Niniejszy serwis korzysta z plików cookies celem realizacji usług zgodnie z Polityką Plików Cookies.
Informujemy, iż istnieje możliwość określenia warunków przechowywania lub dostępu do plików cookies za pomocą przeglądarki. Jeżeli wyrażasz zgodę na zapisywanie informacji zawartej w plikach cookies wybierz opcję Zamknij. W przypadku, gdy nie wyrażasz zgody, zmień ustawienia swojej przeglądarki.
Zamknij Polityka plików cookies
HelloZdrowie HelloZdrowie HelloZdrowie

Dobre rzeczy

Ziesel. Jak fotelem ruszyć w teren?

Ziesel. Jak fotelem ruszyć w teren?
zdjęcie: www.derziesel.com
Ziesel (suseł - z niemieckiego) to alternatywa dla samochodów terenowych, enduro i quadów. Wygląda jak wózek inwalidzki, ale pokona nawet solidne wzniesienia. I jest eko, bo na baterie. Przed wami "Suseł", moje choinkowe marzenie.

Szalony jest ten austriacki wehikuł. Wyobraźcie sobie tzw. kubełkowy fotel (jak z rajdówki), który zamontowano na podwoziu z rurą (pełni rolę klatki bezpieczeństwa) i dwiema gumowymi gąsienicami, niezależnie w dodatku zawieszonymi. W czeluściach, czyli pod tym fotelem, kryją się dwa elektryczne silniki, akumulatory litowo-jonowe oraz sterująca tym wszystkim elektronika. Człowiek siada sobie jak na krześle, zapina pas, opiera wygodnie ręce na dwóch joystickach zastępujących kierownicę, i rusza do przodu zupełnie jak mini-czołgiem. Silniki są całkiem mocne (łącznie do 17,5 kW), generują aż 500 niutonometrów momentu obrotowego. Stop! Tłumaczyć mocy oczywiście nie będę i nie nawet robić tego nie zamierzam, ale przy tych "niutkach" zatrzymam się na sekundę. Pięćset niutonometrów, ile to jest? Żebyście łatwiej zrozumieli – tyle generuje 204-konny silnik Diesla montowany w dotychczasowym Mercedesie klasy C. Innymi słowy: dzięki takiemu momentowi Suseł pojedzie całkiem żwawo.
Do czego służy ta maszyna? Wsiadacie, i hajda, pod górkę i z górki, w błoto, piach lub śnieg! Firma Mattro Mobility Revolutions GmbH ze Schwaz (nieopodal Innsbrucka) zbudowała coś nietuzinkowego, bo cała ta gąsienicowa maszyneria waży ćwierć tony, ale pojedzie nawet 35 km/h. Austriacy nie chwalą się kątami najazdu i maksymalnym nachylenie zbocza. Z doświadczenia (zdobytego w aucie terenowym) wiem jednak, że na gąsienicach można zwykle więcej niż na kołach. Zainteresowani? No to teraz będzie kubeł zimnej wody na głowę. Ziesel-Suseł wygląda na prostą konstrukcję, prawda? Niestety to pozory. Opracowanie terenowego krzesła musiało sporo kosztować (czasu i wysiłku), bo za podstawową wersję tego czegoś krzyczą aż 21 tysięcy euro (87 tysięcy złotych). A do tego jeszcze sobie trzeba ładowarkę dokupić... Drogo piekielnie, ale za to eko, zdrowo, wjedzie (prawie) wszędzie. Mógłbym kupić za takie pieniądze małą terenówkę - powiecie. Prawda. Tylko terenówka smrodzi i warczy, a "Suseł" żadnych spalin i hałasu za sobą nie zostawia. I jak człowiek wzrok na nim przyciąga! 

PS. Ziesel ma jeszcze jeden pozytywny aspekt. Jest dla każdego, wydaje się, że także dla niepełnosprawnych. I za to Austriakom potrójne cześć. 

zdjęcie: www.derziesel.com

zdjęcie: www.derziesel.com

zdjęcie: www.derziesel.com



 

Zapytaj i podziel się wiedzą

Aby zadać pytanie musisz się zalogować
Wyślij

Polecane wpisy

Zanim ruszysz na narty - przygotuj się!

Kasia Bigos i Andrzej Bogdał

Najpopularniejsze wpisy

Poduszka outdoorowa

Rafał Jemielita

Rower dwuśladowy

Rafał Jemielita

Kajak z doładowaniem

Rafał Jemielita