Niniejszy serwis korzysta z plików cookies celem realizacji usług zgodnie z Polityką Plików Cookies.
Informujemy, iż istnieje możliwość określenia warunków przechowywania lub dostępu do plików cookies za pomocą przeglądarki. Jeżeli wyrażasz zgodę na zapisywanie informacji zawartej w plikach cookies wybierz opcję Zamknij. W przypadku, gdy nie wyrażasz zgody, zmień ustawienia swojej przeglądarki.
Zamknij Polityka plików cookies
HelloZdrowie HelloZdrowie HelloZdrowie

Z czym do dzieci

Ups, lokator na głowie…

Ups, lokator na głowie…
Zdjęcie: shutterstock

Zima to dla głowy trudny czas. Bez czapki marznie, a gdy batalię o nakrycie rodzicom wygrać się uda, pod czapką włosy elektryzują się, przetłuszczają, tracą formę. Co więcej, czapkowy sezon to okres, który szczególnie upodobali sobie pojawiający się na głowie niechciani lokatorzy... Tak, tak, będzie o wszach!

O tym się nie mówi. Niestety, problem przemilczany wcale nie znika, a najprościej byłoby go zdusić w zarodku. Wraz z chłodami i czapkami, wszędzie tam, gdzie dużo dzieci, mogą pojawić się wszy. Istnieje prawdopodobieństwo, że zanim doczytacie ten tekst do końca, zaczniecie nerwowo drapać się po głowach, ale to normalna reakcja i może zdarzyć się każdemu. Tak jak i każdy może stać się ofiarą wszawicy. Pora powiedzieć otwarcie: to nie kwestia patologii, zaniedbań czy braku higieny, a wszy pojawiają się wszędzie. Ważne więc, żeby wiedzieć, jak zareagować, aby szybko mieć je z głowy.

Wszy to problem całoroczny, ale właśnie ciepełko czapek daje im komfortowe warunki do rozwoju. Czy te pasożyty upodobały sobie wyłącznie dzieci? Nie, ale maluchy, w przedszkolu i początkowych klasach szkoły, spędzają ze sobą dużo czasu w bardzo bliskim kontakcie, podczas zabaw czy nauki w jednej ławce, wzajemnie się czesząc lub przymierzając nakrycia i tak rozpoczyna się wędrówka niechcianych lokatorów z jednej osoby na drugą. Zamiast zamiatać problem pod dywan, trzeba stawić mu czoła szybko i konsekwentnie. Te dwa wyrazy mają szczególne znaczenie w skutecznej walce. Epidemia rozwija się tam, gdzie o wszach głośno mówić nie wypada. A wystarczy szybko poinformować o problemie i zadziałać wspólnie, żeby o wszawicy na długo zapomnieć. Już jedna zainfekowana głowa wystarczy, aby w ciągu kilku dni problem rozprzestrzenił się na całą grupę, dlatego preparaty lecznicze powinni zastosować wszyscy jednocześnie. Włosy trzeba umyć specjalnym, kupionym w aptece szamponem. Ważne jest, aby zrobiły to wszystkie dzieci z grupy czy klasy, ale też ich rodzeństwo i rodzice. Kluczowa sprawa to zgranie w czasie – „akcja mycie” powinna odbyć się we wszystkich domach tego samego dnia, inaczej problem, zażegnany na jednej głowie, może pojawić się na drugiej i dalej stanowić zagrożenie – tak powstaje błędne koło, z którego trudno się wyplątać. Zaleca się, żeby placówka, do której chodzą dzieci, dokładnie wyczyściła szatnie i wyprała dywany w sali czy świetlicy - rodzice powinni się tego domagać. Gruntownie sprzątamy też domy: do prania wędruje pościel i ręczniki, warto uprać pluszowe zabawki, pozbyć się starych gumek do włosów i wymienić grzebienie na nowe. Te rzeczy, których uprać się nie da, można zamknąć na dwa tygodnie w szczelnych workach foliowych. Mycie głowy zazwyczaj trzeba powtórzyć po tygodniu, dokładnych instrukcji szukajcie na ulotce preparatu.

Czy jest sposób, żeby wszawicy uniknąć? Można spróbować zminimalizować ryzyko zakażenia wybierając dla długowłosych ciasne fryzury blisko skóry głowy (wszy nie potrafią latać i przechodzą z jednego żywiciela na drugiego pokonując wyłącznie niewielkie odległości, np. z jednego długiego pasma włosów na drugie) i ucząc dzieci, żeby nie pożyczały sobie czapek, spinek ani szczotek do włosów. Jednak i taka ostrożność nie da stuprocentowej gwarancji. Dlatego trzeba być czujnym i alarmować o problemie natychmiast, gdy się pojawi. Tylko pospolite ruszenie rodziców może go zlikwidować na długo.


 

Zapytaj i podziel się wiedzą

Aby zadać pytanie musisz się zalogować
Wyślij

Polecane wpisy

Najpopularniejsze wpisy

Zegar - czy to już pora?

Agnieszka Radziszowska

Gdy dziecko nie chce jeść

Agnieszka Radziszowska