Niniejszy serwis korzysta z plików cookies celem realizacji usług zgodnie z Polityką Plików Cookies.
Informujemy, iż istnieje możliwość określenia warunków przechowywania lub dostępu do plików cookies za pomocą przeglądarki. Jeżeli wyrażasz zgodę na zapisywanie informacji zawartej w plikach cookies wybierz opcję Zamknij. W przypadku, gdy nie wyrażasz zgody, zmień ustawienia swojej przeglądarki.
Zamknij Polityka plików cookies
HelloZdrowie HelloZdrowie HelloZdrowie

Zdrowe emocje

Kortyzol – hormon zabójca

Kortyzol – hormon zabójca
Kortyzol wzrasta, ilustracja: shutterstock

Gdy dopada nas stres, nasz organizm reaguje tak, jakbyśmy mieli walczyć lub uciekać. Decyduje o tym kortyzol, czyli hormon stresu, który potrafi być zabójczy dla zestresowanego mieszczucha.

Reakcja „walcz lub uciekaj” to pozostałość z czasów, gdy byliśmy łowcami-zbieraczami, a nasze szanse na przeżycie zależały od umiejętności przetrwania w środowisku, którego nie potrafiliśmy okiełznać. Od tamtego czasu wiele się zmieniło, ale nie zmieniło się to, jak reagujemy na traumę. Nagłe niebezpieczeństwo powoduje, że kortyzol uwalnia się do naszego organizmu w znacznych ilościach.

Gdy to się dzieje, następuje kaskada zdarzeń, które mają nas przygotować na niebezpieczeństwo. Do mięśni trafia więcej glukozy. Jednocześnie zwężają się naczynia krwionośne, przyspiesza serce, a układ odpornościowy oraz pamięć robocza zaczynają działać sprawniej.

Wszystko to doskonale przygotowuje nas do ekspresowej ucieczki lub solidnej awantury, ale jednocześnie ogranicza naszą zdolność do realizacji tych zadań, w których wykorzystujemy raczej wiedzę i głowę niż siłę fizyczną. A właśnie z takimi wyzwaniami w dzisiejszym świecie musimy się mierzyć częściej.

Zapytaj i podziel się wiedzą

Aby zadać pytanie musisz się zalogować
Wyślij
Pytania zadane przez innych użytkowników
einkognito
einkognito zapytał(a) 27 kwietnia 2013
Pytanie dotyczy artykułu Kortyzol – hormon zabójca
Wiem że już od dzieciństwa, mam podwyższony poziom kortyzolu :( Doszedłem do takowego wniosku, analizując moje życie, i dręczące mnie dolegliwości. Niczym doktor Haus i Szerlok Holms w jednym (sory za pisownię nazwisk) wydedukowałem, iż nadmiar tegoż hormonu, ma ścisły związek z moim domem rodzinnym, gdzie ojciec alkoholik, urządzał pijackie burdy !!!, których to świadkiem, musiałem być aż do 20-ego roku życia :( Mój organizm, tak bardzo przyzwyczaił się do jego podwyższonego poziomu, że wytwarza go nadal (bez powodu) w nadmiarze !!, tak że wciąż czuję się ... jakby za chwilę miał mnie zaatakować tygrys !!!!!!. Wiem że mam rację, lecz jak powiedzieć o tym lekarzowi, by nie urazić jego "ego" ???. Nie mogę medytować, bo ... jestem za bardzo - wiecznie - podenerwowany, i ... "koło się zamyka" :( PS> Możecie coś doradzić ???.) einkognito@wp.pl
soia
soia odpowiedział(a) 7 listopada 2014
Polecam sporty walki. Najlepiej zapisać się do jakiegoś klubu i regularnie chodzić na treningi.
tomek.bor
tomek.bor odpowiedział(a) 9 stycznia 2014
Einkognito - w wypadku DDA odpowiednio dobrana farmakoterapia w połączeniu ze wsparciem w postaci klasycznej psychoterapii potrafi sprawić cuda. DDA to trochę jak syndrom stresu pourazowego, to się da dość sprawnie leczyć - pod warunkiem trafienia na mądrego i będącego na bieżąco terapeutę.
katarzyna.lewandowska.14019
katarzyna.lewandowska.14019 odpowiedział(a) 28 kwietnia 2013
kisotol,zgadzam sie z Tobą-najgorsze sa te mysli kiedy staramy sie zasnąć.Ja już w tej chwili w takim napięciu nie żyję ,ale wystarczy jakaś stresująca sytuacja,a dosłownie zalewa mnie jakimis natrętnymi myslami i dopóki sie nie wygadam na ten temat to uwolnic sie od nich nie da.Dla mnie własnie rozwiazaniem było i jest-rozmowa,rozmowa i jeszcze raz rozmowa.Wyrzucam z siebie wszystko i przechodzi
katarzyna.lewandowska.14019
katarzyna.lewandowska.14019 odpowiedział(a) 28 kwietnia 2013
DDA-z tym naprawde cięzko walczyć.Ciągnie sie cale życie i najgorsze juz nie jest to co my czujemy ,ale ,że nikt nie potrafi tego zrozumiec skąd biorą sie nasze reakcje.Mimo ,ze znaja problem i nasze życie to i tak ciągle słyszymy-bo ty jestes taka czy owaka ,robisz to i tamto.Nie potrafią albo nie chcą zrozumieć ,że to silniejsze od nas.Czasem nawet sama mam wrażenie ,że jak jest za spokojnie w życiu to czegos mi brak i jakby podswiadomie wytwarzam sytuacje napięcia,chociaz wcale tego nie chce,bo zwyczajnie jest mi źle gdy cos nie gra w układach towarzyskich.
bure.widmo
bure.widmo odpowiedział(a) 27 kwietnia 2013
Myślałeś może nad terapią DDA (Dorosłe Dzieci Alkoholików) z włączeniem leczenia farmakologicznego? To na prawdę częste schorzenie oddziałujące zarówno na psychikę jak i organizm męczących się z tym problemem ludzi. Myślę że to mogłoby się okazać dla Ciebie najlepszym wyjściem, bo zaleczyłoby przyczynę, a nie tylko zagłuszało skutki. Do tego mógłbyś spotkać osoby z podobnym problemem (może nawet mnie?) i leczyć się z pełnym zrozumieniem dowolnie wybranego specjalisty. nie daj się tygrysowi ; )
kisotol
kisotol odpowiedział(a) 27 kwietnia 2013
Sądzę że medytacja byłaby dla Ciebie bardzo wskazana. Miałam podobną sytuację w dzieciństwie, z tym że nie tylko czułam jak by miał mnie zaatakować tygrys, gorsza od tego była bezsenność, i ciągła galopada myśli gdy tylko zgasiłam światło. Przez wiele lat usypiałam dopiero nad ranem i budziłam się po 3 - 4 godzinach. Przeszukując internet natknęłam się na Autohipnozę Andrzeja Kaczorowskiego, http://chomikuj.pl/robdawid/hipnoza/Andrzej+Kaczorowski , posłuchaj i wybierz sobie coś z lektorem, jeśli sam nie potrafisz się rozluźnić. Pozdrawiam :)

Pobierz aplikację mobilną Hello Zdrowie

Pobierz aplikację i zrób krok do zdrowia. Ściągnij mobilną wersję portalu i nie przegap żadnych zdrowych newsów!

Aplikacja Hello Zdrowie to niezbędnik dla wszystkich, którzy chcą żyć lepiej każdego dnia. Zdrowe życie jest przyjemne!
sprawdź teraz!