Niniejszy serwis korzysta z plików cookies celem realizacji usług zgodnie z Polityką Plików Cookies.
Informujemy, iż istnieje możliwość określenia warunków przechowywania lub dostępu do plików cookies za pomocą przeglądarki. Jeżeli wyrażasz zgodę na zapisywanie informacji zawartej w plikach cookies wybierz opcję Zamknij. W przypadku, gdy nie wyrażasz zgody, zmień ustawienia swojej przeglądarki.
Zamknij Polityka plików cookies
HelloZdrowie HelloZdrowie HelloZdrowie

Zdrowe jedzenie

Cebula – królowa warzywniaka

Cebula – królowa warzywniaka
Zdjęcie: shutterstock
Gdybyś miał zabrać ze sobą na bezludną wyspę tylko jedno warzywo, nie wahaj się ani chwili – wybierz cebulę. W tym niepozornym warzywie kryje się ogrom substancji, które ratują nasze zdrowie!

Chińczycy hodowali ją już 5 tys. lat temu. Greccy atleci pili sok z niej przed olimpiadą, a Egipcjanie umieszczali jej podobizny (i świeże główki) w piramidach, bo wierzyli, że cebulowa magia może przywrócić oddech zmarłym. W średniowieczu była nie tylko podstawą europejskiej diety (obok fasoli i kapusty), ale także walutą, którą płacono za czynsz, i... podarkiem dla nowożeńców. Uważano ją za tak cenną, bo pod jej łuskami kryje się kopalnia substancji i związków mających na nas dobroczynne działanie. Nic dziwnego, że w rumuńskim Pericei postawiono cebuli ponad 6-metrowy pomnik. Przez wieki zrobiła dla zdrowia ludzkości tyle, że cebule ze spiżu powinny stać w każdym mieście.

Nie tylko na przeziębienie

Do wyliczenia jej skarbów nie wystarczy palców u obu rąk. W złotych, białych albo fioletowych główkach kryją się glikozydy, enzymy (m.in. fermenty, które usprawniają trawienie), siarka, żelazo, potas, magnez, mangan, fluor, wapń, fosfor, sód, krzem i cynk. A do tego witaminy A, B, C, E i K, kwas foliowy. Nic dziwnego, że przez wieki cebula była żelaznym zapasem każdego okrętowego zaprowiantowania – dzięki bogactwu swoich składników ratowała kupców i marynarzy wypływających w wielomiesięczne rejsy nie tylko przed szkorbutem, ale także przed infekcjami i chorobami. Poręczne główki o ostrym zapachu zawierają związki o silnym działaniu dezynfekującym i bakteriobójczym (cebula hamuje rozwój m.in. paciorkowców i gronkowców), mają także właściwości grzybobójcze. Medycyna ludowa od wieków radziła rozgotowaną cebulą okładać owrzodzenia i trudno gojące się rany. Jej sok do dziś stosuje się jako panaceum na oparzenia i odmrożenia, cebulowe kompresy pomagają uporać się z trądzikiem, czyrakami i ropniami, nie mówiąc już o użądleniach owadów. Cieniutka błonka znajdująca się między warstwami cebuli może być w razie potrzeby zastosowana jako opatrunek aseptyczny, a o wykrztuśnym i wspierającym odporność cebulowym syropie przekonał się każdy, kto miał troskliwą babcię. I to nadal nie wszystko, co może zdziałać dla nas to skromne warzywo.

Główka pod mikroskopem

O jej zaletach już ponad 2,5 tys. lat temu pisały hinduskie Wedy. Ich intuicyjną mądrość potwierdzają współcześni badacze, którzy w laboratoriach znajdują coraz to nowe dowody na to, że cebula to prawdziwy superbohater wśród warzyw. I tak według ich badań („Menopauza” 2009) codzienne zajadanie cebuli może poprawić gęstość kości u kobiet w trakcie menopauzy i po niej – cebulomaniaczki mają o 20 proc. mniejsze ryzyko złamania biodra niż panie, które nie jadają cebuli. A jeśli przy jedzeniu jesteśmy – to, że w fastfoodziarniach burgery podawane są z cebulą, to wyjątkowo zdrowy zbieg okoliczności, bo warzywo to chroni naczynia krwionośne przed uszkodzeniami spowodowanymi zbyt wysoką zawartością tłuszczu w diecie. Jak wynika z badań naukowców z amerykańskiego Uniwersytetu Jerzego Waszyngtona, olejki eteryczne zawarte w cebuli wpływają na płytki krwi, działając przeciwkrzepliwie, co oznacza, że zapobiegają zakrzepom i zatorom. Jakoś wpaść na to musieli Francuzi, którzy karmili cebulą konie ze zmianami zakrzepowymi w kończynach (jeśli masz konia, to nie podawaj mu jednak surowej cebuli, bo poza tym, że zwalcza zakrzepy, może doprowadzić go do anemii). Co jeszcze ma w sobie cebula? Na przykład roślinny hormon zwany glukokininą, który zapobiega pojawieniu się i rozwojowi cukrzycy u osób z grupy ryzyka. Surowa obniża poziom cukru we krwi, a także poprawia trawienie i przeciwdziała zaparciom. Naukowcy podejrzewają też, że codzienne jedzenie jej w tej formie obniża „zły” cholesterol LDL i podwyższa „dobry” HDL.

Zapytaj i podziel się wiedzą

Aby zadać pytanie musisz się zalogować
Wyślij