Niniejszy serwis korzysta z plików cookies celem realizacji usług zgodnie z Polityką Plików Cookies.
Informujemy, iż istnieje możliwość określenia warunków przechowywania lub dostępu do plików cookies za pomocą przeglądarki. Jeżeli wyrażasz zgodę na zapisywanie informacji zawartej w plikach cookies wybierz opcję Zamknij. W przypadku, gdy nie wyrażasz zgody, zmień ustawienia swojej przeglądarki.
Zamknij Polityka plików cookies
HelloZdrowie HelloZdrowie HelloZdrowie

Z pamiętnika dietetyka

Zostań profesjonalnym etykietoznawcą – cz. 2

Zostań profesjonalnym etykietoznawcą – cz. 2
Ilustracja: Julia Szostak
Tak jak obiecywałam, a obietnic zawsze dotrzymuję, etykietoznawstwa ciąg dalszy następuje. Dobre zrozumienie wszystkich zawiłości oznakowań na opakowaniach wymaga czasu i myślę, że w przyszłości jeszcze wielu artykułów. Będę wam dozować tę wiedzę stopniowo, abyście powoli poukładali sobie wszystkie nowe lub odświeżone informacje.

Sporo już wiecie z mojego ostatniego wpisu. Dziś będzie nieco bardziej technicznie. Zdaję sobie sprawę, że wiele nieznanych terminów i dziwnych definicji może być trudne na początku do przełknięcia, ale nie darowałabym sobie, gdybym tego tematu nie poruszyła na blogu. Tym razem skupię się na według mnie jednym z ważniejszych elementów etykiety, który w znaczący sposób może wpłynąć na wybór na pierwszy rzut oka podobnego do innych produktu spożywczego. Ręka do góry, kto wie, o czym chcę wam dzisiaj opowiedzieć? Czym prędzej wyjaśniam. Chciałabym, żebyście wiedzieli, że deklaracja producenta, iż dany produkt jest bogaty w jakiś związek lub może mieć zbawienny wpływ na zdrowie, jest regulowana prawnie. Nie jest prawdą, że każdy, kto ma taką zachciankę, może napisać na swoim produkcie, że zawiera on ogromne ilości witaminy C albo że nie zawiera cukrów lub tłuszczów nasyconych. Producent nie może także gwarantować czy nawet sugerować, że dany produkt wpłynie korzystnie na wasze zdrowie bez odpowiednio udokumentowanych dowodów i potwierdzonych przez specjalnie do tego wyznaczone jednostki badań naukowych! Zdarza się, iż nasz brak wiedzy na ten temat jest wykorzystywany i czasami producent chce przemycić kuszące informacje na etykiecie, które zgodnie z prawem nie mają prawa się tam znaleźć. I wasza w tym głowa, żeby nie dać sie oszukać nieprawdziwym i nielegalnym, ale świetnie brzmiącym hasełkom.

Oświadczenia żywieniowe 

Co to takiego? Jest to każde oświadczenie, które stwierdza, sugeruje, daje do zrozumienia, że dana żywność ma szczególne właściwości ze względu na zawartą w niej energię czy składniki odżywcze (rozporządzenie 1924/2006). Precyzyjnie określone są specjalne warunki, kiedy takie sformułowanie może być użyte i jak powinno brzmieć. Nie można go w dowolny sposób modyfikować i ubarwiać. Najlepiej zobrazować problem na przykładzie. Np. płatki śniadaniowe, na których widnieje wielki, krzyczący napis: źródło błonnika pokarmowego. No i świetnie, ale co to znaczy? Taki napis może widnieć jedynie na etykiecie płatków, które zawierają przynajmniej 3 g błonnika na 100 g produktu lub przynajmniej 1,5 g błonnika na 100 kcal (szczegóły dotyczące stosowania oznakowań są opisane w rozporządzeniu i uaktualniających go załącznikach). Czy to oznacza, że są one wyjątkowe? NIE! Pamiętajcie, że jeden składnik nie czyni produktu lekiem na całe zło. Trzeba podejść do sprawy holistycznie. Super, że dane płatki mają trochę błonnika, bo wciąż jemy go za mało. Tylko jeżeli zagłębicie się w skład i znajdziecie w środku kilogramy cukru, tłuszczu czy soli, to nawet błonnik wam nie pomoże. Jest to ważna informacja na produkcie, jednak nie przesądza o jego wyjątkowości. Dla porównania zwykłe, szarobure, mało atrakcyjnie wyglądające (moje ukochane) płatki owsiane górskie zawierają ok. 7 g błonnika na 100 g. Jakie jeszcze sformułowania można zaliczyć do oświadczeń zdrowotnych? Bez dodatku cukru, np. na soku owocowym. Źródło wapnia na jogurcie owocowym nie sprawi nagle, że będzie to zalecany produkt przez dietetyków. Wszystkie sformułowania będące oświadczeniami żywieniowymi i warunki ich stosowania znajdziecie bardzo szybko w internecie. Powstała nawet specjalna strona www.oswiadczenia.eu, na której znajdziecie na ten temat wszystkie niezbędne informacje. Możecie się pobawić w detektywów i sprawdzić, czy produkty znajdujące się w waszej lodówce i zawierające oświadczenia zdrowotne spełniają wszystkie wymagane warunki.

Oświadczenia zdrowotne

No i tutaj producenci żywności mają większe pole do popisu. Oświadczenie zdrowotne to każde oświadczenie, które stwierdza, sugeruje lub daje do zrozumienia, że istnieje związek pomiędzy kategorią żywności, daną żywnością lub jednym z jej składników a zdrowiem (rozporządzenie 1924/2006). Powstała specjalna baza takich oświadczeń, która została dopuszczona do stosowania. Stosowanie oświadczenia nieznajdującego się w oficjalnym rejestrze może się skończyć dla producenta niemiłymi konsekwencjami. Wykorzystanie oświadczenia zdrowotnego łączy się z wieloetapową drogą związaną ze specjalnymi procedurami, badaniami, opiniami wyznaczonych do tego celu instytucji naukowych. W 2010 roku było dosyć głośno o pewnej firmie specjalizującej się w produkcji nabiału, która umieściła na opakowaniach swoich jogurtów informację, że zawierają one specjalny szczep bakterii wspomagających prawidłową pracę przewodu pokarmowego. Dodatkowo ta sama firma na swoich flagowych napojach mlecznych informowała, że podnoszą odporność. Amerykańska Agencja ds. Żywności i Leków (FDA – Food and Drug Administration) stwierdziła, że nie ma wystarczających dowodów, aby promować w reklamach i publikować takie hasła na opakowaniach. Głośna afera zakończyła się tym, że ustalono pokaźną sumę odszkodowania za wprowadzanie konsumentów w błąd. Jakie oświadczenia zdrowotne mogą być stosowane zgodnie z prawem? Podam Wam kilka przykładów, ale całą gamę najbardziej aktualnych oświadczeń znajdziecie pod tym linkiem.

– Beta-glukan pochodzący z owsa zmniejsza/redukuje stężenie cholesterolu we krwi. Redukcja stężenia cholesterolu może zmniejszać ryzyko rozwoju choroby niedokrwiennej serca. (Takie oświadczenie możecie znaleźć np. na ciasteczkach zbożowych).

– Witamina D jest potrzebna do normalnego wzrostu i rozwoju kości u dzieci. (To sformułowanie często znajduje się na jogurtach).

– Udowodniono, że sterole roślinne i estry stanoli roślinnych obniżają/redukują poziom cholesterolu we krwi. Wysoki poziom cholesterolu jest czynnikiem ryzyka rozwoju choroby wieńcowej serca. (To jest często główne hasło wykorzystywane przez producentów margaryn roślinnych przeznaczonych dla osób z chorobami serca).

Już teraz widzicie, że etykieta to kopalnia cennych informacji. Czytajcie, analizujcie i wybierajcie
z głową! Następny wpis będzie lekki i przyjemny. Obiecuję…

 

Zapytaj i podziel się wiedzą

Aby zadać pytanie musisz się zalogować
Wyślij

Polecane artykuły

Jej wysokość kaloria

Kasia Bigos i Andrzej Bogdał

Najpopularniejsze na blogu

Domowe wojny jedzeniowe

Natalia Puciłowska