Niniejszy serwis korzysta z plików cookies celem realizacji usług zgodnie z Polityką Plików Cookies.
Informujemy, iż istnieje możliwość określenia warunków przechowywania lub dostępu do plików cookies za pomocą przeglądarki. Jeżeli wyrażasz zgodę na zapisywanie informacji zawartej w plikach cookies wybierz opcję Zamknij. W przypadku, gdy nie wyrażasz zgody, zmień ustawienia swojej przeglądarki.
Zamknij Polityka plików cookies
HelloZdrowie HelloZdrowie HelloZdrowie

Zdrowy styl życia

Dieta małego sportowca

Dieta małego sportowca
Zdjęcie: shutterstock
Jeśli twoje dziecko regularnie uprawia sport, warto szczególnie zadbać o jego zbilansowaną dietę. Wiemy, jak do zdrowych potraw przekonać nawet największych niejadków i wielbicieli fast foodów!

Organizmy dzieci mają ogromne zapotrzebowanie na składniki odżywcze. Ich właściciele nie tylko wydatkują szalone ilości energii w zabawie, ale także intensywnie rosną. A co, jeśli do tego jeszcze regularnie trenują sport? Wtedy zdrowa dieta to absolutna konieczność, która chroni dzieci przed niedoborami pokarmowymi mogącymi opóźniać ich rozwój. O to, jak przekonać do niej małych sportowców, pytamy Agnieszkę Mielczarek, coacha zdrowia, właścicielkę cateringu dietetycznego, prowadzącą kanał „Jedz inaczej” na Youtube, ambasadorkę skierowanej do dzieci i rodziców kampanii Beko „Jedz jak mistrz”. A także mamę 10-letniego piłkarza.

Po trochu wszystkiego

Różnorodność to naczelna dietetyczna zasada, którą powinien za swoją przyjąć rodzic uprawiającego regularnie sport dziecka. – Jeżeli chcemy, by zjadło owoc, to zamiast jednego podajmy mu miseczkę z kilkoma. Trochę borówek, kilka kawałków jabłka, maliny, truskawki, banan. Jeżeli sypiemy „ziarenka“ do śniadaniówki, to też zróbmy miks: pestki słonecznika i dyni, orzeszki ziemne, migdały, pistacje – radzi Agnieszka Mielczarek. – W takich mieszankach dostanie więcej składników odżywczych, niż w jednym produkcie. A poza tym większa szansa, że w miksie lubianych produktów prześlizgną się do żołądka latorośli także te, na które patrzy krzywo. 

– Wiele dzieci pewnych rzeczy nie lubi i trzeba się nagłowić, jak je im podać. Prowadzono kiedyś badania, z których wynikało, że większość smaków jesteśmy w stanie polubić, gdy spróbujemy je do 11 razy. Czasami wystarcza mniej prób, 6-7. Próbujmy więc – podpowiada nasz ekspert. – Umawiajmy się z dzieckiem, że OK, zje znowu pomidorówkę, ale pod warunkiem że chociaż spróbuje innych dań, które przygotowaliśmy. Być może za którymś razem „zaskoczy” i zacznie sięgać po wcześniej odrzucane smaki.

Kuchenni przemytnicy

Co robić, jeśli zdrowe produkty kłują w zęby małego zawodnika? Można je przemycać w potrawach, w których ich smak nie zaniepokoi niejadka. – Jeżeli dziecko nie lubi bogatej w witaminę C i żelazo natki pietruszki, wsiekajmy ją w pulpeciki mielone od babci, za którymi przepada. Jeśli ma za mało błonnika w diecie, a nie chce jeść pieczywa razowego, kasz czy otrębów, dosypmy mu len mielony do zupy. Nie będzie go widać ani czuć, a spełni swoje zadanie – podpowiada coach żywienia. 

Rodzice dzieci intensywnie uprawiających sport często się martwią, że ich dzieci nie przepadają za mięsem i mają za małą podaż białka, niezbędnego m.in. do budowy rozwijających się mięśni, kości i stawów. Według dietetyków powinno ono znajdować się codziennie w dwóch-trzech posiłkach małego piłkarza czy karateki, najlepiej w postaci mięsa białego lub czerwonego, ryb, owoców morza, jajek, twarogu. Warto jednak pamiętać, że to niejedyne źródła białka. 
– Gdy nie możemy być pewni, że mięso jest wysokiej jakości i nie zawiera „polepszaczy”, takich jak hormony, warto pamiętać, że jest jeszcze białko roślinne – przypomina Agnieszka Mielczarek. – Na przykład biała fasola ma dużo więcej białka niż kurczak, a łatwo można ją przemycić do zup lub zrobić z niej pastę na kanapkę. 

Warto także zachęcać dzieci do pomagania w kuchni. Nabrudzą i wszystko będzie trwało dwa razy dłużej, ale jak przekonuje nasz ekspert, kucharzenie z rodzicami wyjdzie im tylko na zdrowie: – Dzieci aktywnie uczestniczące w przygotowaniu posiłków są z reguły bardziej otwarte na nowe smaki. Warto zachęcać je do eksperymentów: „Robię pastę z fasoli, dodaję pietruszkę, podsmażaną cebulkę, trochę oliwy i czosnku, a co ty byś dodał?”. Jeśli dziecko wymyśli coś, o czym wiemy, że będzie smakowało okropnie, zaproponujmy, by dodało to tylko do swojej porcji, już na talerzu, ale nie utrącajmy jego kulinarnej fantazji. Bo im więcej nowych smakowych doznań, tym większe szanse, że nasza pociecha będzie chciała jeść coś więcej niż tylko frytki, parówki i pizzę. 

Zapytaj i podziel się wiedzą

Aby zadać pytanie musisz się zalogować
Wyślij

Powiązane artykuły

Nie da się wygrać z cyklem dobowym nastolatka

Cykl dobowy nastolatka jest przesunięty o dwie, trzy godziny „w górę”....
Cykl dobowy nastolatka jest przesunięty o dwie, trzy godziny „w górę”. To oznacza, że pobudka o szóstej oznacza dla niego to, co dla dorosłego wstanie między trzecią i czwartą. Trudno się dziwić, że późniejsze pobudki doskonale wpływają na ich naukę oraz zachowanie.

Zdrowa dieta dla małych organizmów

Zdrowa dieta dla malucha to nie fizyka kwantowa. Wystarczy przestrzegać kilku prostych zasad, by mieć...
Zdrowa dieta dla malucha to nie fizyka kwantowa. Wystarczy przestrzegać kilku prostych zasad, by mieć pewność, że mały organizm otrzymuje wszystko, czego mu potrzeba – w odpowiedniej ilości. Rodzicom, którzy szukają inspiracji i fachowej wiedzy, pomoże także aplikacja Be Fit. Klikasz i wiesz!