Niniejszy serwis korzysta z plików cookies celem realizacji usług zgodnie z Polityką Plików Cookies.
Informujemy, iż istnieje możliwość określenia warunków przechowywania lub dostępu do plików cookies za pomocą przeglądarki. Jeżeli wyrażasz zgodę na zapisywanie informacji zawartej w plikach cookies wybierz opcję Zamknij. W przypadku, gdy nie wyrażasz zgody, zmień ustawienia swojej przeglądarki.
Zamknij Polityka plików cookies
HelloZdrowie HelloZdrowie HelloZdrowie

Pudel na siłowni

Venus Williams. Jak się zostaje mistrzynią.

Venus Williams. Jak się zostaje mistrzynią.
Venus Williams. Na korcie potwór. Zdjęcie: East News
Nie ma nic za darmo. Najlepszą tenisistką świata nie zostaje się przez przypadek czy dlatego, że “tak wyszło” albo “tata tak chciał”. Na to trzeba sobie zapracować. Ciężko. Morderczo. Przez lata. Jak Venus Williams.

Zawsze zazdrościłam zawodowym sportowcom, że mają treningi zamiast siedzenia w biurze. Że w czasie, kiedy ja trenuję mięśnie kciuka i kilku innych palców, oni pracują nad wszystkimi innymi mięśniami. Nad całym ciałem. Nie, nigdy mnie nie przerażało 6 godzin treningu dziennie. Byleby tylko ten trening nie był nudny!

Venus Williams każdy dzień zaczyna od tenisa. Na korcie spędza zwykle dwie - trzy godziny. Myślicie, że to już koniec, to wszystko? Nie, to dopiero rozgrzewka. Potem Venus idzie na basen. Albo na rower. Albo na salę gimnastyczną. Albo pobiegać (choć za tym akurat nie przepada, bo bieganie ją nudzi). Chyba że bieganie interwałowe - krótko i szybko, z przerwami, w cyklach. “Wymień jakąkolwiek znaną ci dyscyplinę sportu, a możesz być pewna, że ją uprawiałam”, twierdzi w wywiadach. Musi być szybko i energetycznie, bo inaczej nuda. Najbardziej lubi pływanie. I tenis, rzecz jasna.

Problem osoby tak dobrze wytrenowanej? “Jak już pójdę na siłownię, czy na jakiś fitness, to żeby w ogóle poczuć zmęczenie, muszę ćwiczyć ponad dwie godziny. Wcześniej nic, jakbym była na powolnym rodzinnym spacerze”. Ale po 2,5 godzinach porządnego wycisku nawet Venus zaczyna czuć mięśnie. Jak często trenuje? Codziennie, 5 - 6 razy w tygodniu. Czasem w piątek jest już tak zmęczona, że jej ciało po prostu domaga się przerwy. Wtedy robi sobie wolne. “Odpoczynek jest w sporcie tak samo ważny, jak trening. Ciało, mięśnie, muszą się regenerować, żeby móc pójść dalej. Po wolnym weekendzie, w poniedziałek, wracam na kort silniejsza", zapewnia.

Venus odżywia się bardzo zdrowo. Dużo warzyw, sałat, zielonych koktajli. Kiedyś uwielbiała mięso, ale dziś prawie go nie je. Wegańska dieta to jeden ze sposobów radzenia sobie z zespołem Sjorgena (choroba autoimmunologiczna), który zdiagnozowano u niej jakieś dwa lata temu. Czy choroba przeszkadza jej w treningach? Trochę tak, ale o swoich słabościach Venus raczej nie opowiada. Może nie chce słowami stwarzać rzeczywistości? Albo odsłaniać się przed rywalkami? W każdym razie wegańska dieta na pewno nie odjęła jej siły (to argument dla tych, którzy sądzą, że siła tkwi w mięsie). 

Jak można ćwiczyć cały dzień i nie czuć się potwornie zmęczonym? “Zaczynasz od małych rzeczy. Niech to będzie 20-minutowy trening, ale codziennie. Jeśli ćwiczenia staną się dla ciebie zbyt łatwe, podnosisz poprzeczkę - wydłużasz czas, albo intensyfikujesz trening. Przed ćwiczeniami zawsze musisz się rozgrzać, po - rozciągnąć. Tylko w ten sposób unikniesz kontuzji, która zupełnie wykluczy cię z treningów. Nie zakładaj celów, których nie będziesz w stanie zrealizować. Lepszy jest mały, ale do zrobienia, niż potężny, którego nie będziesz w stanie się podjąć", zachęca Venus.

 

Venus i jej młodsza siostra Serena, wpatrzona w starszą jak w obrazek. Zdjęcie: East News

Zapytaj i podziel się wiedzą

Aby zadać pytanie musisz się zalogować
Wyślij

Polecane wpisy

Najpopularniejsze wpisy