Niniejszy serwis korzysta z plików cookies celem realizacji usług zgodnie z Polityką Plików Cookies.
Informujemy, iż istnieje możliwość określenia warunków przechowywania lub dostępu do plików cookies za pomocą przeglądarki. Jeżeli wyrażasz zgodę na zapisywanie informacji zawartej w plikach cookies wybierz opcję Zamknij. W przypadku, gdy nie wyrażasz zgody, zmień ustawienia swojej przeglądarki.
Zamknij Polityka plików cookies
HelloZdrowie HelloZdrowie HelloZdrowie

Dobre rzeczy

Weź się dopędź – FlyKly

Weź się dopędź – FlyKly
zdjęcie: www.flykly.com
Zdejmij koło z roweru, załóż FlyKly i ciesz się jazdą lekką jak wiatr. Do miasta -ideał!

Od kiedy istnieją "dopędy" rowerowe – proste silniki, które maszynę na pedały zamieniają w... motorower? Myślę, że od początku nowożytnych rowerów. Nowożytnych? Tych, które mają dwa koła identycznej średnicy! Po co komu taki wehikuł? Chodzi o to, żeby mieć tani, prosty i mocny środek transportu. Prawda, i owszem, ale rower z silnikiem przydaje się również dlatego, że człowiek mniej się na nim męczy. Pedałuje się mniej lub wcale, co ma ogromne znaczenie choćby w górach. Człowiek przecież nie jest z żelaza, i nie każdy lubi bawić się w codzienne "Tour de France". Byle tylko nie smrodzić spalinami. Silnik elektryczny nie smrodzi, jest eko i w dodatku modny. No to teraz wracam do meritum, czyli do... koła. Dziś o FlyKly, czyli sprytnym silniku-dopędzie montowanym właśnie w kole. Silnik jest ultra-lekki, ultra-płaski, ultra-prosty w obsłudzie i montażu. Ot, zdejmujecie własne koło, montujecie zamiast niego koło z ukrytym w piaście silnikiem i... gotowe. FlyKly jest lekki. Komplet wraz ze sterującą całością elektroniką oraz ukrytymi wewnątrz bateriami podwyższa masę roweru zaledwie o cztery kilogramy. Silnik jest też bezobsługowy. Za pomocą odpowiedniej aplikacji do telefonu zyskujemy nie tylko możliwość ustawienia maksymalnej prędkości (do 25 km/h), z którą chcemy jechać, ale też zablokowania silnika, żeby utrudnić życie amatorom cudzej własności. Ukradziony rower z FlyKly da się również monitorować – na ekranie smartfona widać dokąd nasza maszyna właśnie zmierza!

Silnik wymaga doładowywania. Można to zrobić zwyczajnie, czyli ze ściennego gniazdka we własnym domu czy garażu, ale dodatkowe "wolty i ampery" zyskamy także przy każdym zjeździe z górki (urządzenie wtedy przechodzi w tryb odzyskiwania energii). Własne baterie przydadzą się również w sytuacji prozaicznej acz bardzo częstej w dzisiejszych czasach – gdy zabraknie wam baterii w telefonie. Duża ta ładowarka, ale za to skuteczna. I nadaje się, co obiecują projektanci do większości istniejących na ziemi ram rowerów z kołami o średnicy od 26 do 29 cali. Aha. I jeszcze jedno. Silnik jest na razie w przedsprzedaży (produkcja wkrótce rusza), ale można już go próbować kupić. Za ile? Mniej więcej 600-700 dolarów. 

zdjęcie: www.flykly.com

zdjęcie: www.flykly.com

zdjęcie: www.flykly.com

Tagi: rower

Zapytaj i podziel się wiedzą

Aby zadać pytanie musisz się zalogować
Wyślij

Polecane wpisy

Napęd do roweru

Rafał Jemielita

Halfbike: pół-rower

Rafał Jemielita

Najpopularniejsze wpisy

Poduszka outdoorowa

Rafał Jemielita

Rower dwuśladowy

Rafał Jemielita

Kajak z doładowaniem

Rafał Jemielita