Niniejszy serwis korzysta z plików cookies celem realizacji usług zgodnie z Polityką Plików Cookies.
Informujemy, iż istnieje możliwość określenia warunków przechowywania lub dostępu do plików cookies za pomocą przeglądarki. Jeżeli wyrażasz zgodę na zapisywanie informacji zawartej w plikach cookies wybierz opcję Zamknij. W przypadku, gdy nie wyrażasz zgody, zmień ustawienia swojej przeglądarki.
Zamknij Polityka plików cookies
HelloZdrowie HelloZdrowie HelloZdrowie

Z czym do dzieci

W podróży z dziećmi

W podróży z dziećmi
Zdjęcie: shutterstock

Podróż z dziećmi bywa nie lada wyzwaniem, bo bez względu na to, czy do przebycia jest 20, 200 czy 2000 km, nie później niż po kilkunastu minutach pada to pytanie: „Daleko jeszcze?”. I warto być na nie przygotowanym, by podróż nie zamieniła się w koszmar.

Dojechać do celu i nie zwariować

To zadanie numer jeden. Nagrodą będzie słońce, piach i oderwanie od codzienności. Jak przetrwać podróż samochodem/pociągiem/samolotem? Tu sprawdzi się kilka patentów. Uwaga! Żeby nie było za łatwo (bo co to za nagroda, skoro tak banalnie prosta do zdobycia), elektroniczne wspomagacze w postaci tabletu, konsoli, odtwarzacza dvd albo gier w telefonie odkładamy na bok i zostawiamy na naprawdę czarną godzinę. Mile widziane będzie za to radio i odtwarzacz CD lub mp3.

Ale zanim przejdziemy do rozrywek: rada dla podróżujących samochodem: dziecko śpi, noga na gaz. Jedziemy, ile się da, bez przystanków. Jedni wolą jazdę nocą, inni za dnia, ale dla wszystkich ta zasada powinna być święta. Żadnego zjeżdżania na kawę, wytrzymacie! Żadna kawa nie jest warta krzyku obudzonego nagle, rozdrażnionego malucha. Bez kofeiny nie dacie rady? Napój do termosu, kanapki do torby i jedziemy.

A skoro już o jedzeniu mowa – w drodze przydadzą się przekąski. Pamiętacie syndrom wycieczki szkolnej? Bez względu na obfitość wcześniejszego śniadania, od razu po zajęciu miejsc w autokarze dzieciaki zawsze wyciągały kanapki, pomidory i jajka na twardo. To sprawdza się i dziś. Co spakować? Nie jemy nic klejącego, mocno plamiącego, zbyt soczystego. Upraszczając: „sucha karma” + woda z butelki z dzióbkiem, nawet dla zaprawionych w bojach konsumentów. Z góry nastawmy się na tony okruchów, wtedy nie będzie zaskoczenia, a i tak gra jest warta świeczki. Kosztem okruchów zyskujemy kilka minut ciszy. To rozsądna cena i warto ją zapłacić, zwłaszcza gdy końca podróży nie widać…

Nie ma nudy

Pospali i pojedli, czas na rozrywkę. W środkach lokomocji zabawy są mocno ograniczone. Można próbować coś czytać albo pograć w planszówkę (koniecznie taką z magnetycznymi pionkami, żeby nie gonić elementów gry po całym pojeździe), ale zamiast książki lepsze będą zeszyty zadań z naklejkami, a zamiast bloku i kredek, oldschoolowy znikopis. Najlepiej jednak sprawdzają się gry słowne. Nie zajmują miejsca, nie wymagają rekwizytów, a na dodatek można je dowolnie modyfikować. Pomysły? Proszę bardzo: Wykorzystując to, co za oknem, liczymy białe samochody/pasące się konie/domy z czerwonym dachem. Sprawdzamy, kto pierwszy zauważy mijaną krowę. Za oknem tylko chmury? Można sukać takich o najciekawszych kształtach – dzieciaki mają megawyobraźnię! Albo skupmy się na tym, co w środku, i za pomocą pytań odgadnijmy rzecz, którą gracz właśnie widzi i o której myśli. Albo zagrajmy w rymy. „Małe rymy” to słowo do słowa, „duże” – ciąg wielu wyrazów, do wyczerpania pomysłów. Starszy podróżnik może pełnić też zaszczytną funkcję nawigatora i przy okazji nauczyć się czytać mapę (czy ktoś jeszcze zdaje się na papierowe mapy zamiast systemu gps?).

Czas na przerwę

Każdy ma kiedyś dość. Gdy napięcie sięga zenitu, obowiązkowo trzeba się rozruszać. O ile z samolotu czy pociągu wysiąść w dowolnie wybranym przez siebie momencie będzie trudno (za to jest wystarczająco dużo miejsca, aby – poza kilkoma momentami – chodzić, skakać, truchtać w czasie podróży, co zwłaszcza maluchom jest potrzebne do szczęścia bez dwóch zdań), to samochód można zatrzymać w zasadzie zawsze. Najlepiej tam, gdzie zielono. Obietnica przerwy w atrakcyjnym miejscu to dodatkowa motywacja dla najmłodszych do zachowywania się. W imię zasady „wy coś dla nas, my coś dla was” dzieciaki wytrzymują jeszcze trochę w spokoju, a potem dostają czas na huśtawce i karuzeli. Przy odrobinie szczęścia lub dobrej znajomości trasy trafi się przecież po drodze plac zabaw, a wtedy dorośli mają swój czas na kawę, a dzieci szaleją na zjeżdżalni. Dla każdego cos miłego.

Przydatne drobiazgi

Jest kilka rzeczy, które przydają się w podróży zawsze. Bez względu na środek lokomocji, kierunek czy czas. Koc – otuli podczas drzemki, a gdy gorąco posłuży za poduszkę. Skarpetki – bo miło jest zdjąć buty! Nawilżane chusteczki – bo nie zawsze jest nieograniczony dostęp do wody. W samochodzie dobrze mieć też praktyczny organizer zawieszany na siedzenie – wszystkie dziecięce rzeczy w jednym miejscu, w zasięgu ręki - to ogromne ułatwienie. Na lotnisku świetnie sprawdzi się sztywna dziecięca walizka na kółkach, którą można ciągnąć za załączoną taśmę. Poza zapakowaniem do niej drobiazgów malucha posłuży jako środek transportu, gdy znudzone i zmęczone dziecię odmówi współpracy przy przemieszczaniu się do kolejnego terminala albo stania w następnej kolejce do odprawy.

Podróże z dziećmi to wyzwanie, ale nie warto z nich rezygnować. Tylko spokojnie! Pamiętajcie, że w perspektywie słońce, plaża i zasłużone wakacyjne lenistwo. Dojedziecie!


Zapytaj i podziel się wiedzą

Aby zadać pytanie musisz się zalogować
Wyślij

Polecane wpisy

Nie bój się latać!

Marcin Kozłowski

Być jak młody Kubica

Agnieszka Radziszowska

Mapa do mazania

Agnieszka Radziszowska

Patent na wygodę

Agnieszka Radziszowska

Najpopularniejsze wpisy

Zegar - czy to już pora?

Agnieszka Radziszowska

Gdy dziecko nie chce jeść

Agnieszka Radziszowska