Niniejszy serwis korzysta z plików cookies celem realizacji usług zgodnie z Polityką Plików Cookies.
Informujemy, iż istnieje możliwość określenia warunków przechowywania lub dostępu do plików cookies za pomocą przeglądarki. Jeżeli wyrażasz zgodę na zapisywanie informacji zawartej w plikach cookies wybierz opcję Zamknij. W przypadku, gdy nie wyrażasz zgody, zmień ustawienia swojej przeglądarki.
Zamknij Polityka plików cookies
HelloZdrowie HelloZdrowie HelloZdrowie

Rodzaj męski

Zostań minimalistą

Zostań minimalistą
Ilustracja: Izabela Dudzik | www.dewizka.tumblr.com
Stare chińskie przysłowie mówi, że są dwa sposoby pozwalające na to, by osiągnąć szczęście. Jeden z nich to dużo mieć. Drugi – niewiele potrzebować. Bardzo proste i bardzo prawdziwe.

W 2015 roku wyprodukowano film pod tytułem „Minimalism: Documentary About Important Things”. Jego bohaterami są dwaj przyjaciele: Joshua Millburn i Ryan Nicodemus. Połączyła ich życiowa refleksja - pewnego dnia zdecydowali, że mają dość pracy od rana do nocy. Tym bardziej, że jedynym jej efektem, oprócz „przeciekania” życia między palcami, była możliwość kupowania wielu… niepotrzebnych rzeczy. Po co kupować niepotrzebne rzeczy, skoro już z definicji są one zbędne? Zamiast starać się o podwyżkę, która pozwoliłaby kupić im jeszcze więcej niepotrzebnych rzeczy, mężczyźni zrobili inwentaryzację.

Zinwentaryzowali to, co mają, i wyrzucili to, czego nie potrzebują. Zinwentaryzowali też to, czego potrzebować będą. Rachunek przyniósł wynik prosty i optymistyczny. Okazało się bowiem, że wcale nie muszą pracować od rana do wieczora, by kupić wszystko, czego potrzebują. Zaczęli więc pracować mniej. I napisali książkę należącą do ulubionego gatunku Amerykanów – inspirujący poradnik samodoskonalenia. Rada, której udzielili innym, była mniej więcej taka: kupujcie tyle, ile potrzebujecie, a nie tyle, na ile was stać. A później korzystajcie z luzu, który dzięki temu zyskacie.

Rada wydaje się oczywista. Jednak, jak wiele rzeczy prostych, wymaga tego, by ją opowiedzieć. Tym bardziej, że pędząc w codziennym kieracie, łatwo zapomnieć, że nie zawsze więcej, to lepiej, i nie zawsze warto poświęcać „być” dla „mieć”. Opowiedziana historia trafiła na podatny grunt, a minimalizm, propagowany także przez kilku innych autorów, zaczął podbijać serca rozkochanego w nieokiełznanej konsumpcji narodu.

Od tej pory ruch minimalistów rośnie w siłę na całym świecie. Mówiąc ogólnie, jego wyznawcy zdecydowali się nie mieć niepotrzebnych rzeczy. Jedni zmieniają mieszkania na mniejsze. Inni na mniejsze zmieniają tylko szafy. Są i tacy, którzy szukają metod, by pomóc sobie i innym minimalistom w uwolnieniu się od nadmiernej liczby rzeczy. Jedna z nich to na przykład Projekt 333, który polega na pozostawieniu 33 rzeczy do ubrania (w tym buty i ozdoby) i korzystaniu przez 3 miesiące tylko z nich. Ci, którzy podjęli wyzwanie, orientują się, jak wiele w ich szafach rzeczy, które nie są im do niczego potrzebne.

Są też inne metody – niektóre mądre, inne mniej. Te pierwsze sprowadzają się do kilku prostych rad:

- Zrób solidną inwentaryzację tego, co masz.

- Wyrzuć to, czego nie potrzebujesz. Jak nie będziesz tego miał, to nie będziesz się o to martwił.

- Przestań kupować rzeczy, których nie potrzebujesz. Nie będziesz się musiał martwić o to, co kupić. I czy na pewno kupiłeś rzecz właściwą. A także, czy za nią nie przepłaciłeś. Do tego nie kupując nowych niepotrzebnych rzeczy - mówią minimaliści – „kupujesz” sobie czas na to, by używać starych.

Przy czym – to warto podkreślić - decyzja jest tutaj osobista, i jeżeli potrzebujesz na przykład konsoli do gier, to jej potrzebujesz. I tyle. Jednak na pewno są rzeczy, bez których się obejdziesz, a zamiast nich możesz kupić trochę wolności, spokoju. Zależnie od tego, co jest ci potrzebne.

Według Millburna i Nicodemusa to właśnie podejście minimalistyczne może być receptą na trochę prawdziwego szczęścia…

 

Zapytaj i podziel się wiedzą

Aby zadać pytanie musisz się zalogować
Wyślij

Polecane artykuły

Najpopularniejsze na blogu