Niniejszy serwis korzysta z plików cookies celem realizacji usług zgodnie z Polityką Plików Cookies.
Informujemy, iż istnieje możliwość określenia warunków przechowywania lub dostępu do plików cookies za pomocą przeglądarki. Jeżeli wyrażasz zgodę na zapisywanie informacji zawartej w plikach cookies wybierz opcję Zamknij. W przypadku, gdy nie wyrażasz zgody, zmień ustawienia swojej przeglądarki.
Zamknij Polityka plików cookies
HelloZdrowie HelloZdrowie HelloZdrowie

Z czym do dzieci

Wakacje z noworodkiem

Wakacje z noworodkiem
Zdjęcie: archiwum własne
Jedna rzecz, której szybko uczy się każdy świeżo upieczony rodzic, to to, że wszyscy wiedzą lepiej. Jak przewijać, jak karmić, jak usypiać. Gdzie jechać na wakacje. Jak żyć.

Bo przecież jak masz dziecko, to już żyć jak kiedyś nie możesz. Teraz musisz być jak reszta tatusiów. Zapuść wąsa, zapuść brzuch. Nie musisz być miły dla dziecka ani dla swojej kobiety, wystarczy, że zarabiasz i dom utrzymasz. Nie musisz z nimi spędzać czasu, możesz pójść na browar z chłopakami, zostaw nam resztę, niczego od ciebie nie oczekujemy. Tylko daruj sobie te twoje pomysły.

Kiedy Edek miał dwa miesiące, pojechaliśmy z nim na pierwsze wakacje. Tak prawdę mówiąc, to wszyscy się pukali w głowę. Z takim małym? Powariowali! Żeby chociaż gdzieś na cztery-gwiazdki-basen-all-inclusive... A im się Open’era zachciało... I nie dość tego. Jeszcze psa ze sobą wzięli. Czterdziestokilowy Wermut zajął prawie cały bagażnik mojego kombiaka w swojej klatce podróżnej. Jak się spakować z psem w bagażniku, dzieckiem, wózkiem, babcią na tylnym siedzeniu i całą resztą kramu? Okazało się, że wystarczy bagażnik na dach. Wózek się składa, gondolę wkładamy oddzielnie, dookoła upychamy resztę bagażu i możemy jechać.

Czy potrzebna jest wanienka na wyjazd z takim maluchem? Nie jest potrzebna. Wiele osób korzysta z umywalek na wyjazdach, ale tak naprawdę najwygodniejszym sposobem jest kupienie małego pompowanego baseniku. Nad morzem do dostania na każdym rogu. Za 20 złotych kupiliśmy basenik, który służył nam już na kilku wyjazdach.
Ale wróćmy do tych pierwszych wakacji.

Zdjęcie: archiwum własne

Jeśli zdecydujesz się na wakacje z dwumiesięcznym dzieckiem, pierwsze, przed czym cię będą przestrzegać, to podróż samochodem. Nie da się. Nie powinno się. Bzdura. Da się. Trzeba tylko robić przerwy co dwie–trzy godziny, bo taki maluszek ma kręgosłup jeszcze nieprzystosowany do takiej jazdy. Nasz Edek przespał większą część drogi.

Najpierw zatrzymaliśmy się w Rzucewie. Jest tam zamek przerobiony na hotel. Edek był wniebowzięty, jak zobaczył te wszystkie żyrandole. Odkąd pamiętam, wszystko, co umieszczone na suficie, było jego hobby. Zamkowe żyrandole były dla niego chyba największą atrakcją z całego wyjazdu. Po zamku przenieśliśmy się do Rewy, skąd wieczorami dojeżdżaliśmy na koncerty open’erowe, a po festiwalu do Karwieńskich Błot, gdzie wynajęliśmy domek na kilka dni, żeby nacieszyć się jeszcze plażą po festiwalu. Rankami wsiadaliśmy w samochód i ze znajomymi jechaliśmy na plażę. Nie, wcale nie do Rewy – tamtego miejsca plażą bym nie nazwał. Z okolic Open’era w godzinę można dojechać do świetnych plaż w okolicy Dębek.

Zdjęcie: archiwum własne

Polskie morze jest wymarzone na wakacje z noworodkiem. Przez większą część wyjazdu albo padało, albo się chmurzyło. W taką pogodę nawet dojście na plażę z 50-litrowym plecakiem wypełnionym pieluchami, zapasowym ubrankiem, parawanami i całą resztą rzeczy, których nigdy wcześniej nie zamierzałem brać na plażę, nie sprawiało dużego kłopotu. Siedzieliśmy na pustej plaży, Edek spał w swoim przeciwsłonecznym namiocie, a pies biegał po piachu. Taki namiot można kupić w każdym supermarkecie sportowym. I tylko warto pamiętać o jednym. Namiot samorozkładalny jest rozłożony po otwarciu. Ja spędziłem godzinę nad instrukcją, próbując go rozłożyć jeszcze w domu. Wiadomość dla opornych: instrukcja w takich namiotach dotyczy ich składania! Czasami nie mogłem się powstrzymać, żeby się nie wsunąć do tego namiotu. Oczywiście cały się nie mieściłem, ale to uczucie, kiedy słyszysz oddech śpiącego niemowlaka, a tuż obok szumi morze, jest niesamowite.

Raz zrobiło się naprawdę ciepło i wtedy Edek zaczął ryczeć i musieliśmy uciekać z plaży. Typowa polska pogoda nad polskim morzem ma swoje plusy. Kiedy robiło się naprawdę zimno, jechaliśmy na najlepsze gofry nad polskim morzem, do Kuźnicy. Pomyłką okazało się tylko fokarium w Helu. Małe, ze zbyt dużą liczbą odwiedzających i Edkiem, który rozpłakał się tuż po wejściu. Zdecydowanie lepiej wypadły spacery po nadmorskich wioskach. Czasami z wózkiem, a czasami z Edkiem w chuście. O zaletach chust można mówić długo, ja dodam tylko, że jak masz plecak, parawan, namiot, zapas wody dla dziecka i psa do zaniesienia na plażę, wtedy chusta jest wybawieniem. Nie widziałem jeszcze wózka dostosowanego do poruszania się po plaży.

Zdjęcie: archiwum własne

Wszyscy uważni czytelnicy, jeśli jeszcze nie posnęli, pewnie zastanawiają się, jak poradziliśmy sobie z Edkiem na Open’erze. Otóż nawet nie próbowaliśmy sobie poradzić. Z Edkiem podczas koncertów zostawała moja mama, która pojechała z nami. Pokarm moja żona odciągała w ustronnym i zacienionym miejscu sceny namiotowej. W toi-toiu jednak nie da się tego robić. Organizatorzy tego festiwalu, mimo że dużo mówią o małych dzieciach, niewiele w tym kierunku robią. Z małymi dziećmi wejść w ogóle nie można, a starsze można oddać do kids corner... tylko trzeba tam z nimi zostać. To po co w ogóle tam z nimi jechać? Inne festiwale, na przykład Sacrum Profanum, wykazują się większym rozsądkiem pod tym względem, ale o tym opowiem innym razem.

Franek Prosty – urodzony na Grochowie, zamieszkały na Kabatach. Na co dzień traci zdrowie w korporacji. Prywatnie amator kwaśnych jabłek, ojciec Edka, mąż nie mąż Mamy Muminka. Cała trójka przynajmniej raz dziennie wyprowadzana jest na kabacki spacer przez psa Wermuta. Franek w wolnych chwilach nie gra na żadnym instrumencie, nie rysuje ani nawet nie lepi pierogów, za to trochę czyta, dużo słucha i czasem coś napisze. 

Zapytaj i podziel się wiedzą

Aby zadać pytanie musisz się zalogować
Wyślij

Polecane wpisy

Biuro ojcowskich podróży

Agnieszka Radziszowska

Najpopularniejsze wpisy

Zegar - czy to już pora?

Agnieszka Radziszowska

Gdy dziecko nie chce jeść

Agnieszka Radziszowska