Przejdź do treści

5 kroków do udanej kłótni

5 kroków do sensownej kłótni
Ilustracja: shutterstock
Podoba Ci
się ten artykuł?
Udostępnij bliskim
Najnowsze
para leżąca w łóku, on ją całuje w czoło
Innowacyjne prezerwatywy zabezpieczą przed infekcjami
Agnieszka Hyży
Agnieszka Hyży: nie oszukujmy siebie i całego świata słodkimi historyjkami jak z reklamy o pięknym bobasku
Joanna Kurowska o żałobie i wsparciu terapeutycznym. „To żaden wstyd, gdy człowiek szuka pomocy”
Meghan Markle i książe Harry
Meghan Markle podróżuje samolotem. Nasz ekspert odpowiada, czy latanie jest bezpieczne dla ciąży?
Główny Inspektor Sanitarny: teorie przeciwników szczepień to szarlataneria

Znacie parę, która nigdy, absolutnie nigdy się ze sobą nie pokłóciła? No właśnie. Może nie warto unikać kłótni za wszelką cenę? Pytanie tylko, co z nią zrobić, jak już się pojawi. Da się zrobić tak, by wynikiem było coś więcej niż tylko nerwy i złość.

Słyszeliście kiedyś, że kłótnie generalnie są dobre, bo w ich trakcie nasz partner/partnerka/tata/mama/brat/siostra/sąsiad lub inna osoba, z którą akurat się kłócimy, jest w centrum naszej uwagi? – To trochę jak w sytuacji, mówiąc przesadnie, gdy mężczyzna goni swoją żonę po pokoju z siekierą. Ona też wtedy jest w centrum jego uwagi. Ale chyba nie o to chodzi – komentuje psycholog Grzegorz Młodawski. Bez wątpienia w czasie kłótni temperatura relacji jest wysoka. Do tego dochodzi wyzwalana energia, którą można byłoby zasilić niejedno osiedle. Dietetycy mogliby porównać to jednak do „pustych kalorii”, bo z zaangażowania w spór często nie wynika nic, co pozwoliłoby zrobić choć jeden krok do przodu. Czy może być inaczej? Może! Oto kilka podpowiedzi, jak to zrobić.

1. O co się kłócisz?

Amerykański mediator Christopher W. Moore wyróżnił pięć rodzajów konfliktu. Gdy czujemy, że kłótnia jest blisko, warto spróbować dopasować ją w swojej głowie do któregoś z tych typów. Według Moore’a możemy wejść w konflikt w obszarze informacji – ktoś będzie niedoinformowany i pojawi się problem. Taki konflikt możemy próbować rozwiązać, operując faktami. Może być to też konflikt interesów: kłócimy się o pieniądze, korzystniejszy grafik zajęć czy… temperaturę, na jaką powinna być ustawiona biurowa klimatyzacja. Ten konflikt rozwiązuje się, stosując negocjacje. Trzeci typ dotyczy odgrywanych ról, czyli tego, kto decyduje, a kto ulega jego decyzjom. Kto stawia dziwne zadania (popularne nierealne terminy „na wczoraj” w pracy), a kto musi je wykonywać. Moore mówi też o konflikcie relacji, gdy pojawiają się złe emocje i niechęć do drugiej osoby. W końcu mamy konflikt wartości, który dotyczy poglądów (emocjonalne rozmowy o polityce!), gustów czy religii. Ważne i dobrze znane z autopsji chyba każdemu: na ostatni typ konfliktu zwykle nie warto tracić czasu i energii, bo najczęściej nie daje się go w ogóle rozwiązać… Wiemy już, z jakim typem konfliktu mamy do czynienia? Jeżeli tak, to możemy iść dalej.

2. Nie kłóć się odruchowo

– Kłótnia jest trochę jak święto. Warto zarezerwować ją sobie na specjalne okazje – przekonuje psycholog. Spróbujmy potraktować kłótnię jako ostatnią deskę ratunku albo ostatnią instancję, do której się odwołujemy. I nie nadużywać jej. – Mamy często skłonność do traktowania kłótni jako sposobu na odreagowanie nerwów i stresu. Żeby puściły emocje. To jest nawyk wyrobiony w dzieciństwie, gdy złość manifestowaliśmy głośnym niezgadzaniem się z mamą lub tatą – dodaje Grzegorz Młodawski. Gdy czujemy, że kłótnia się zbliża, warto pomyśleć: „Aha, zaczyna się. Muszę to jakoś odreagować!”. – Spacer, sport albo boksowanie worka treningowego w garażu to wtedy dobre pomysły – sugeruje psycholog. Idea jest tu taka, żeby w kłótnię wchodzić dopiero wtedy, gdy sprawa jest tego naprawdę warta. I gdy chcemy wygrać coś więcej niż tylko emocjonalne wyładowanie się.

3. Odważ się na odważną rozmowę

5 kroków do sensownej kłótni

Ilustracja: shutterstock

Gdy dojdzie już do tego, że kłótnia się zacznie, spróbujmy potraktować ją nie jak ostrą wymianę zdań, tylko jak rozmowę. Najlepiej: odważną rozmowę – tak sugeruje psycholożka Susan Scott. Jej propozycja to rozmowa konfrontacyjna. Polega ona na tym, że – po pierwsze – mówimy wprost, bez owijania w bawełnę, bez barokowych ozdobników i zbędnych wstępów. Bez zmiękczania i obawiania się, że druga strona zostanie zraniona. Że zepsujemy jej dobre samopoczucie. Z drugiej strony jesteśmy gotowi i odważni, żeby przyjąć też to, co szczerze i wprost powie na nasz temat druga strona. Dziennikarz Robert Rient porównał kiedyś kłócenie się do rzucania piłki: można to zrobić tak, że wybijemy komuś zęby, można też tak, że tę samą piłkę ktoś od razu złapie. Stawiamy tutaj na formę kłótni: każda ze stron może mieć swoje zdanie i – co najważniejsze – bez cienia zażenowania je przedstawić.

4. Bądź wolny jak słoń

Zauważyliście, że w czasie kłótni zwykle bardzo się spieszymy? Podajemy kolejne argumenty z prędkością karabinu maszynowego. Próbujemy zareagować szybciej niż osoba, z którą się kłócimy. Tymczasem w kłótni, która ma doprowadzić do sensownego rozwiązania, skuteczna może być strategia odwrotna. Psychologowie porównali takie działanie do zachowania słonia, który w obliczu niebezpieczeństwa zwalnia swoje ruchy. – Kłótnia często przypomina połączenie wyścigu i licytacji. Kto da więcej argumentów w jak najkrótszym czasie. Efekt jest taki, że nie mamy czasu spokojnie przeanalizować tego, co słyszymy, a nawet o czym sami mówimy – przekonuje psycholog.

5. Nie bądź „wykrywaczem błędów”

Kłócąc się, mamy często skłonność do popularnego „czepiania się” tego, co mówi druga osoba. Łapiemy ją za słówka. Albo ironicznie komentujemy: „Co za rozumowanie!”, bawiąc się w wykładowców logiki. – Istotny tymczasem jest komunikat, jaki ktoś ma do przekazania. Nawet jeśli w nerwach zje jakiś wyraz lub użyje nieodpowiedniej formy gramatycznej, to nas najbardziej interesować powinien message wysyłany w naszą stronę – mówi Grzegorz Młodawski. – Gdy zaczynamy skupiać się na formie tego, co ktoś do nas mówi, gubimy gdzieś to, jak ważna jest treść – dodaje.

Temu wszystkiemu towarzyszy jeszcze jedna, wydawałoby się, banalna reguła: nie warto kruszyć kopii o byle co. O drobiazg. Żeby w momencie pojawienia się kłótni pojawiała się myśl, że oto dzieje się coś, co nie zdarza się często. A gdy kłótnia się skończy, to żeby przyszła jeszcze milsza myśl, że do kolejnej jeszcze… dużo czasu!

Podoba Ci się ten artykuł?

Tak
Nie

Powiązane tematy

Zainteresują cię również:

Jak zamykać sprawy?

Ile powinien trwać urlop?

Zerwij z „Czy zasłużyłem?”

Naucz się cieszyć sukcesem

Jak odpocząć w jeden wieczór?

Udawanie kogoś jest groźne

Dlaczego nie warto narzekać

Czy mówienie do siebie jest zdrowe?

Sztuka odpuszczania w 4 krokach

Jak rozpoznać narcyza?

5 rzeczy, za które polubią cię inni

Odkryj potęgę próbowania