Tomasz Borejza, wtorek, 11 marca 2014

Zatrucie kofeiną

Zatrucie kofeiną jest wyjątkowo nieprzyjemne. Zdjęcie: shutterstock

Zatrucie kofeiną jest wyjątkowo nieprzyjemne. Zdjęcie: shutterstock

Pracy dużo. Czasu mało. Spać się chce. Więc co? Kawa. Pierwsza rano. Druga rano. Trzecia zaraz potem i tak do pięciu, siedmiu lub dziewięciu. Właśnie w ten sposób można się zatruć kofeiną. A jest to zatrucie wyjątkowo nieprzyjemne, choć można go nawet nie zauważyć.

Każdego dnia ludzie wypijają ponad 2 mld filiżanek kawy. Nie brak takich, którzy piją ją na litry, a nie na filiżanki. Tymczasem nadmierna konsumpcja to murowane problemy. I to tak poważne, że zatrucie kofeiną jest wpisane do rejestru chorób psychicznych (DSM-5). Kiedy przesadzamy, narażamy się na wiele wariacji w pracy organizmu, których można jednak nie zauważyć, bo da się je zwalić na charakter lub ADHD.

Stosunkowo najmniej dolegliwe są takie, że możemy poczerwienieć na twarzy, a mięśnie zaczną drgać. W parze z tym mogą iść bóle żołądka i rozchwiana psychika. Dokładnie to: nerwowość, uczucie ciągłego niepokoju, nadmierna ekscytacja, nieskładne mówienie, bezsenność, szybkie i nieregularne bicie serca, a nawet halucynacje. Na dokładkę człowiek się wszystkim irytuje i ma lęki. Jeżeli po wypiciu kawy u kogoś pojawia się minimum pięć z tych objawów, to najprawdopodobniej chodzi o zatrucie kofeiną.

Jak to się robi?

Żeby doszło do zatrucia kofeiną, nie trzeba dużo. Uznaje się, że zdrowy człowiek może bez obaw przyjąć zaledwie 200 do 300 mg kofeiny dziennie. A to oznacza około czterech espresso (od 40 do 75 mg), jedną lub dwie „zalewajki” (do 200 mg), najwyżej dwie latte z sieciówki (ok. 100-150 mg) lub dwie cappuccino (ok. 150 mg). Ten poziom jest jeszcze niższy u osób starszych, kobiet w ciąży i cierpiących z powodu problemów z sercem oraz cukrzycy typu II. Lekarze z Mayo Clinic określili także poziom, po przekroczeniu którego zatrucie mamy jak w banku – to dwie bezpieczne dawki, czyli 600 mg dziennie.

Są zresztą tacy, którzy straszą, że od przedawkowania kawy można umrzeć, ale o to – jeżeli nie jesteśmy na skraju zawału – raczej trudno. Dawka śmiertelna kofeiny to 10 do 13 gramów, czyli mniej więcej 23 litry kawy wypite w krótkim czasie. Rzecz trudna do zrobienia. Ale kawa nie musi zabić od razu. Może to zrobić powoli. Jej nadużywanie koreluje z większą śmiertelnością i – to znowu Mayo Clinic – osoby pijące ponad cztery filiżanki dziennie są o 21 proc. bardziej narażone na zgon przed 55. rokiem życia. Tu jednak nie musi chodzić o samą kofeinę, ale też o styl życia, który się z jej nadużywaniem wiąże.

W każdym razie warto uważać, bo zatrucie jest wyjątkowo nieprzyjemne. Wiem, co mówię, bo zupełnie niedawno je sobie zafundowałem i było tak jak w opisie. Najbardziej dała się we znaki nerwica braku. Ciągle czegoś mi brakowało. Ciągle coś trzeba było zrobić, ale jak już się zaczęło, to zanim się skończyło, znajdowało się inną robotę. I tak nic z tego nie wychodziło. Mniej zrobionych rzeczy to mus nadganiania, a to więcej kawy i jeszcze mniej zrobionych rzeczy. Co gorsze, niełatwo z tego koła wyjść, bo po odstawieniu kofeiny występuje syndrom abstynencyjny. Składają się na niego bóle głowy oraz zmęczenie, problemy z koncentracją i depresja. A to, jak łatwo się domyślić, w pracy nie pomaga, zaległości przybywa i od razu człowiek by się napił więcej kawy… A tego akurat zrobić nie można.

Pytania i wiedza
zapytaj, podziel się wiedzą

Zadaj pytanie lub podziel się wiedzą!

Jeśli masz pytanie dotyczące artykułu, tutaj możesz je zadać. Jeżeli znasz odpowiedź na pytanie zadane przez innego użytkownika, tu możesz podzielić się swoją wiedzą. Pytaj i odpowiadaj!

Zadaj pytanie