Przejdź do treści

Bieganie to mój narkotyk

Bieganie to mój narkotyk
Anita Jancia-Prokopowicz, zdjęcie: archiwum własne
Podoba Ci
się ten artykuł?
Udostępnij bliskim
Najnowsze
Kampania Fundacji Arena i Świat
Wspaniałe bohaterki w kampanii „Badaj się i żyj pełną piersią. Nie daj się rakowi”
Agnieszka Hyży o macierzyństwie: wszystkie jedziemy na tym samym wózku!
Michał Lipa o dodatkowych kilogramach w ciąży. Ile może przytyć ciężarna?
Fryzjerka znalazła dziwną plamkę na jej głowie. Okazało się, że po 13 latach ma nawrót raka
szczepionka
Grypa – dlaczego się szczepimy?

Kiedy zaczynam biec, nie mogę się zatrzymać aż do mety. Biegam, odkąd pamiętam, choć nie zawsze regularnie. To emocje, które niesie ze sobą bieganie, tak mnie uzależniają – o swojej miłości do biegania opowiada nam aktorka Anita Jancia-Prokopowicz.

Podziwiam osoby, które co rano się mobilizują, bez względu na warunki. Gdy na dworze mokro, zimno, szaroburo – mnie się odechciewa. Intensywnie trenuję tylko przed maratonami. Za to regularnie gram w tenisa, chodzę na basen. Zresztą zawsze byłam wysportowana i chyba mam predyspozycje do biegania. W liceum ustanowiłam rekord szkoły w biegu na 400 m i do dzisiaj – przez 20 lat – nikt go nie pobił.

Jak to się stało, że biegam maratony? Przypadek. Ktoś namówił mnie do udziału w warszawskim biegu na 10 km organizowanym co roku przez Nike. Miałam bardzo dobry czas ‒ 54 minuty ‒ choć pobiegłam bez przygotowania. Wprawdzie potem przez tydzień ledwo chodziłam, ale już nie mogłam zapomnieć o emocjach, które bieganie ze sobą niesie. Jakie to fajne i jak otwiera głowę.

Rok później za namową kolegi, Igora Błachuta – który oprócz tego, że jest dziennikarzem sportowym, bierze udział w rajdach ekstremalnych – wystartowałam w moim pierwszym rajdzie. Z partnerką (bo biegło się w parach) byłyśmy na mecie ostatnie, ale i tak uważam za sukces to, że w ogóle dotarłyśmy. Rzeczywiście, było to ekstremalne doznanie. Ponad dobę w ruchu. Wystartowałyśmy o godzinie 18, a skończyłyśmy o 20 następnego dnia. 6 km biegu na orientację, 36 km jazdy na rowerze, 14 km kajakiem, do tego park linowy oraz na zmianę bieg i marsz. Na własnej skórze przekonałam się, że tak naprawdę niesie nas głowa, a nie siła fizyczna. Sami wyznaczamy sobie granice.

W zeszłym roku przebiegłam Chudego Wawrzyńca – 50 km po Beskidach. Też świetne przeżycie. Byłam 18. z kobiet. Bieganie miejskie, po asfalcie, już nie bardzo mnie interesuje. Ubóstwiam biegać w górach. Pewnie dlatego, że pochodzę z gór, z Bielska. Uwielbiam ten moment, kiedy wbiegam na górską polanę i mam przed sobą przestrzeń. Głowa inaczej myśli, ciało inaczej funkcjonuje. Bieganie daje mi wolność i niezależność. Poczucie nieograniczonych możliwości. I przekłada się na mój zawód. W aktorstwie, tak samo jak w biegu, są momenty zwątpienia, zatrzymania. I tak samo wiesz, że gdzieś tam jest meta. Cel, do którego zmierzasz. Aktorstwo, jak tłumaczył mi kiedyś kolega aktor, to nie jest bieg na 100 metrów, tylko maraton. Siły trzeba rozłożyć równomiernie.

Bardzo dużo dała mi książka Harukiego Murakamiego „O czym mówię, kiedy mówię o bieganiu”, którą dostałam od koleżanki z ekipy „Szpilek na Giewoncie”. Murakami jest zapalonym maratończykiem, z biegania uczynił swoją filozofię życia. Twierdzi, że pomaga mu w pisaniu, ucząc wytrwałości i systematyczności. Genialna książka.

Anita Jancia-Prokopowicz – aktorka, znana m.in. z filmów „Dzień kobiet” i „Ostra randka” oraz seriali „Szpilki na Giewoncie”, „M jak miłość” czy „Magda M.”

Podoba Ci się ten artykuł?

Tak
Nie

Zainteresują cię również:

Kubek kawy

Kawa a jakość plemników. Okazuje się, że jest zależność!

Angelina Jolie najpierw szokowała, teraz ratuje życie

Strach przed bólem gorszy niż ból

Strach przed bólem gorszy niż ból

6 badań, dzięki którym diagnozujemy nowotwory

Nie odkrywaj swojej pasji – stwórz ją

Zdenerwowany? Zjedz coś

Fitness na zdrowe jelita

Owoce i warzywa bez przemycania

Owoce i warzywa bez przemycania

Pies kontra upał. Jak pomóc zwierzakowi?

10 ekokosmetyków idealnych na lato

10 rzeczy, które czyścisz źle, za rzadko lub wcale

Mamo, mam coś w oku!