Niniejszy serwis korzysta z plików cookies celem realizacji usług zgodnie z Polityką Plików Cookies.
Informujemy, iż istnieje możliwość określenia warunków przechowywania lub dostępu do plików cookies za pomocą przeglądarki. Jeżeli wyrażasz zgodę na zapisywanie informacji zawartej w plikach cookies wybierz opcję Zamknij. W przypadku, gdy nie wyrażasz zgody, zmień ustawienia swojej przeglądarki.
Zamknij Polityka plików cookies
HelloZdrowie HelloZdrowie HelloZdrowie

Dobre rzeczy

Zdrowe siedzenie jak na grzędzie: Focal Seats

Zdrowe siedzenie jak na grzędzie: Focal Seats
zdjęcie: www.focaluprightfurniture.com
Zwykle piszę o gadżetach związanych z ruchem fizycznym, a co za tym idzie – wpływających na nasze zdrowie. Tym razem też będzie o zdrowiu, ale bez związku ze sportem czy ogólnie pojmowaną aktywnością. Dziś będzie o fotelach biurowych...

Tobie to dobrze, bo masz taką latającą pracę. Każdy pismak to szczęściarz - przekonują mnie znajomi. Biegasz, dziś tu a jutro tam - dodają z zazdrością w głosie. To nie jest prawda! Praca, i owszem, jest różnorodna. Jednego dnia jestem gdzieś w świecie, innego jednak waruję jak pies we własnej redakcji. Waruję - dosłownie. Zebrane informacje czy wysłuchane wywiady trzeba przecież opracować, a to oznacza wielogodzinne siedzenie za biurkiem. Kto na tym cierpi? Nie tyłek bynajmniej, ale kręgosłup. W 45. wiośnie życia właśnie zaczynają wychodzić lata spędzone na zbyt małych krzesełkach w szkole, te wszystkie twarde ławki z pionowymi oparciami i koślawe biurka. Kręgosłup dostał swoje jeszcze w dzieciństwie, a później go sobie doprawiłem podczas treningów judo. Efekt? Wiadomo. Po paru godzinach za biurkiem wszystko zaczyna mnie boleć. Gdy już sobie wrócę do domu, zwykle walę się wprost na dywan. I tak leżę parę minut, żeby naprężone mięśnie odpuściły, a kręgi z grubsza powskakiwały na swoje miejsce. Mam całkiem dobry fotel w pracy, ale znalazłem  coś naprawdę doskonałego - siedziska z amerykańskiej firmy Focal Uprightfurniture. Zaprojektował je Martin Keen. To nazwisko powinno coś wam mówić, drodzy moi! Keen to przecież bardzo znany designer... obuwia sportowego. Jego też chyba bolał kręgosłup, więc postanowił stworzyć całkiem nowy rodzaj mebli biurowych.

  

zdjęcie: www.focaluprightfurniture.com

W zasadzie, żeby się nie rozpisywać, przypominają solidne i szerokie siodełka rowerowe (jak z rowerów typu cruiser), które umieszczono na pojedynczych pionowych "sztycach" (terminologia rowerowa bardzo tu pasuje). Fotele (a może lepiej napisać krzesła) z serii Mobis nie mają oparć na plecy i ręce, ale ich odpowiednie wyprofilowanie wymusza prawidłową pozycję za stołem czy biurkiem. Mister Keen proponuje dołożyć do takich krzeseł odpowiedni pulpit-podstawę Locus. Można sobie pomyśleć, że to fanaberia (meble nie są tanie, ale o tym za chwilę). Błąd! Podstawa wymusza odpowiednią pozycję nóg, a co za tym idzie poprawia pracę mięśni, gwarantując stabilność i naszą wygodę. Jest też krzesło przenośne dla tych, którzy chcieliby przysiąść w terenie – Mogo jest składane, lekkie (kilogram), idealne... Na koniec ceny. Tanio nie będzie. O ile za Mogo (przypominam model przenośny) trzeba zapłacić tylko 100 dolarów, to już za krzesło Mobis życzą sobie pięć razy więcej. Krzesło z podparciem nóg (Locus) wyceniono na prawie 700 dolarów, zaś komplet z biurkiem kosztuje od 1900 do nawet 3 tysięcy dolarów. Taka jest cena wygody i tego, że nie będzie bolało...

zdjęcie: www.focaluprightfurniture.com



Zapytaj i podziel się wiedzą

Aby zadać pytanie musisz się zalogować
Wyślij

Polecane wpisy

Kiedy bolą lędźwie

Kasia Bigos i Andrzej Bogdał

Red flag: biegunka

Sandra Nowicka

Wielkanoc w wersji fit

Kasia Bigos i Andrzej Bogdał

Najpopularniejsze wpisy

Poduszka outdoorowa

Rafał Jemielita

Rower dwuśladowy

Rafał Jemielita

Kajak z doładowaniem

Rafał Jemielita