Przejdź do treści

Czy krem może zastąpić botoks?

Ilustracja: shutterstock
Podoba Ci
się ten artykuł?
Udostępnij bliskim
Najnowsze
Nie kupisz ich w drogerii. Niebawem znikną ze sklepowych półek
Ciekawi cię seks analny? Mamy dla ciebie 9 wskazówek, które pozwolą ci się do niego sensownie przygotować
Nie przesadzaj z imprezowaniem w weekend! A gdy jednak przesadzisz…
Kobieta na treningu z hantelkami
Boisz się, że trening siłowy jest niebezpieczny i może spowodować utratę okresu? Co na to specjalista? Hz kontra mity #14 Trening siłowy
Kobieta w toalecie
Być może do tej pory źle robiłaś kupę. Sprawdź, gdzie popełniasz błąd

Z jednej strony trudno się spodziewać, że krem zadziała równie szybko i spektakularnie jak zabieg medycyny estetycznej, z drugiej – powinniśmy oddać sprawiedliwość współczesnym kosmetykom. W laboratoriach powstają dziś składniki, które potrafią po części naśladować działanie zabiegów estetycznych.

Ceny najbardziej lubianych przez Polki zabiegów z zakresu medycyny estetycznej – botoksu, lasera, wypełniania zmarszczek kwasem hialuronowym – spadły na tyle, że raz na kilka miesięcy mogą się stać uzupełnieniem codziennej pielęgnacji dla coraz większej grupy kobiet. To powód, dla którego kosmetyki drogeryjne i apteczne musiały w swoich funkcjach (i obietnicach) pójść dwa kroki naprzód. Obiecywane nawilżenie, odżywienie, złagodzenie podrażnień czy nawet ujędrnienie nie mogą przecież bezpośrednio konkurować z efektem gwarantowanym przez botoks czy ostrzykiwanie kwasem hialuronowym. Dlatego w ramach istniejących marek kosmetyków do codziennej pielęgnacji powstały produkty o formułach wykorzystujących składniki czy technologie, które do tej pory były zastrzeżone dla produktów i zabiegów gabinetowych. Na rynku pojawiły się preparaty o działaniu przypominającym działanie botoksu, lasera czy gwarantujące efekt liftingu. I choć nikt nie mówi nam wprost, że krem może zastąpić zabieg (obowiązuje raczej określenie botox like), to informacje na etykietach celowo są tożsame z nazwami zabiegów o potwierdzonej wysokiej skuteczności. Co – oczywiście – działa na naszą wyobraźnię.

Botoks w słoiczku?

Mimo że kremy nigdy nie osiągną skuteczności zabiegów gabinetowych, absolutnie nie świadczy to o ich słabości. Żaden zabieg medycyny estetycznej nie zastąpi bowiem systematycznej, codziennej pielęgnacji, nie będzie też w stanie przeciwdziałać starzeniu się skóry, za które w większości odpowiada promieniowanie słoneczne i działanie czynników zewnętrznych (np. zanieczyszczenia środowiska).

Co więc znajduje się w kremach, które swoją nazwą nawiązują do działania botoksu czy lasera? Przypomnijmy: do gabinetowego zabiegu wygładzającego mimiczne zmarszczki używa się toksyny botulinowej (botoksu). Jest ona silną trucizną, ale wstrzyknięta w odpowiedniej dawce, w odpowiednie miejsca paraliżuje mięśnie (np. czoła czy wokół oczu), rozprostowując tym samym skórę. Dzieje się tak, bo botulina blokuje sygnały między mięśniami a neuronami odpowiedzialnymi za poruszanie się tych mięśni. W efekcie zmarszczki, nawet te głębokie, zostają wygładzone i znikają (na jakiś czas – zwykle jeden zabieg wystarcza na mniej więcej sześć miesięcy). Póki działa – nie będziemy w stanie mocno zmarszczyć na przykład brwi ani czoła. Oczywiście kremy, które można kupić w drogerii, nie mogą zawierać żadnych tak silnych i w swojej naturze groźnych substancji (a taką byłaby nieumiejętnie stosowana botulina). Ponieważ jednak podobne działanie mają niektóre peptydy, więc kosmetyki z ich zawartością nazwano kremami botoks like. Choć jest to określenie na wyrost, peptydy w istocie wygładzają skórę, przywracając jej blask. Pośród wielu z nich odkryto tzw. neuropeptydy, czyli peptydy rozkurczające, których działanie polega na blokadzie uwalniania neurotransmiterów odpowiedzialnych za przepływ informacji o skurczu mięśni. W ten sposób, minimalnie rozluźniając mięśnie, delikatnie „prasują” mimiczne zmarszczki. Oczywiście, działają powierzchniowo, więc o spektakularnym efekcie odmłodzenia nie może być mowy.

Ilustracja: shutterstock

Laser w kremie?

Światło laserowe emitowane przez urządzenie w gabinecie medycyny estetycznej tworzy na skórze mikroskopijne uszkodzenia, które później – w okresie rekonwalescencji – stymulują ją do odnowy. To dlatego lasery wykorzystywane są w medycynie estetycznej do odmładzania skóry, likwidowania niedoskonałości w postaci przebarwień, blizn i rozszerzonych naczynek. Czy takie działanie da się wtłoczyć w słoiczek kremu? W sensie dosłownym – na pewno nie, bo krem nie jest w stanie przenosić fali światła. W sensie uzyskanych efektów – częściowo, bowiem z rozszerzonymi naczynkami i utrwalonymi przebarwieniami preparaty kosmetyczne nie radzą sobie najlepiej (na pewno nie mają mocy szybkiego ich uniewidocznienia). Ale już jeśli chodzi o efekt fotoodmłodzenia, to kremy mogą go naśladować. Na przykład poprzez umieszczenie składników lub całych ich kompleksów, których zadaniem będzie nawilżenie naskórka oraz dotarcie w głąb skóry i reaktywowanie procesów regeneracyjnych stymulujących ją do odnowy. Dlatego też efekt „laserowy” deklarowany na etykietach produktów imitujących działanie lasera to najczęściej wynik dobrego nawilżenia cery, które skutkuje wypchnięciem zmarszczek i wygładzeniem powierzchni naskórka.

Serum jako hialuronowe wypełnienie?

Polki uwielbiają zabiegi z użyciem kwasu hialuronowego, bo są szybkie (z tego powodu nazywane są czasami zabiegami lunchowymi), skuteczne (efekt widoczny jest natychmiast), i w miarę trwałe (wypełnienia utrzymują się przez sześć-dziewięć miesięcy). Kwas hialuronowy pokochała jednak nie tylko medycyna estetyczna, ale również kosmetologia. Powodem są jego właściwości higroskopijne, bo substancja ta umie skupiać wilgoć jak gąbka, przez co poprawia nawilżenie i nawodnienie skóry. Kosmetyk z kwasem hialuronowym dobrze nawilża, chroni przed wysuszeniem, wygładza naskórek i wspiera właściwości ochronne skóry. Ponadto reguluje przepływ substancji między komórkami i ma zdolności antyoksydacyjne. Nic więc dziwnego, że od lat zajmuje czołową pozycję na liście najpopularniejszych składników w kremach, serum, balsamach, maskach. Kiedyś efektywne dostarczanie kwasu hialuronowego do naskórka utrudniała wielkość jego cząsteczki, z natury duża. Dziś tnie się ją na mniejsze fragmenty, zamyka w mikrokapsułkach i transportuje głębiej. Do tego w jednym kosmetyku możemy znaleźć oba typy cząsteczek – i małe, i duże. Każda pełni inne funkcje – kwas niskocząsteczkowy wnika w warstwę rogową naskórka, wielkocząsteczkowy – tworzy na skórze kompres, który utrudnia parowanie wody. Czy to działa? Na pewno, ale nie warto się oszukiwać, że kosmetyk z kwasem przyniesie nam taki efekt jak zabieg medyczny z jego zastosowaniem. Igła sięga jednak głębiej.

Podoba Ci się ten artykuł?

Tak
Nie

Najnowsze w naszym serwisie

Macierzyństwo nie ogranicza się do czterech ścian. Jestem mamą i karmię wszędzie. Zobacz najlepsze zdjęcia karmiących mam

Ellen Page – jestem tutaj, ponieważ jestem lesbijką

Zdrowa kolacja na szybko: gulasz

Zdrowa kolacja na szybko: warzywny gulasz z cieciorką

Wracasz po pracy do domu. Coś byś zjadł. Zamawiasz pizzę. Bo szybko, bo nie masz czasu, bo ci się nie chce. Tymczasem kolacja jest równie ważna dla prawidłowego funkcjonowania organizmu jak śniadanie czy obiad! Szybka domowa kolacja? Proszę bardzo – warzywny gulasz z cieciorką.
Gdańsk po śmierci Pawła Adamowicza

„Tam jest ogrom cierpienia i duża potrzeba zrozumienia”. Psycholog o rodzinie zabójcy Pawła Adamowicza

Powiązane tematy

Zainteresują cię również:

Jak się odchudzać, mając 30, 40, 50 i więcej lat?

„Przychodzi baba do lekarza”, czyli cztery specyficzne typy pacjentek

Jak nie dać się grypie?

Jak odchudzają się kobiety, a jak mężczyźni?

Czy to coś poważnego?

Dopalacze – dlaczego są groźne?

Czy to już choroba?

Kłopotliwe zaburzenia snu

A ty, ile masz problemów na karku?

Letni problem z gardłem

Zaskakujące choroby, które mogą ci się przytrafić na urlopie

Udar cieplny – nie daj się upałom!