nim opuszczają nasze ciało rozmaite toksyny. Z potem opuszcza również nasze ciało tłuszcz. Taylor co prawda go nie ma, ale przecież nie od dziś wiadomo, że lepiej zapobiegać niż leczyć.

3. Nie myśl o tym, że ćwiczysz po to, żeby schudnąć (łatwo mówić komuś, kto nie musi, pewnie). Taylor twierdzi, że negatywne podejście do własnego ciała utrudnia osiągnąć rezultat. Ona sama ćwiczy po to, żeby być bardziej wytrzymałą na scenie i żeby zadyszka nie przeszkadzała jej w śpiewaniu. Dlatego biega, a nie rzeźbi ciało podnosząc ciężarki przymocowane np. do łydek.

4. Twierdzi, że kocha jeść i kocha gotować. Uważa, że pozbawianie się na stałe ukochanych pyszności do niczego dobrego nie prowadzi. Fakt, że jest taka szczupła nie znaczy, że uważa na każdy kęs. Woli zjeść więcej i więcej poćwiczyć niż ograniczać jedzenie. Tak twierdzi. Choć są tacy, którzy twierdzą, że kłamie. 

5. Obsesja na punkcie wody. Taylor ma ją zawsze w zasięgu ręki. Jej znajomi się z niej śmieją, że pije takie ilości, jak istota z inne planety. Być może, ale to wszystko dlatego, że inne napoje mogą nas nieźle oszukać, dając w rezultacie dziką liczbę kalorii pod koniec dnia. Wszystkie, oprócz wody. Dlatego woda, woda, woda, woda. Zawsze i wszędzie.

6. Taylor pilnuje się w ciągu tygodnia pracy, a w weekendy daje sobie odpocząć. Czyli w tygodniu sałaty, jogurty i warzywa na parze, a w weekendy szaleństwo gotowania. Jak typowa amerykanka uwielbia śmieciowe żarcie (ha, ha, ha, to też ją łączy z modelkami) i pieczone własnoręcznie ciasteczka. Generalnie kręci ją wszystko, co można upiec.

Podoba wam się ta metoda? Najważniejsze, że działa. W każdym razie u Taylor, bo wygląda znakomicie. Ciekawe tylko, ile w niej prawdy, bo po pokazie Victoria's Secret pojawiły się głosy, że Taylor ma obsesję na punkcie tłuszczu, którego nie ma. W sumie może dlatego go nie ma. 

 

Zapytaj i podziel się wiedzą

Aby zadać pytanie musisz się zalogować
Wyślij

Polecane wpisy

Najpopularniejsze wpisy