Niniejszy serwis korzysta z plików cookies celem realizacji usług zgodnie z Polityką Plików Cookies.
Informujemy, iż istnieje możliwość określenia warunków przechowywania lub dostępu do plików cookies za pomocą przeglądarki. Jeżeli wyrażasz zgodę na zapisywanie informacji zawartej w plikach cookies wybierz opcję Zamknij. W przypadku, gdy nie wyrażasz zgody, zmień ustawienia swojej przeglądarki.
Zamknij Polityka plików cookies
HelloZdrowie HelloZdrowie HelloZdrowie

No to ładnie!

Wielki Kanion – na ratunek

Wielki Kanion – na ratunek
Wielki Kanion w swym późnozimowym majestacie, zdjęcie - archiwum autorki
Ruszając na wyprawę po Stanach zastanawiałam się, czy będzie o czym pisać na bloga. W końcu wiemy, że Ameryka jest raczej mało zatroskana dobrem planety. Nie przewidziałam jednak, że Amerykanie lubią przestrzegać zasad – z pożytkiem dla natury!

Amerykanie są zbiorowiskiem kultur i etniczności. Gdyby nie konstytucja, prawo i kilka „amerykańskich wartości”, z którymi mieszkańcy Ameryki Północnej dobrowolnie się identyfikują, trudno byłoby im znaleźć wspólny kod kulturowy, a czasem nawet, najzwyczajniej na świecie, wspólny język. Spędziwszy w Stanach dwa tygodnie i obserwując w tym czasie to, jak Amerykanie odnoszą się do przepisów drogowych, jak egzekwują swoje prawa konsumenckie i jak dumni są ze zdobyczy swojej kultury, dochodzimy do wniosku, że zsocjalizowano ich do przestrzegania praw i zasad, bo na tym, częściowo, opiera się ich tożsamość kulturowa. W takich przypadkach, jak np. przestrzeganie zakazu śmiecenia w parkach narodowych, jest to cecha charakteru wręcz zbawienna.

W ciągu minionych dwóch tygodni byliśmy w trzech parkach narodowych: Big Bendzie na południu Teksasu, w Wielkim Kanionie i w Monument Valley na terenach Navajo, zarządzanym przez samych rdzennych Amerykanów, a także w parku stanowym Red Rock w arizońskiej Sedonie, pełnej malowniczych czerwonych skał. Wszystkie te miejsca były nieskazitelnie czyste, chociaż trzeba przyznać, że w monumentalnym Monument Valley zdarzyło nam się dostrzec ze trzy porzucone puszki po Coca Coli. Czymże to jest wobec śmieci zalegających w polskich lasach! W parkach na szlaku zazwyczaj nie ma nawet koszy czy pojemników na odpadki – obowiązywała w nich zasada „pack in – pack out”, która oznacza, że wszystkie przyniesione nieczystości zabieramy ze sobą poza teren parku. W Wielkim Kanionie, o którym chcę opowiedzieć szczegółowiej, system zarządzania nieczystościami jest najbardziej skomplikowany i przemyślny.

Wielki Kanion

W Wielkim Kanionie jest zimno o tej porze roku! Zdjęcia: archiwum autorki

Kiedy zbliżamy się do wjazdu do parku, tablice informacyjne wyświetlają częstotliwość radiową, na której możemy posłuchać bieżących danych dotyczących Kanionu i jego okolic. Dowiadujemy się więc, że północny brzeg (Northern Rim) zimą w ogóle jest zamknięty, zaś w południowym panuje jakieś 40 stopni Fahrenheita (4 stopnie Celsjusza). Ważny i podawany z ewidentną dumą komunikat dotyczy systemu zarządzania odpadkami – Wielki Kanion poddaje skutecznemu recyklingowi bodaj 40% pozostawianych wokół Visitors’ Centres śmieci, na które przygotowane pojemniki odporne również na zapędy parkowych zwierząt, szczególnie niedźwiedzi. W dodatku do 2020 zamierza zredukować swoją emisję gazów cieplarnianych o 30%. To jednak nie wszystko – w Wielkim Kanionie proekologicznie rozwiązane zostały także kwestie dotyczące zasobów wodnych i kanalizacji, transport po całym dość w końcu imponującym terenie parku, a także zasoby wody pitnej.

Wielki Kanion

Zachęta do tego, żeby dbać o Wielki Kanion i recyklować śmieci - świadomość, że stoi tu kilka miliardów lat i dobrze, żeby postał jeszcze kilka, jest w parku narodowym ogromna. Zdjęcie: archiwum autorki

W każdej toalecie na terenie parku – czy to na południowym jego krańcu (South Rim), w okolicach największego natężenia turystycznego, czy też na szlakach – znajdziemy komunikaty opisujące sposoby, w jakie zarządza się wodą na terenie Wielkiego Kanionu. Duże, przewidziane na wielu gości toalety w bardziej obleganych punktach zasilane są „szarą wodą”, czyli oczyszczoną w lokalnej oczyszczalni brudną wodą z umywalek, do których z kolei wodę dostarczają tutejsze źródła. Ponieważ ich możliwości są ograniczone, a w tym wyżynnym terenie o czyste zasoby w ogóle trudno, wdrożono wspomniany system oczyszczania.

Wielki Kanion

Diagram w toalecie pokazujący drogę, którą do toaletowej spłuczki przechodzi oczyszczona woda, zdjęcie: archiwum autorki

Z kolei w łazienkach na szlaku prowadzącym w dół kanionu do rzeki Kolorado, gdzie infrastruktura ograniczona jest do minimum, znajdziemy samo-kompostujące się toalety Phoenix. Kształtem – choć dzięki Bogu nie wyglądem i zapachem – przypominają tzw. sławojki, tylko że zamiast być pozostawionymi samymi sobie, nieczystości w tym wariancie trafiają do pojemnika kompostowego, gdzie rozpracowuje je kolonia bakterii. Te pracowite organizmy zamieniają je w przypominającą humus ziemię, dzięki czemu nie dopuszczają do tego, by fekalia przedostawały się do wód gruntowych i zanieczyszczały glebę Kanionu. Sprytne rozwiązanie, które w ogóle nie wymaga użycia wody!

Wielki Kanion

Toaleta Phoenix - jak Feniks z popiołów z odpadów toaletowych powstaje humuso-podobna gleba. Zdjęcie: archiwum autorki

Zwiedzający są też zachęcani do tego, by przychodzić do parku z własnymi bidonami lub butelkami i uzupełniać je wodą z lokalnych punktów poboru. Woda w miejscu takim, jak to, jest kluczowa, bez niej nie da się bowiem przeżyć zejścia w dół Kanionu, szczególnie latem. Dlatego, antycypując katastrofę ekologiczną spowodowaną nadużyciem plastikowych butelek jednorazowych, wprowadzono kraniki ze źródlaną wodą pitną. Należy też dodać, że jest ona o niebo smaczniejsza niż to, co jako pitną wodę kupuje się w amerykańskich sklepach. Tam jest ona bowiem zazwyczaj destylowana, i, co za tym idzie, jak dla europejskiego podniebienia pozbawiona smaku.

Wielki Kanion
- Konserwuj wodę źródlaną! - zachęcają tabliczki w łazienkach

Trzecim sprytnym systemem wspomagającym ekologiczne rozwiązania w Wielkim Kanionie jest sieć busików, które dowożą turystów w różne miejsca widokowe wzdłuż brzegów kanionu. Służy to nie tylko osłabionym i starszym zwiedzającym, ale również zapobiega temu, by do każdego z malowniczych punktów widokowych chmary turystów dojeżdżały własnymi samochodami. Busiki napędzane są skompresowanym i ulegającym czystemu spalaniu gazem naturalnym, a muły, czyli drugi oferowany w Kanionie „środek transportu” w dół zbocza, też nie zanieczyszczają stoków, bo ich odchody również poddawane są kompostowaniu.

Wielki Kanion

Plakietka zachęcająca do ekologii w autobusie rozwożącym turystów po Wielkim Kanionie, zdjęcie: archiwum autorki

Park Narodowy Wielki Kanion wdraża też stopniowe przechodzenie na zieloną energię – Centrum Zwiedzających przeszło na ogniwa fotowoltaiczne, instalujących ich 84, co ogranicza jego dzienne użycie energii o sumę odpowiadającą spożyciu energii przez normalne gospodarstwo domowe, i ogranicza emisję gazów cieplarnianych o 20 ton w skali roku.

Z ciekawostek znalazłam jeszcze taką: uwaga na mordercze monety, które zabijają kondory!

Wielki Kanion

Tabliczka przestrzegająca turystów przed wrzucaniem monet na pamiątkę do Kanionu, zdjęcie: archiwum autorki

Mimo grozy jak z taniego horroru, wiadomość ta na pewno jest potrzebna, bo komu przyszłoby do głowy, że któryś ze skrupulatnie policzonego (64 sztuki) i precyzyjnie odrestaurowanego stada kondorów lubi w poszukiwaniu brakującego w diecie cynku posilić się monetą, rzucona w dół kanionu na pamiątkę? Okazuje się to dla ptaków bardzo trujące, więc dobrze, że takie komunikaty się pojawiają. Niech polskie parki narodowe uczą się przemyślności od amerykańskich! 

Wielki Kanion

Przeczytajcie, dlaczego wrzucanie monet do kanionu jest szkodliwe! Zdjęcie: archiwum autorki

Zapytaj i podziel się wiedzą

Aby zadać pytanie musisz się zalogować
Wyślij

Polecane wpisy

Oszczędzaj wodę!

Agata Michalak

Najpopularniejsze wpisy