Przejdź do treści

10 błahych powodów, dla których jeszcze nie masz psa

10 błahych powodów, dla których jeszcze nie masz psa
Ilustracja: shutterstock
Podoba Ci
się ten artykuł?
Udostępnij bliskim
Najnowsze
Niepożądany odczyn poszczepienny. Jak często występuje?
Mama Kosmetolog o bliznowcu – czym się charakteryzuje i jak powstaje?
Joanna Horodyńska
Karolina Gilon i Joanna Horodyńska zachęcają do badań piersi
magda gessler
Magda Gessler ambasadorką kampanii „Diagnostyka Jajnika”
Keira Knightley
Keira Knightley zakazała swojej córce oglądania filmów Disneya

Kochasz psy. Wiesz, że kontakt ze zwierzęciem jest bezcenny. Marzysz o własnym od dawna, ale… No właśnie? Jeszcze nie teraz, bo… I tu pojawia się dziesięć powodów, dla których ludzie najczęściej rezygnują z tej fascynującej przygody, jaką jest relacja z czworonogiem. Być może masz świetne warunki dla psa, ale o tym nie wiesz.

O tym, że warto iść przez życie z psem, bo kontakt z nim ma zbawienny wpływ na naszą psychikę, pisaliśmy już tutaj. Badania naukowe potwierdziły, że kontakt z psem powoduje obniżenie ciśnienia krwi, a także wzrost poziomu beta-endorfin i dopaminy odpowiedzialnych za poczucie szczęścia. Co więcej, jeżeli nasza więź z pupilem przypomina tę łączącą rodziców z niemowlakiem, jesteśmy szczęśliwsi na co dzień – naukowcy mają konkretne argumenty! Pies w domu to także świetna zdrowotna inwestycja dla maluchów. 79 procent – nawet o taką wartość zmniejszamy ryzyko astmy u sześcioletniego dziecka, jeżeli pozwalamy mu na bliski kontakt ze zwierzętami od narodzin.

Mało argumentów? Idźmy dalej: czy jest lepszy motywator do popołudniowej przebieżki lub choćby spaceru po lesie niż wytęskniony pupil, który czeka na swoją porcję aktywności? Deszcz nie deszcz, zmęczenie nie zmęczenie, na spacer iść musimy. A o wpływie aktywności fizycznej na nasze zdrowie, choćby tylko w wymiarze trzech spacerów dziennie, nikogo chyba przekonywać nie trzeba.

Skoro więc posiadanie psa to same plusy, dlaczego niektórzy – mimo miłości do zwierząt – wciąż się wahają? Przyczyny, dla których ludzie kochający zwierzęta, chcący im pomagać i po prostu iść z nimi przez życie, rezygnują z posiadania własnego zwierzaka, są często po prostu wyssane z palca. Skąd się biorą? Z niewiedzy. Wydaje nam się, że pies potrzebuje nie wiadomo jakich warunków do szczęścia. Całej masy czasu, w zasadzie dyspozycyjności właściciela 24 godziny na dobę. Że to droga zabawa, że nas nie stać, że nie damy rady. Decyzję o posiadaniu zwierza trzeba podejmować rozsądnie, bo to decyzja na całe życie tego zwierzęcia. Ale gdyby pies w domu wymagał faktycznie aż tak wiele – poświęcenia, wydatków, czasu – niemal nikt nie zdecydowałby się na takie wyzwanie. Razem z Magdaleną Kordas, prezesem i założycielem Fundacji Mikropsy, przeglądamy dziesięć błahych powodów, dla których ludzie najczęściej odkładają decyzję o posiadaniu psa, choć serce podpowiada inaczej. Też się wahasz? Dopiero po tej lekturze podejmij decyzję. Tę właściwą!

1. „Przygarnąłbym psa, ale nie mam warunków” – to najczęstsze zdanie, jakie wypowiadają osoby rozważające np. przygarnięcie psiaka ze schroniska. „Właściwie nie wiem, co oznaczają te słowa. Pies został udomowiony, więc jego warunkami są: nasze mieszkanie, posłanie, kanapa czy też łóżko. A może osoby, które tak argumentują, mieszkają pod mostem? No, z tym się zgodzę, podwórko i zimno to nie są idealne warunki dla psa, czyt.: zwierzęcia udomowionego” – mówi Magdalena Kordas.

2. „Mam za małe mieszkanie, pies będzie się męczył” – to kolejny na liście argument przeciw psu, oczywiście dla jego dobra. „Ja się zastanawiam, po co psu duże mieszkanie? Czy on gotuje w kuchni i potrzebna mu superwypasiona wyspa kuchenna? Piekarnik? A może codziennie kąpie się w wannie z hydromasażem? Psu niepotrzebny jest metraż! Potrzebny jest czas na zużycie naładowanych baterii w postaci spaceru. Korzystanie z mieszkania w przypadku psa to ewentualnie 160×200 cm, czyli… spanie na naszym łóżku. Kanapa mieści się w najmniejszej kawalerce! Pies nie biega wyczynowo po mieszkaniu – biega na spacerach, a w domu – no cóż, wyleguje się na kanapie” – tłumaczy Magda.

3. „Pracuję, a pies sam w domu będzie się męczył” – to argument osób pracujących, a więc zdecydowanej większości społeczeństwa. Czyżby psy mogły mieć za właścicieli tylko emerytów? Magda wyjaśnia: „Taki argument ma prawo bytu wyłącznie w ustach pracoholików. Faktycznie, pies pozostawiony sam sobie na 16 godzin będzie się męczył, i fizycznie, i psychicznie. Ale ośmiogodzinny dzień pracy to system, do którego pies jak najbardziej się przystosuje. Tym bardziej że organizm psa jest tak skonstruowany, że potrzebuje nie 8, jak człowiek, lecz 16 godzin snu w ciągu doby. Jeśli więc wstaniemy rano odpowiednio wcześnie, by zapewnić psu przynajmniej 30-minutowy poranny spacer, zależnie od jego wieku odpowiednio intensywny – z bieganiem, rzucaniem kijka czy piłki – pies będzie zmęczony i szczęśliwy. A co robi zmęczony i szczęśliwy pies? Powiem wam, bo wiem. Śpi. Dokładnie przez ten czas, w którym my oddajemy się obowiązkom zawodowym. Nie wierzycie? Zostawcie włączoną kamerę. A po naszym powrocie jest wyspany i gotowy na kolejny spacer, zabawy i przytulanki. Często ludzie nie zdają sobie sprawy z tego, jak wygląda życie psa w schronisku. Myślą, że jeden opiekun, który musi ogarnąć 200 psów, ma czas na trzy spacery dziennie, pogłaskanie każdego, podanie smakołyków czy po prostu przytulenie. Niestety, rzeczywistość jest zupełnie inna. Pies w schronisku męczy się przez 24 godziny pozostawiony sam sobie… Lepsze osiem godzin samemu w domu w oczekiwaniu na ukochanego opiekuna niż 24 godziny w schronisku”.

Dlatego jeśli rozważacie podarowanie domu psu ze schroniska, ten argument możecie wyrzucić do kosza.

10 błahych powodów, dla których jeszcze nie masz psa

Ilustracja: shutterstock

4. „Mieszkam w mieście, nie mam gdzie chodzić z psem na spacer”. Czyżby psy mogły mieszkać tylko na wsi?! Magdalena Kordas: „Łąki, lasy, pola – to krajobrazy naszej polskiej wsi. Pewnie, że dla psa idealne. Ale to nie jest jedyne wyjście. Parki, ścieżki spacerowe, wały nadwiślańskie, lasy, które również występują w mieście, czy ostatnio coraz bardziej popularne budowane specjalne wybiegi dla psów – w miejskiej dżungli jest cała masa możliwości fajnych spacerów z psem. Mamy do tego fantastyczne drogi dojazdowe i superkomunikację, którą (gdy spełni się warunki) można podróżować z psem. Naokoło bloków mamy kawałki zieleni, a chodnik to też miejsce spacerowe. Oczywiście musimy dobrać też psa do miejsc spacerowych. Nie bierzmy nadpobudliwego psa rasy myśliwskiej na Marszałkowską. Jeśli mieszkamy w centrum miasta, pomyślmy raczej o małym, starszym, spokojnym kundelku ze schroniska, który odwdzięczy się za ten „chodnik” i kawałek trawy ogromem miłości i codziennym całusami. Jedyny wymóg jest taki, by sprzątać po swoim pupilu!”.

5. „Mam dziecko, nie mogę teraz wziąć psa”. To nie argument! Dzieci kochają zwierzęta, a przebywanie z nimi kształtuje ich psychikę, uczy wrażliwości i odpowiedzialności. Co na to ekspert? Magdalena Kordas rozwiewa wątpliwości: „Wbrew pozorom dziecko nie przeszkadza w posiadaniu psa. Jednak absolutnie nie możemy wychodzić z założenia – mały pies dla małego dziecka, bo to tak nie działa. Psy średnie czy duże doskonale odnajdują się jako opiekunowie dzieci. A i dzieci od małego uczą się odpowiedzialności i racjonalnego podejścia do zwierząt (pod warunkiem że rodzice takowe posiadają). Jeśli rodzicom wydaje się, że dla dwulatka najodpowiedniejszy (bo dostosowany do dziecięcego rozmiaru) będzie piesek rasy york czy chichuachua, są w dużym błędzie. Akurat mikropsy najczęściej słabo znoszą towarzystwo maluchów, boją się dziecięcego zachowania, gestów, pomysłów. Rozmiar jest tu złym kryterium”.

6. „Nie stać mnie na psa” – kolejny argument. Czy pies to oznaka wyjątkowego statusu materialnego? Magda: „Rzeczywiście, pies to wydatek. To karma, szczepienia, środki na kleszcze, leczenie, które sponsoruje nasza własna kieszeń, a nie NFZ. Jeśli pies choruje, a tego nie sposób przewidzieć, może to być ogrom wydatków, które się nie kończą. Ale i to jest do przejścia. Jeśli ktoś rzeczywiście chce się zaopiekować potrzebującym psem, a nie jest w stanie pokryć kosztów utrzymania psa, może stworzyć dom tymczasowy. Wiele fundacji poszukuje tzw. domów tymczasowych, czyli miejsc, gdzie pies traktowany jak członek rodziny będzie leczony, przytulany, przygotowywany do adopcji. Koszta z tym związane pokrywa fundacja. Są też tzw. domy na dożycie, w których pod opieką finansową fundacji ostatnich swoich dni dożywają psie staruszki. Wystarczy tylko otworzyć swoje serca i nie bać się pomagać starszym i potrzebującym”.

7. „Mam alergię na psa”. W porządku, ale czy to na pewno alergia? Magdalena Kordas: „Pierwsze łzy i alergiczny katar po wejściu do znajomej, która ma psa, najczęściej dają diagnozę – alergia na sierść. Wszak po co iść do lekarza. Po co zrobić testy. Lepiej samemu wydać diagnozę. Błąd! Testy alergiczne wykażą, czy alergia rzeczywiście dotyczy psa. A może sąsiadka zaopatrzyła swój parapet w nowy kwiatek i nie zdążyła nam o tym powiedzieć? A może przyczyna jest zupełnie inna – koleżanka używa proszku do czyszczenia dywanów, który uczuliłby cyborga? Jeśli testy potwierdzą alergię na psa – kolejny krok to odczulanie i leki. Są dostępne w każdej aptece i wcale nie zrujnują nam kieszeni. Jest i inna droga: można przekonać się na własnej skórze, czy mamy alergię. Jak? Patrz punkt 6 – zaryzykować i spróbować we współpracy z fundacją założyć dom tymczasowy. Wszak psy mają różne rodzaje sierści. Organizm ludzki jest „z gumy” i łatwo się dostosowuje, a nawet przyzwyczaja. To, że uczula nas jeden pies, nie oznacza, że uczulają nas wszystkie! Dobierzmy właściwą rasę i cieszmy się przyjacielem”.

8. „Mam częste wyjazdy służbowe, no i co z wakacjami?”. Drodzy podróżnicy, posłuchajcie, co mówi ekspert. Magdalena Kordas: „Na szczęście dla psów ich posiadanie staje się coraz bardziej popularne. Również wyjazdy z psem to w dzisiejszych czasach nic skomplikowanego. Jest cała masa portali ogłoszeniowych, na których właściciele kwater ogłaszają się, że z przyjemnością przyjmują rodzinę ze zwierzakiem. Zwierzęta przyjmują także hotele, i to nie tylko te dwugwiazdkowe, wystarczy poszukać! A gdy jednak zdecydujemy się na długą podróż samolotem, np. na egzotyczne wakacje, na które nie możemy zabrać psa? Rozwiązanie zawsze się znajdzie. Nie żyjemy na pustyni! Możemy poprosić sąsiada czy kogoś z rodziny, żeby na te dwa tygodnie zaopiekował się psem. Trzeba to po prostu ustalić i znaleźć odpowiednią – i odpowiedzialną! – osobę odpowiednio wcześniej. Jeśli wszyscy nam odmówią, możemy zostawić pupila w hotelu dla zwierząt. To nie tragedia – istnieją naprawdę dobre, domowe hotele, w których zwierzak będzie miał troskliwą opiekę i spokojnie czekał na nasz powrót. W internecie jest też sporo ogłoszeń petsitterów, którzy – jeśli jest taka potrzeba – na czas wakacji wprowadzą się do nas i zaopiekują psem w jego domu, by czuł się bezpieczny. Warto to rozważyć”.

9. „Bo pies gubi sierść”. Magda: „My, ludzie, też gubimy – włosy – i co? Chodzimy do fryzjera, wzmacniamy włosy mieszankami z jajek, oliw i stosujemy inne domowe lub profesjonalne sposoby. Tak samo jest z psami. W ostatnim czasie powstało bardzo dużo specjalistycznych salonów groomerskich. Pies nie będzie gubił sierści, gdy wyczesze się (wytrymuje) martwy podszerstek, który pozostawia na naszej kanapie. Można również poprosić o strzyżenie. Dobry groomer zrobi z naszego kundelka pięknego mistera, za którym wszyscy na ulicy będą się oglądać. I ten wielki problem sierści – rozwiązany!”.

10. „Kocham psy, ale się ich boję”. Magdalena Kordas: „Obawa przed psem wynika z naszej niewiedzy dotyczącej mowy ciała psa, jego zachowań itp. Nie można zakładać, że każdy pies jest mordercą i akurat nas będzie chciał zjeść i rozszarpać na kawałki. Warto zacząć »terapię« od szczeniaka, z którym niezwłocznie zapiszemy się do psiego przedszkola, a szkolenie będziemy kontynuować, dopóki nie nauczymy się komunikacji z psiakiem. Bo szkolenie nie polega na tym, żeby pies potrafił robić sztuczki, ale na tym, żeby opiekun go rozumiał”.

I co, gotowi na czworonoga?
 

Magdalena Kordas – prezes i założyciel Fundacji Mikropsy. Od sześciu lat prowadzi również dom tymczasowy, w którym wyprowadza na prostą wycofane i lękliwe psiaki. Psy i Fundacja to jej pasja, hobby – dość męczące i przygnębiające, gdy ogląda się setki tysięcy czworonogów czekających na pomoc, ale najlepszą satysfakcją jest widok podniesionego i merdającego ogona, który kilka dni temu był skulony i niewidoczny…

Podoba Ci się ten artykuł?

Tak
Nie

Zainteresują cię również:

Kubek kawy

Kawa a jakość plemników. Okazuje się, że jest zależność!

Angelina Jolie najpierw szokowała, teraz ratuje życie

Strach przed bólem gorszy niż ból

Strach przed bólem gorszy niż ból

6 badań, dzięki którym diagnozujemy nowotwory

Nie odkrywaj swojej pasji – stwórz ją

Zdenerwowany? Zjedz coś

Fitness na zdrowe jelita

Owoce i warzywa bez przemycania

Owoce i warzywa bez przemycania

Pies kontra upał. Jak pomóc zwierzakowi?

10 ekokosmetyków idealnych na lato

10 rzeczy, które czyścisz źle, za rzadko lub wcale

Mamo, mam coś w oku!