Niniejszy serwis korzysta z plików cookies celem realizacji usług zgodnie z Polityką Plików Cookies.
Informujemy, iż istnieje możliwość określenia warunków przechowywania lub dostępu do plików cookies za pomocą przeglądarki. Jeżeli wyrażasz zgodę na zapisywanie informacji zawartej w plikach cookies wybierz opcję Zamknij. W przypadku, gdy nie wyrażasz zgody, zmień ustawienia swojej przeglądarki.
Zamknij Polityka plików cookies
HelloZdrowie HelloZdrowie HelloZdrowie

Lista Zwycięzców

 

Lista Zwycięzców

z dnia 16 stycznia 2013r.

echabas Wyjeżdżam dzis na niedaleko na krótki pobyt (mały bagaż). "Normalnie" wezwałabym taksówke, żeby zawiozła mnie na dworzec, to takie oczywiste. Sprostam jednak wezwaniu (to rzeczywiście działa i zobowiązuje) - idę pieszo, szybki dwudziestominutowy marsz, okazja do policzenia kroków.
paulina.sombecka Wieczorem oglądaliśmy film. Zwykle w takich momentach towarzyszyły nam chipsy, paluszki, czy czekolada. Podjełam wyzwanie i zamierzam mu sprostać. Koniec z tym, co niszczy mój organizm. Zacisnełam zęby chroniąc paznokcie przed nerwowym podgryzaniem. Udało się! Tym razem do filmu radośnie chrupaliśmy marchewkę i jabłko, które dla nas przygotowałam. I wiecie co?? Super sprawa!!
Pablito Torbe mam niewielką (upss-co za wyznanie);) ale spakuje ja zgodnie z Waszym zaleceniem wcześniej. Oczywiście to taka przenośnia, bo nic pakował nie będę lecz przygotuję się wieczorem prasując się. Jestem pedantem i zdarzało mi się rano toczyć boje z żelazkiem, które wtedy nagrzewa się jakby dłożej. Wieczorem ten proces będzie krótszy:)
 joanna.kraczla  Rzeczywiście ciężko zapanować nad zdenerwowaniem... ponad 48h bez papierosa to niezła katorga... Założyłam skarbonkę :D gdzie wrzucam za każdą chęć zapalenia 10 zł a jeżeli przełamie się 100 zł za karę :D Nawet działa... uzbierałam narazie 40 zł... pierwszy tydzień jest naprawdę ciężki...
Bambi  Podchodziłam do tego wyzwania niezliczoną ilość razy przez niemal całe swoje życie... W końcu postanowiłam, że zamiast podchodzić i podchodzić, trzeba w końcu podejść - jak nie po dobroci, to sposobem! Posłużyłam się zaproponowanym przez Was małym oszustwem. Za pierwszym razem nie byłam niestety wystarczająco sprytna i zawiodłam. Za drugim razem postarałam się nieco bardziej. Nastawiłam budzik na odpowiednio wcześniejszą godzinę i powiedziałam sobie przed snem, głośno i wyraźnie, że jutro kategorycznie muszę być gotowa kwadrans wcześniej niż zwykle. Rano, po usłyszeniu alarmu, jak zwykle wyskoczyłam z łóżka niczym wojownik ninja, a głowie pojawiła się dopingująca myśl, że, nie wiedzieć czemu, wychodzę dzisiaj 15 minut wcześniej. Nawet nie wiedziałam, że jestem taka naiwna - dałam się nabrać jak małe dziecko! Oczywiście nie obyło się bez biegania po domu w jednej skarpetce i nerwowego szukania wszystkich tych rzeczy, które jak zwykle zapadły się pod ziemię tuż przez wyjściem... Kiedy jednak zrozumiałam, że jestem gotowa 10 minut przed czasem (a nie 5 minut po), po raz pierwszy od niepamiętnych czasów miałam chwilę, aby usiąść w kuchni i wypić zieloną herbatę, którą przygotowałam jak co rano w nadziei, że kiedyś uda mi się ją ocalić od wylądowania w zlewie tuż po powrocie do domu. Hurra, zadanie wykonane! Od dzisiaj koniec z porannym spóźnianiem się! Niestety, każdy medal ma dwie strony... Wyszłam z domu na tyle wcześnie, że nie musiałam, jak co dzień, biec na autobus. W ten sposób pozbawiłam się jedynego sportu, jaki od tylu lat, z zapałem godnym mistrza olimpijskiego, niezmordowanie uprawiałam. Co więcej, podejrzewam że moi kibice (sąsiedzi) równie boleśnie odczują tę stratę. Cóż, chyba nie pozostaje mi nic innego jak podjęcie wyzwania "zacznij ćwiczyć w domu"... Jeżeli zaś chodzi o sąsiadów - w ramach rekompensaty odsłonię żaluzje podczas treningu.
ublich Po paczce ciastek zjedzonej w doborowym towarzystwie po zajęciach, wyciągnęłam marchewkę. "Skąd wiedziałaś, że będziemy lepić bałwana?" - usłyszałam zza pleców. Bałwana ulepiliśmy, ale "noska" mu nie oddałam! :) Wszak zadanie to zadanie!
m Musiałam się nieźle "nagimnastykować" żeby wyrobić się przed 22. Siedem godzin zazwyczaj udaje mi się przespać tylko w weekendy, i to nie zawsze. Ale zorganizowałam się: kąpiel zaraz po kolacji, prasowanie podczas oglądania filmu. A tak na marginesie: pierwszy raz w życiu słyszę o grenalinie, poczytam o tym ;-)

 

anita.haraf Już po śniadanku. Właściwie nigdy nie opuszczam tego posiłku, tylko zwykle jem byle co, a dziś dwie kromki chleba razowego, wędlina i ogórek. Może komuś się wyda, że to dużo, ale mam już za sobą 2,5 km spacer z ciężkim wózkiem po nieodśnieżonych chodnikach... Wróciłam cała mokra... Nie chcę zbytnio ograniczać jedzenia, chcę jeść zdrowiej, więcej warzyw i bez podjadania ( ciężko będzie bo Mikołaj zostawił dzieciom góóórę słodyczy). A może moja rodzina też na tym skorzysta, przecież nie będę gotować osobnych posiłków ;)
okaola Bardzo duzo panstw sie zrobilo na Balkanach :) Ale to bardzo dobre cwiczenie z geografii, nie tylko na pamiec. Przyda sie przy planowaniu wakacji :)

 

renata.tandyrak  Dzisiaj było łatwo. Lubię, kiedy w lodówce nie ma za dużo jedzenia, więc tak naprawdę wystarczyło ją umyć. Gorzej z porządkowaniem przypraw i dodatków do pieczenia, bakalii, nie miałam pomysłu na te wszystkie porozrywane torebki. Sprawdziłam, przeterminowane wyrzuciłam, to co zostało wylądowało w plastikowym pudle w szafce. Porozrywane torebki zabezpieczyłam gumkami- recepturkami. Zbieram je w słoiczku i potem wykorzystuję do zamknięcia zaczętych makaronów, ryżu itp. Szafki lśnią wewnątrz, z zewnątrz niestety nie
1 2345678910111213141516171819202122