Niniejszy serwis korzysta z plików cookies celem realizacji usług zgodnie z Polityką Plików Cookies.
Informujemy, iż istnieje możliwość określenia warunków przechowywania lub dostępu do plików cookies za pomocą przeglądarki. Jeżeli wyrażasz zgodę na zapisywanie informacji zawartej w plikach cookies wybierz opcję Zamknij. W przypadku, gdy nie wyrażasz zgody, zmień ustawienia swojej przeglądarki.
Zamknij Polityka plików cookies
HelloZdrowie HelloZdrowie HelloZdrowie

Dobre rzeczy

Volocopter: poleć jak zabawką

Volocopter: poleć jak zabawką
zdjęcie: www.e-volo.com
Moim zdaniem latanie to przyszłość, zaś eko-śmigłowce – jak Volocopter z Niemiec – zastąpią z czasem samochody i skutery. Wizja odległa, ale będę cierpliwy. W końcu parę lat temu na samolot patrzono krzywo, a dzisiaj większość już do nich przywykła.

Najpierw musi paść pytanie: dlaczego? Dlaczego sięgam w niebo, gdy do tej pory hellozdrowie.pl było wprawdzie i na wodzie, i na ziemi, ale w powietrze wyobraźnia autora "Dobrych rzeczy" udawały się co najwyżej po linie lub koronach drzew? Cóż. Powiem wprost – jestem wściekły. Brakuje dróg, a samochodów jest zbyt dużo. Kisimy się wskutek tego we własnym komunikacyjnym sosie, co zabiera nam i czas, i – w konsekwencji – właśnie zdrowie. Chciałbym znaleźć prosty sposób na korki! Wiem, najlepiej przesiąść się na rower. No tak, ale na dwóch kołach z pedałami to się jednak daleko przejechać nie da. Nie wyobrażam sobie, że ktoś wsiądzie rano na welocyped i ruszy w 40-kilometrową przejażdżkę do pracy. Pewnie znajdzie się kilku fanatyków, bo to przyjemne, a nawet miłe (pamiętajcie, że kocham rowery!), ale w naszej codziennej gonitwie liczy się również czas. Rower jest niestety zbyt wolny. Samochód też odpada (z oczywistych względów), tramwaje wszędzie nie dojeżdżają, a metro mamy tylko w Warszawie. Koniec kropka – potrzebna jest nowa komunikacyjna alternatywa i ja właśnie o czymś takim dziś chcę napisać. Bo i sam Velocopter to maszyna nie z tej Ziemi! Niemieccy projektanci wykoncypowali, że latanie zwykłym śmigłowcem jest trudne i że trzeba się tego długo uczyć. Samolot, choć pewności stuprocentowej nie mam, w obsłudze jest podobno znacznie łatwiejszy. Wniosek? Jeśli mamy już latać powietrzny wehikuł musi być niezbyt skomplikowany, a przy tym dzielny w razie awarii. Niemcy przyjrzeli się zadaniu i umyślili, że w miejsce ruchomego wirnika głównego można zastosować kilka mniejszych śmigieł umocowanych do stałej ramy. Wytwarzana przez nie siła nośna wystarczy, żeby Volocopter zawisł nad powierzchnią ziemi. Co zrobić, żeby poleciał? Od tego jest motor ze śmigłem pchającym zamontowanym dokładnie tak jak w motoszybowcach. Zdaniem entuzjastów takie rozwiązanie ma same plusy. Nie dość, że pilotaż prosty (założenie jest takie, że będzie się tym latało na zwykłej licencji pilota), to jeszcze mało prawdodobne, że maszyna spadnie (wciąż wisi w powietrzu, nawet gdy część silników już wysiadła). Dobra, a co z kwestią niejako podstawową – czy Volocopter nie będzie zasmradzał Matki Natury? Zwykłe śmigłowce są przecież spalinowe, a do tego nieźle hałasują... Ale ten prototyp jest inny. Po pierwsze emituje znacznie mniej hałasu. Po drugie – Volocopter ma napęd elektryczny. Tak, tak, lata na baterie. Niemcy szacują, że na akumulatorach w pełni załadowanych utrzyma się na wysokości do 3 km nawet przez pół godziny. W przyszłości zasięg uda się zapewne wydłużyć. Mnie przekonuje, że to nie jest gadżet. Prace trwają. Volocopter jest jeszcze w fazie opracowania, ale pierwszy lot – udany (!) – już się odbył... Jutro trzeba będzie uczyć się latać.  

zdjęcie: www.e-volo.com

zdjęcie: www.e-volo.com

zdjęcie: www.e-volo.com

zdjęcie: www.e-volo.com

Zapytaj i podziel się wiedzą

Aby zadać pytanie musisz się zalogować
Wyślij

Polecane wpisy

Neon dla rowerzystów

Rafał Jemielita

Przyczepa art deco

Rafał Jemielita

Najpopularniejsze wpisy

Poduszka outdoorowa

Rafał Jemielita

Rower dwuśladowy

Rafał Jemielita

Kajak z doładowaniem

Rafał Jemielita

Espresso bez granic

Rafał Jemielita