Niniejszy serwis korzysta z plików cookies celem realizacji usług zgodnie z Polityką Plików Cookies.
Informujemy, iż istnieje możliwość określenia warunków przechowywania lub dostępu do plików cookies za pomocą przeglądarki. Jeżeli wyrażasz zgodę na zapisywanie informacji zawartej w plikach cookies wybierz opcję Zamknij. W przypadku, gdy nie wyrażasz zgody, zmień ustawienia swojej przeglądarki.
Zamknij Polityka plików cookies
HelloZdrowie HelloZdrowie HelloZdrowie

Zdrowy styl życia

Dlaczego tak bardzo lubimy mięso?

Dlaczego tak bardzo lubimy mięso?
Ilustracja: shutterstock
Mięso - najbardziej emocjonujący kulinarny temat świata. Dyskusje na jego temat nie ustają - jakie jeść, jak je jeść, kiedy i czy w ogóle. O mięso ludzie potrafią się nawet pobić i nie mam tu na myśli kolejek z lat 80. Co takiego jest w mięsie, że ludzie nie potrafią się od niego uwolnić? O tym z Martą Zaraską, autorką książki „Mięsoholicy”, rozmawia Anna Rączkowska.

Anna Rączkowska: Je pani mięso?

Marta Zaraska: Prawie nie, ale nie jestem wegetarianką, bo jem ryby.

Skąd to pani zainteresowanie mięsem?

Jestem dziennikarką naukową, od wielu lat zajmuję się tematem odżywiania. A jeżeli ktoś się tym zajmuje, to wie, że w tym temacie mięso jest sprawą bardzo istotną. Wzbudza emocje i niemal zawsze pojawia się w dyskusji na temat jedzenia.

Rzeczywiście, jest o co się kłócić i nie myślę tylko o dyskusjach między tymi, którzy mięso jedzą, a tymi, którzy go unikają. Które mięso jeść, jak je przyrządzać, gdzie kupować…

Brakowało mi odpowiedzi na pytanie, o co tak naprawdę z tym mięsem chodzi. Dlaczego jest takie ważne, dlaczego je jemy, dlaczego jesteśmy od niego uzależnieni jak od żadnego innego jedzenia? Może cukier jest jeszcze dla nas takim mocnym stymulantem, ale akurat o tym napisano już bardzo dużo. O mięsie też dużo się pisze, ale nigdzie nie przeczytałam, dlaczego go tak pożądamy, dlaczego tak się ślinimy, kiedy przechodzimy koło grillowanych kiełbasek, dlaczego tak trudno się im oprzeć.

No właśnie, dlaczego?

Tych powodów jest strasznie dużo, one się ze sobą łączą, piszę o tym na ponad 300 stronach swojej książki. Żeby było jasne - w mięsie nie ma jednoznacznie uzależniającej substancji, to nie jest uzależnienie takie jak od nikotyny czy kokainy, mięso to nie narkotyk. W mięsie nie ma też substancji, która byłaby szczególnie wyjątkowa, nie ma czegoś, czego nie można znaleźć gdzie indziej. Przemysł mięsny wydaje ogromne pieniądze na to, żeby tę substancję znaleźć. Ale prawda jest taka, że wszystko, co jest w mięsie, możemy też znaleźć gdzie indziej.

Czyli słabości do mięsa nie zrzucimy na fizyczne uzależnienie.

Nie. Musimy jednak pamiętać, że chociaż my spokojnie możemy zastąpić mięso czymś innym, nasi przodkowie takiej możliwości nie mieli. Zresztą do tej pory są takie miejsca na świecie, gdzie ludzie muszą jeść mięso, np. plemiona w Afryce, których dieta jest bardzo uboga w białko. To jednak nie jest problem Europejczyków czy Amerykanów. Mamy ogromny wybór. Kiedy ewoluowaliśmy setki tysięcy lat temu, nasze diety były ubogie. Jedzenia było mało, brzuchy puste. Mięso było wartościowe, bo tłuste, pełne kalorii, białka, witamin i minerałów. Nikt się nie zastanawiał, jak mięso wpływa na zdrowie, ważne było, żeby jeść. Wieńcówka to nie jest problem kogoś, kto jest głodny. Ale nasz już tak, bo chcemy żyć długo i w zdrowiu. Nie chcemy zawału i raka, to jasne.

Która z przyczyn powodujących taką słabość do mięsa najbardziej panią zdziwiła?

Nie wiedziałam choćby, że specyficzny smak pieczonego mięsa bierze się w dużej mierze z tak zwanej reakcji Maillarda (to seria reakcji chemicznych, które zachodzą najczęściej pod wpływem ciepła pomiędzy aminokwasami a cukrami redukującymi – red.). Z badań wynika, że 71 procent mężczyzn i 68 procent kobiet ma takie same napady pożądania mięsa, jak mają ludzie w stosunku do słodyczy. Szukając przyczyny tych napadów, odkryłam, że chodzi o smak umami, tłuszcz i produkty reakcji Maillarda, które powstają przy grillowaniu czy obróbce nad ogniem. Czyli to brązowienie mięsa, chrupiąca skórka i te wszystkie smaki i zapachy z tym związane.

Dla mnie zaskakujące było to, że mięso tak bardzo wiąże się z władzą, że ludzie wciąż wierzą w to, że ci, którzy jedzą mięso, są silni, władczy i panują nad światem.

Przecież od niedawna jesteśmy tak bogaci, że możemy jeść mięso na śniadanie, obiad i kolację. Jeszcze nasi dziadkowie jedli mięso od wielkiego dzwonu. Nasz dobrobyt związany z tym, że możemy się tak tym mięsem objadać, jest krótkotrwały.

No tak, nawet ja jako dziecko stałam w kolejkach za mięsem. Konserwowa szynka w puszce była świątecznym marzeniem…

No właśnie, a jak czegoś nie ma, to pragniemy tego jeszcze bardziej – tak działa ludzka psychika. A kiedyś rzeczywiście było tak, że ci, którzy mieli mięso, mieli władzę, bo mieli coś, czego wszyscy pożądali i co było trudne do zdobycia. Upolowanie większego zwierzęcia nie zdarzało się często. Ten, kto miał mięso, decydował, kogo tym mięsem obdzieli. Kto zasłużył, a kto nie. Szympansy robią zresztą to samo - używają mięsa do pokazania, kto tu rządzi. I stąd mięso równa się władza. W późniejszych czasach arystokracja jadła mięso, a plebsu nie było na nie stać. W Egipcie mięso było takim symbolem zamożności, że faraonowie brali do grobu mięsne mumie, podobnie jak brali złoto i klejnoty. Brali całe skrzynie - na przyszłe życie.

Ludzie wierzyli, że jedząc mięso, można mieć władzę nad innymi narodami. Narody, które jadły mięso, uznawano za lepsze i silniejsze niż te, które mięsa nie jadły. Nawet Mahatma Gandhi został w pewnym momencie mięsożercą z wyboru, bo uwierzył, że jeśli Hindusi zaczną jeść mięso, to uda im się wyrzucić z kraju Anglików. To była jego metoda na wolność kolonialną. Szok! On w to naprawdę uwierzył i zmuszał się do jedzenia mięsa, żeby wzmocnić naród hinduski. Potem wrócił do wegetarianizmu, ale miał etap w życiu, kiedy uwierzył w potęgę mięsa.

Namawiać ludzi do tego, żeby zostali wegetarianami, czy raczej do tego, żeby zaczęli jedzenie mięsa ograniczać?

Z punktu widzenia planety lepiej przekonać 100 tysięcy ludzi, żeby przestali jeść mięso na jeden dzień w tygodniu, niż sprawić, żeby 10 osób przeszło na weganizm.

Zapytaj i podziel się wiedzą

Aby zadać pytanie musisz się zalogować
Wyślij

Powiązane artykuły

18 dań wege, które pokochają mięsożercy

Pierogi z nadzieniem z bobu, kopytka z batatów, gołąbki z kaszą jaglaną i kalarepką, burger z burakiem…...
Pierogi z nadzieniem z bobu, kopytka z batatów, gołąbki z kaszą jaglaną i kalarepką, burger z burakiem… Nadal uważacie, że obiad bez mięsa się nie liczy? Za sprawą tych 18 przepisów tradycyjnego kotleta poślecie do lamusa.

Tłusta karkówka czy słodki batonik – co gorsze dla zdrowia?

Mówi się, że aby mieć zdrowe serce, trzeba ograniczyć przede wszystkim...
Mówi się, że aby mieć zdrowe serce, trzeba ograniczyć przede wszystkim tłuszcz w diecie. Jednak ostatnio coraz więcej badań dowodzi, że to węglowodany, które przekształcają się w komórki tłuszczowe w organizmie, są bardziej szkodliwe dla zdrowia. Jak to więc jest?

Co się kryje w wędlinach?

Świadomi mięsożercy wiedzą, że parówki zawierają mnóstwo niepotrzebnych składników, a mięsa jest tam...
Świadomi mięsożercy wiedzą, że parówki zawierają mnóstwo niepotrzebnych składników, a mięsa jest tam odrobina. Zamiast parówek kupują więc… szynkę – soczystą, różową, „pieczoną w wiejskiej chacie”. Co może się kryć w takiej „pyszności”?

Mięso szczęścia

Mniej czerwonego mięsa, więcej warzyw, owoców i ryb. To dogmat diety śródziemnomorskiej. Okazuje się...
Mniej czerwonego mięsa, więcej warzyw, owoców i ryb. To dogmat diety śródziemnomorskiej. Okazuje się jednak, że wołowinę można jeść codziennie. Jest jeden warunek – musi pochodzić od rozpieszczanej krowy.