Przejdź do treści

5 największych kuchennych mitów

5 największych kuchennych mitów
Zdjęcie: shutterstock
Podoba Ci
się ten artykuł?
Udostępnij bliskim
Najnowsze
para leżąca w łóku, on ją całuje w czoło
Innowacyjne prezerwatywy zabezpieczą przed infekcjami
Agnieszka Hyży
Agnieszka Hyży: nie oszukujmy siebie i całego świata słodkimi historyjkami jak z reklamy o pięknym bobasku
Joanna Kurowska o żałobie i wsparciu terapeutycznym. „To żaden wstyd, gdy człowiek szuka pomocy”
Meghan Markle i książe Harry
Meghan Markle podróżuje samolotem. Nasz ekspert odpowiada, czy latanie jest bezpieczne dla ciąży?
Główny Inspektor Sanitarny: teorie przeciwników szczepień to szarlataneria

Wierzysz, że trzeba myć kurczaka przed pieczeniem? I że mrożone warzywa mają mniej wartości odżywczych od świeżych? To nieprawda! Poznaj „kuchenne mądrości”, których nie warto powtarzać dalej.

1. Mycie mięsa przed gotowaniem lub pieczeniem

Nie, nie i jeszcze raz nie! Wcale nie trzeba myć mięsa przed pieczeniem czy gotowaniem, a czasami jest to wręcz niewskazane. Podczas obróbki termicznej wszystkie bakterie znajdujące się na naszym kurczaku czy rybie są zabijane przez wysoką temperaturę. Zatem mycie czy płukanie pod kranem w niczym nie pomaga. A niekiedy wręcz może zaszkodzić. Np. gdy niedaleko zlewu masz blat kuchenny, na którym przygotowujesz posiłki. Krople wody pełne drobnoustrojów z mytego kurczaka rozbryzgują się wokół. I mogą wylądować na blacie lub produktach spożywczych, które tam leżą. Wtedy faktycznie można się rozchorować. Jeśli kupiłeś mięso w folii i skąpane jest ono w specyficznym sosiku ‒ możesz to odsączyć papierowym ręcznikiem. Nie jesteś w stanie nie umyć kurczaka przed pieczeniem czy gotowaniem, bo to silniejsze od ciebie? Zadbaj, żeby obok nie było innego jedzenia, a potem dokładnie wyczyść blat wokół zlewu. I dobrze umyj ręce, zanim np. zaczniesz robić sałatkę.

A co z warzywami? Myć czy nie myć przed gotowaniem? Lepiej myć, a niektóre nawet polać wrzątkiem, chyba że nie przeszkadza ci chrzęszczenie piasku między zębami lub martwy lokator – robaczek, który siedział w kalafiorze czy brokułach. Warzywa jedzone na surowo myjemy zawsze!

2. Zjeść w trzy dni od otwarcia

Otwierasz jogurt, serek czy sok. Nie udaje ci się zjeść czy wypić w trzy dni, więc wyrzucasz. Błąd! Ten popularny mit funkcjonuje w wielu kuchniach. I ma się świetnie. A przez niego marnujemy całkiem dobre jedzenie. Jeśli na opakowaniu nie ma wyraźnej instrukcji, kiedy po otwarciu trzeba wyrzucić dany produkt, zamiast zasadą trzech dni kieruj się zdrowym rozsądkiem i… zmysłami. Powąchaj, spróbuj. Gdy coś ci nie pasuje, wtedy wyrzuć.

3. Mrożone jedzenie zawsze trzeba rozmrażać przed pieczeniem

Otóż nie zawsze i nie wszystko. Krewetki, mięso mielone czy cienkie plastry mięsa, np. w hamburgerze czy gotowej pizzy, można piec, smażyć czy gotować bez rozmrażania. Mrożone warzywa i owoce także. Rozmrażanie jest wskazane po to, by skrócić czas obróbki termicznej. Bo np. gotowanie zamrożonego kurczaka trwa nawet trzy razy dłużej niż świeżego. Duże porcje mięsa też warto rozmrażać, żeby równo się upiekły. Inaczej mięso może być spalone na zewnątrz i surowe w środku. A niedogotowane czy niedopieczone mięso, oprócz wątpliwych walorów smakowych będzie miało też bakterie, które obudziły się ze stanu hibernacji w zamrażarce. I tylko czekają, żeby napsocić.

4. Mrożone warzywa mają mniej wartości odżywczych od świeżych

5 największych kuchennych mitów

Zdjęcie: shutterstock

Bzdura! Mogą mieć nawet więcej niż świeże. Zwykle warzywa do mrożenia są dojrzałe – czyli mają maks wartości odżywczych. Mrożone są kilka godzin po zebraniu. Nie leżą, nie czekają w magazynie, nie są pokrywane żadnymi konserwantami, nie są transportowane przez cały kraj w ciężarówce. I nie leżą potem tydzień na sklepowej półce, tracąc na jakości. A te niby lepsze – świeże ‒ często tak. Oczywiście lepiej smakuje ugotowany kalafior z pola niż ten z zamrażarki. Ale to, że lepiej smakuje, nie oznacza, że ma więcej wartości odżywczych.

5. „Najlepiej spożyć do…”. A potem już tylko wyrzucić

Czytasz instrukcje na opakowaniach produktów spożywczych – to jasne. Ale czy je dobrze interpretujesz? Bo co innego oznacza „najlepiej spożyć przed” i „należy spożyć do”.

„Należy spożyć do…” oznacza termin przydatności do spożycia, po którym dany produkt może zaszkodzić. I tego terminu należy się bezwzględnie trzymać. Zwykle dotyczy to mniej trwałego jedzenia typu mięso, wędliny, niektóre produkty mleczne. Natomiast na suchym jedzeniu, np. kaszy, makaronach, ryżu, częściej pojawia się napis: „najlepiej spożyć przed…”. I oznacza on datę minimalnej trwałości, do tej daty prawidłowo przechowywane jedzenie zachowuje swoje właściwości. Producent gwarantuje zachowanie walorów smakowych produktu do tego konkretnego terminu. Ale jeśli zjesz np. makaron po tym terminie, nic ci się nie stanie. Może być on najwyżej mniej smaczny albo szybciej się rozgotuje.

Podoba Ci się ten artykuł?

Tak
Nie

Powiązane tematy

Zainteresują cię również:

5 sygnałów, że trzeba zbadać cukier we krwi

5 sygnałów, że należy zbadać cukier we krwi

Tarczyca. Co powinnaś o niej wiedzieć

Co twoje mieszkanie zdradza o tobie i o twoim zdrowiu?

5 zaskakujących przyczyn kłopotów ze snem

5 zaskakujących przyczyn kłopotów ze snem

Problemy miesiączkowe - kiedy organizm kobiety daje znak

Problemy miesiączkowe – kiedy organizm kobiety daje znak

10 rzeczy, które czyścisz źle, za rzadko lub wcale

Od chrapania cierpi serce

Jak działają antyoksydanty?

Za ciepło, za zimno… Skąd kłopoty z temperaturą ciała?

6 rzeczy najgorszych dla zębów

5 nawyków, których mężczyźni powinni się nauczyć od kobiet

Obgryzanie paznokci – o czym świadczy i co za tym stoi?