Niniejszy serwis korzysta z plików cookies celem realizacji usług zgodnie z Polityką Plików Cookies.
Informujemy, iż istnieje możliwość określenia warunków przechowywania lub dostępu do plików cookies za pomocą przeglądarki. Jeżeli wyrażasz zgodę na zapisywanie informacji zawartej w plikach cookies wybierz opcję Zamknij. W przypadku, gdy nie wyrażasz zgody, zmień ustawienia swojej przeglądarki.
Zamknij Polityka plików cookies
HelloZdrowie HelloZdrowie HelloZdrowie

Bezpruderyjnie

Zmuszam się lub rezygnuję. O seksualnej niesamodzielności

Zmuszam się lub rezygnuję. O seksualnej niesamodzielności
Ilustracja: Magdalena Pankiewicz | www.magdalenapankiewicz.com

W zdrowym związku jest seks. A przynajmniej być powinien. A skoro chcemy czuć się zdrowi, do tego seksu powinniśmy się zmusić. Nie mamy siły? Porzucamy sprawę. Ciśnienie na seks i zero seksu to tylko dwie skrajne realizacje tego samego zjawiska - niesamodzielności.

Kobieta, lat trzydzieści sześć. Siedzi na przeciwko mnie i widzę, że jest naprawdę zmęczona. Ciemne kolory ubrania tylko podkreślają sińce pod jej oczami. Wiem, że każda minuta naszej sesji jest cenna, bo w pobliskim parku ojciec dziecka spaceruje z wózkiem. Rozmawiamy o braku seksu. Jej zdaniem, skoro minęło już prawie pięć miesięcy, to zdecydowanie musi wrócić do aktywności seksualnych. Tyle że nie chce. Nie ma ochoty. Jest zmęczona i z wysiłkiem przyzwyczaja się do nowej sytuacji. Ta para ma jeszcze jedno dziecko - trzy lata starsze. Kobieta przyznaje, że codzienność w domu, z dwójką dzieci, jest daleka od erotycznych porywów. Jej partner też to rozumie i nie nalega. Mimo tego kobieta mówi mi o presji wewnętrznej, jaką czuje, presji, która każe jej myśleć, że coś jest z nią nie w porządku. Przecież normalni ludzie muszą uprawiać seks.

Seks jest potrzebny. Bywają wyjątki.

Generalnie to prawda, że lepiej jest mieć seks w związku, niż go nie mieć. Jednak gdy zagłębimy się w detal, możemy dostrzec wiele odstępstw od tej złotej zasady. Generalnie seks zasila, spaja związki. Pomaga partnerom wyrażać namiętność, pielęgnować bliskość, intymność. Ale jeżeli zastanowimy się nad takimi sytuacjami jak: czas po narodzinach dziecka, choroba, trudności emocjonalne, nawet zwolnienie z pracy, to możemy dostrzec, że złote zasady nie zawsze działają. W takich momentach dla bardzo wielu osób uprawianie seksu będzie zbyt trudne.

Niestety, bardzo wiele osób nie daje sobie prawa do czucia się tak, jak aktualnie się czują. Zamiast tego trwają pod ciśnieniem wewnętrznych oczekiwań i przekonań. Takich jak to, że ludzie muszą uprawiać seks, jeśli są zdrowi. Albo to, że istnieje właściwa liczba stosunków, które należy odbyć, żeby zmieścić się w "normie". Albo to, że brak seksu spowoduje natychmiastowy rozpad związku. W takich sytuacjach ludzie nie znajdują w sobie siły, aby zawalczyć o siebie. Czasem do seksu są nakłaniani przez drugą osobę, nie dostrzegającą faktu, że w naszym życiu dzieje się coś poważnego. Jednak nie ma co stawiać dymnych zasłoń - bardzo często presję fundujemy sobie sami.

Kiedy człowiek ma złamaną nogę, z pewnością nie pobiegnie w maratonie. Prawdopodobnie nie będzie też uczęszczać na fitness/siłownię, nawet jeżeli wcześniej bardzo to lubił. Pierwsza potrzeba w tej sytuacji to zajęcie się nogą na tyle, aby wróciła do pełnej sprawności. Dopiero potem można powoli obciążać ją tak, jak robiliśmy to przed urazem. Jeśli ktoś próbuje biegać ze złamaną nogą, jego znajomi, rodzina z pewnością będą interweniować. Ale dlaczego ktoś może chcieć to robić? Żeby sobie udowodnić, że da radę. Że z nim wszystko w porządku. Że nic się nie zmieniło i nie jest we władzy kondycji, która nakazałaby mu/jej zmianę stylu życia. Nie lubimy zauważać upływu czasu, zmiennych kolei naszego życia, pojedynczych, dramatycznych wydarzeń. Traktujemy seks jak film wyświetlany w prywatnym kinie - niezmienny przez czterdzieści, może pięćdziesiąt lat.

Objawem tego samego zjawiska jest zupełne porzucenie tematu seksu. Zdarza się często, gdy nie możemy sobie poradzić z problemami. Jakby myśl, że przerasta nas własny problem wystarczała za całą odpowiedź. Wracając na chwilę do sytuacji ze złamaną nogą - to tak, jakbyśmy po złamaniu nogi odrzucili jakąkolwiek aktywność, mówiąc sobie "Skoro mam złamaną nogę, to jestem popsuty. 

Pewnych rzeczy się nie da naprawić, więc nie będę nic robić". Pozornie są to stany przeciwstawne. Naprawdę, tylko pozornie - ciśnienie na seks i zero seksu to tylko dwie skrajne realizacje tego samego zjawiska. Jest nim niesamodzielność. 

Zapytaj i podziel się wiedzą

Aby zadać pytanie musisz się zalogować
Wyślij
Pytania zadane przez innych użytkowników
kasia_smykowska zapytał(a) 5 lutego 2015
mezczyzna rezygnuje z seksu przedmalzenskiego? dlaczego??
iglebocka1307 odpowiedział(a) 24 lutego 2015
Moim zdaniem to wychowanie. Może pochodzi z rodziny mocno katolickiej... Matka wpajała mu od małego że tak być powinno. Może ma kompleksy / wstydzi się. Twierdzi że nawet jak będzie złym partnerem w łóżku to po ślubie już go żona nie zostawi ... itd. Dużo może być przyczyn jednak stawiam na WYCHOWANIE
FitStyl odpowiedział(a) 23 lutego 2015
Powodów może być wiele, tak samo jak i przyczyn. Generalnie większość takich problemów rodzi się w psychice, które bez rozmowy tylko się piętnują. Często zła dieta, niedostarczanie organizmowi odpowiednich witamin również może do tego prowadzić. Przeczytaj artykuł o maca w proszku http://kacikzdrowia.pl/maca-proszek/

Polecane wpisy

Łóżkowy savoir-vivre

Marta Niedźwiecka

Nieporozumienia w seksie

Marta Niedźwiecka

Najpopularniejsze wpisy