Niniejszy serwis korzysta z plików cookies celem realizacji usług zgodnie z Polityką Plików Cookies.
Informujemy, iż istnieje możliwość określenia warunków przechowywania lub dostępu do plików cookies za pomocą przeglądarki. Jeżeli wyrażasz zgodę na zapisywanie informacji zawartej w plikach cookies wybierz opcję Zamknij. W przypadku, gdy nie wyrażasz zgody, zmień ustawienia swojej przeglądarki.
Zamknij Polityka plików cookies
HelloZdrowie HelloZdrowie HelloZdrowie

Niezłe klimaty

Za dużo pary do pracy

Za dużo pary do pracy
Fale upałów zmniejszą naszą chęć do pracy. Źródło: Morgue File
W XXI w. możemy się spodziewać znacznego wzrostu wilgotności powietrza. Jedną z konsekwencji będzie zmniejszenie wydajności pracy.

Tak twierdzi John Dunne, naukowiec z amerykańskiej National Oceanic and Atmospheric Administration, odpowiedniczki naszego IMGW. Parę dni temu w cieszącym się dużą renomą czasopiśmie naukowym „Nature Climate Change” opublikował artykuł, w którym przekonuje, że jeśli klimat na globie rzeczywiście znacznie się ociepli, wówczas warunki pracy podczas letnich upałów staną się w wielu miejscach globu trudne do wytrzymania.

Powód? Wraz ze wzrostem temperatur znacznie podniesie się wilgotność powietrza. I to ona zmusi ludzi pracujących na otwartym terenie lub też w nieklimatyzowanych pomieszczeniach do coraz częstszych przerw w pracy. Wysoka temperatura plus wysoka wilgotność równa się bowiem: stres termiczny, obfity pot na czole oraz dół fizyczny i intelektualny. Słowem, gorączka klimatyczna przeniesie się do wnętrza naszych ciał.

W cieplejszym klimacie z pewnością wzrośnie też konsumpcja płynów. Źródło: US Army

Dunne twierdzi, że już tak się dzieje. Jego zdaniem w ciągu ostatniego półwiecza wydajność pracy podczas letnich upałów spadła w USA i Europie o 10 proc. Do połowy XXI w. obniży się ona o kolejne 10 proc., jeżeli sprawdzą się umiarkowanie pesymistyczne scenariusze klimatologów. Ziszczenie się  najczarniejszych prognoz – tych, w których temperatury do końca wieku podnoszą się o 5-6°C – zmniejszyłoby wydajność pracy nawet o połowę. W wielu regionach świata po prostu nie dałoby się pracować – przekonuje naukowiec.

Jako przykład wskazuje amerykańskie stany leżące nad dolnym biegiem Mississippi oraz tereny na zachód od tej rzeki aż po Góry Skaliste. Także mieszkańcy Nowego Jorku, Waszyngtonu, Rzymu, Madrytu, Szanghaju  i wielu innych wielkich aglomeracji musieliby sobie radzić ze stresem termicznym niewiele mniejszym od tego, którego dziś doświadczają mieszkańcy Dubaju, czy Kuwejtu. Tyle że w tych ostatnich miastach, podobnie jak na całym Bliskim Wschodzie, za 100 lat nie dałoby się nawet żyć, a co dopiero pracować.

Gorący dzień w Belgradzie. Źródło: Northwestern University

 „Ludzie, jak wszystkie ssaki, są stworzeniami endotermicznymi, czyli produkującymi ciepło. Jego nadwyżkę, jeśli jest gorąco, musimy oddać do otoczenia, bo inaczej grozi nam przegrzanie. Parne powietrze utrudnia taką wymianę ciepła” – wyjaśnia naukowiec. Według niego jedną ze strategii adaptacyjnych mogłoby być wydłużenie sjesty oraz praca w godzinach porannych i wieczornych. Szefie, pracodawco, jeśli chcesz, aby podczas gorącego lata Twój podwładny pracował wydajnie, niech dzień spędza w leżaku, a noc – przy biurku.

Zapytaj i podziel się wiedzą

Aby zadać pytanie musisz się zalogować
Wyślij

Polecane wpisy

Digital detox

Natalia Hatalska

365 dni bez cienia

Andrzej Hołdys

Hello, to halo!

Andrzej Hołdys

Najpopularniejsze wpisy