Przejdź do treści

Dokąd na narty? 8 propozycji skrojonych na miarę

Dokąd na narty? 8 propozycji skrojonych na miarę
Zdjęcie: Kitzbühel - najtrudniejsza trasa zjazdowa Europy
Podoba Ci
się ten artykuł?
Udostępnij bliskim
Najnowsze
para leżąca w łóku, on ją całuje w czoło
Innowacyjne prezerwatywy zabezpieczą przed infekcjami
Agnieszka Hyży
Agnieszka Hyży: nie oszukujmy siebie i całego świata słodkimi historyjkami jak z reklamy o pięknym bobasku
Joanna Kurowska o żałobie i wsparciu terapeutycznym. „To żaden wstyd, gdy człowiek szuka pomocy”
Meghan Markle i książe Harry
Meghan Markle podróżuje samolotem. Nasz ekspert odpowiada, czy latanie jest bezpieczne dla ciąży?
Główny Inspektor Sanitarny: teorie przeciwników szczepień to szarlataneria

Szaleństwo na stoku – obowiązkowo. A poza tym? Obiady w restauracjach z gwiazdkami Michelina, spokój i kontakt z dziewiczą naturą, masa atrakcji dla dzieci, a może spacery promenadą przypominającą wybieg mody? Ty decydujesz, na czym ci zależy, a my pomagamy trafić pod odpowiedni adres.

Na narty po ekstremalną przygodę

Ziemia należąca dawniej do plemienia Czejenów z Big Sky Mountain Resort w Górach Skalistych w stanie Montana wzywa tych, którzy poza podziwianiem widoków chcą, wyjeżdżając na narty lub deskę, zajrzeć w oczy śmierci. Miłośnicy ekstremalnego szaleństwa i ryzykanci będą mogli uwolnić potoki adrenaliny na 85 czerwonych i czarnych trasach. Błędów nie wybacza Harakiri, mordercza, wymyślona chyba przez speca od figur niemożliwych, trasa w austriackim Tyrolu – 78 proc. nachylenia, dużo lodu i mocno zmrożonego śniegu. Nic tylko rzucić się w dół. Narciarska czołówka co roku w styczniu walczy z pobliską Die Streif w Kitzbühel, najtrudniejszą trasą zjazdową Europy. Stromizna w jednym miejscu sięga 85 proc. i zawodowcy oddają na niej skoki o długości 50-80 metrów. Amatorzy wjeżdżają tu na własną odpowiedzialność, ale można tak regulować tempo, żeby było bezpiecznie. Aby zawczasu poczuć to, co wyczynowcy rozwijający prędkość 140 km/godz., wystarczy skorzystać z symulatora zjazdów w muzeum na stacji górskiej kolejki linowej Hahnenkamm.

Dające poczucie wolności i nieograniczonej swobody strome zbocza z nietkniętym, dziewiczym, puszystym, głębokim śniegiem to żywioł amatorów jazdy poza wyznaczonymi trasami z wykorzystaniem helikoptera i w asyście licencjonowanego przewodnika, czyli heliskiingu. Poza nartami trzeba zabrać tylko plecak z poduszką powietrzną ABS utrzymującą narciarza na powierzchni lawiny, radiowy nadajnik pozwalający zlokalizować człowieka pod śniegiem i łopatę. Nie żeby się zakopać, jeśli stok okaże się zbyt trudny – ale żeby współtowarzysze mogli nas szybko odkopać, kiedy lawina oszczędzi łopatę, a nie nas. Heliskiing to najbardziej ekstremalny sposób na zwiedzanie Kanady, Kaukazu, Bajkału, Laponii, Chile i Alaski. A nawet Himalajów, choć o dziwo trudno tu trafić na odpowiednią ilość śniegu. 

Na narty po błogi spokój

Dokąd na narty? 8 propozycji skrojonych na miarę

Zdjęcie: Pamporovo w Bułgarii

Odludzie, lokalne klimaty, kontakt z czystą naturą emanującą cudownym spokojem, niewielkie hotele i pensjonaty to świat Pamporowa w Bułgarii. Kurort położony jest na wysokości 1650 m n.p.m. w Rodopach, w których według legendy Orfeusz schodził do Hadesu po ukochaną Eurydykę. Liczby, które interesują narciarzy? 14 zróżnicowanych tras o łącznej długości 37 km – w tym nazywana Ścianą („The Wall”) dla najbardziej doświadczonych, 5 wyciągów krzesełkowych oraz 13 orczyków. W hotelach organizowane są wieczory artystyczne z ludowymi śpiewami, z których słynie okolica, i tradycyjnymi tańcami, do których zapraszani są wszyscy goście. Obiady i kolacje to uczty złożone m.in. z grillowanych warzyw, baraniny, serów, wymyślnych zapiekanek. Można się tu poczuć jak w szklanej kulce ze śniegiem, podobnie jak w Braszowie w Rumunii, gdzie na przełęczach spotkać można o zmroku ducha hrabiego Draculi, w Bukowelu na Ukrainie i w miejscowości Jezerine w Czarnogórze, zwanej najlepiej strzeżonym narciarskim sekretem.

Na narty i spotkanie z wielką modą

Dokąd na narty? 8 propozycji skrojonych na miarę

Źródło: www.swiss-image.ch

Świetnie dopasowany skórzany kostium narciarski lansowany przez Victorię Beckham, narciarskie swetry wyszywane prawdziwymi perłami, sprzęt wyłącznie z logo firmy – dom mody Chanel w ostatnich latach rządził na stokach opanowanych przez niewolników mody. W tym sezonie narty i deski z logo Chanel występują w kolorze jasnego drewna, czerni i bieli. Modne panie powinny podkreślać figurę obcisłymi jednoczęściowymi kombinezonami w czarno-białą kratę, a oczy chronić srebrnymi goglami. Na spacery po kurortach Chanel proponuje gigantyczne czapki przypominające peruki, krótkie kurteczki i masywne buty w stylu retro ozdobione łańcuszkami trochę podobnymi do relaxów z Nowego Targu popularnych w PRL-u. Będzie ich pełno na Via Suvretta – odpowiedniku zakopiańskich Krupówek w szwajcarskim St. Moritz, idealnym miejscu do śledzenia nowych mód. Elegancja, szyk, kosmopolityczna atmosfera. Chętnie bywa tu Madonna, a na jednym z tutejszych rautów Liz Hurley poznała swojego męża, hinduskiego biznesmena Aruna Nayara. Z Chanel konkuruje Hermès, który postanowił zamaskować narciarki niczym żołnierzy broniących górskich grani i chętnie ubiera je w białe kombinezony z delikatnymi brązowymi łatkami. Na Via Suvretta przywiązanie do firmy można zaakcentować jej flagowym produktem – luksusową, wzorzystą apaszką, tej zimy koniecznie z dominującym kolorem pomarańczy. Pierwszy i szczególnie spektakularny pokaz ubrań odbywa się w St. Moritz z okazji otwarcia sezonu. W miasteczku powstaje narciarska trasa, na której rozgrywane są zawody w slalomie równoległym, w których mogą wziąć udział wszyscy chętni, także modni. Oczywiście warto to wszystko potraktować z przymrużeniem oka… Choć oczywiście właśnie w St. Moritz fashion victims będą się czuły jak ryby w wodzie!

Na narty i imprezowe szaleństwo

Dokąd na narty? 8 propozycji skrojonych na miarę

Val Thorens, zdjęcie: East News

Po zejściu ze stoku poczuć się jak w londyńskim Soho czy nowojorskim Greenwich Village, przez całą noc wędrując od pubu do pubu, tańczyć do upadłego w licznych dyskotekach lub klubach położonych przy stokach. Nic prostszego. Francuski kurort Val Thorens w dolinie Belleville zamiast zasypiać, woli się bawić. Obowiązkowym punktem na nocnej mapie miasta jest słynna Malaysia. Łatwo ją przegapić, bo wygląda jak szopa na narzędzia, do której może się wcisnąć najwyżej parę osób. Ale to tylko pozory, bo wszystko, co najważniejsze, ukrywa się pod ziemią. W dwóch ogromnych czerwono-niebieskich salach tańczy tu codziennie 2,5 tys. ludzi przy muzyce puszczanej przez didżejów z całego świata, przeplatanej występami na żywo. Rozmawiać i spokojnie sączyć drinki można, rozkładając się na kanapach w trzeciej, najmniejszej sali. Wstęp jest bezpłatny (podobnie jak we wszystkich klubach kurortu), ale przy barze bankrutuje się błyskawicznie. Dyskoteka działa od godz. 22 do 5 rano. Przytulony do nartostrady klub La Folie Douce z zewnątrz też wygląda niewinnie, jak drewniany pensjonat w tradycyjnym stylu, ale daleko mu do niewinności. Noc to dla niego za mało i często bezwstydnie odciąga narciarzy od stoków w ciągu dnia, urządzając poranne after party i koncerty. Nowsze kluby, jak Baramix i Submit, również zajmują drewniane grzeczne budynki podobne do wielu innych w mieście, ale są znacznie mniejsze od konkurencji. O tym, że to świątynie nocnej zabawy, informują nieproporcjonalnie wielkie szyldy. Zapraszają od 16 do 4 na tańce przy popie, głównie nieśmiertelnych szlagierach, i na niewielkie przekąski.

W prestiżowym rankingu World Ski Awards, w którym zwycięzcę wyłaniają ludzie związani z branżą turystyczną, kurort zdobył w 2013 r. tytuł najlepszego ośrodka narciarskiego na świecie. Narciarze mają do wyboru trzy rodzaje skipassów. Podstawowy – obejmujący VT i Orelle – gwarantuje dostęp do 150 km tras (222 euro), drugi – włączający do kolekcji dolinę Belleville – 300 km tras (263 euro) – i karnet obowiązujący w całej narciarskiej okolicy, czyli w Trzech Dolinach, 600 km tras (277 euro). 

Na narty z dziećmi

Dokąd na narty? 8 propozycji skrojonych na miarę

Cortina d’Ampezzo, zdjęcie: East News

Płaskie stoki, na których w każdej chwili łatwo się zatrzymać, wyciągi dla nowicjuszy, wypożyczalnie z kaskami o wszystkich odcieniach różu, restauracje z kącikami pełnymi pluszaków i klocków, urocze menu, narciarskie przedszkola i szkółki  – tym wszystkim mogą się pochwalić kurorty nastawione na rodziny z dziećmi. Niektóre włoskie hotele, m.in. w Cortina d’Ampezzo i Val di Sole, proponują pakiety Alpejska Familiada (450 zł), a w nich 6 dni całodziennej opieki nad adeptami sztuki narciarskiej w wieku 6-14 lat wypełnionych nauką jazdy w 6-8-osobowych grupach pod okiem polskiego instruktora plus zabawy na śniegu, a w przypadku złej pogody w hotelowym miniklubie z animatorami. Dzieci w cenie otrzymują lunch. Miejscem wprost ze snu jest śnieżny park Marillandia w miejscowości Marilleva w słynnej Dolinie Słońca we włoskim regionie Trentino. Jest tu ogromne lodowisko, indiańskie wigwamy, ruchome chodniki, trasa slalomowa z chorągiewkami takimi samymi jak na sportowych zawodach, kolorowe, nadmuchiwane rury, przez które można się przeciskać, a jazdy na nartach uczą się już trzylatki. Kursy (415 zł) odbywają się w tygodniowych cyklach – od poniedziałku do piątku w godz. 9.10-11 i 11.10-13, a po obiedzie można pracować z instruktorami indywidualnie. Starsze dzieci zaprzyjaźnione już z nartami uczą się o godzinę dziennie dłużej, a raz spotykają się na nocnej jeździe zwieńczonej zabawą przy muzyce (735 zł). Sama Marilleva to miejsce ze snów dorosłych – z pensjonatami przy samych stokach, tak że jazdę kończy się pod drzwiami hotelu. Jest tu 120 km tras, wliczając sąsiednie kurorty – Folgaridę i Madonnę de Campiglio, a jeśli doda się jeszcze ośrodki Tonale, Peio i Andalo, powstaje jeden z największych na świecie systemów nartostrad, liczący ogółem 380 km ze 150 wyciągami.

Nęcą także polskie kurorty. W Bukowinie Tatrzańskiej naukę w narciarskich przedszkolach zaczynają pięciolatki. W programie także zjazdy na sankach i na byle czym oraz bitwy na śnieżki. Dzieciom, którym narty czy snowboard się nie spodobają, hotelowi wychowawcy proponują tropienie śladów zwierząt, sztukę budowania igloo i tworzenie obrazów na śniegu. A gdy szusowanie zmęczy najbardziej wytrwałych, wszyscy idą na basen. Każdy dzień kończą bajkowe wieczory, a cały kurs bal maskowy. 

Na narty po kulinarne doznania

Dokąd na narty? 8 propozycji skrojonych na miarę

Restauracja St. Hubertus. Źródło: www.rosalpina.it

Restauracje tuż przy stoku, co pozwala podjechać na nartach niemal do stolika, kuchnia łącząca smaki włoskie, tyrolskie i ladyńskie – oto Południowy Tyrol, mekka narciarzy smakoszy, północna prowincja Włoch położona w południowej części Alp. O skomplikowanej historii regionu znajdującej odbicie na talerzu przypominają podwójne nazwy miast – włoskie i niemieckie lub ladyńskie i niemieckie. Na niedawno opublikowanej nowej liście restauracji odznaczonych gwiazdką Michelina znalazło się aż 20 tutejszych lokali. Razem zgromadziły 23 gwiazdki, więc pod względem ich liczby region wygrywa z innymi częściami Włoch. Dwie gwiazdki przyznano restauracjom St. Hubertus w Alta Badia (otwarta tylko w porze kolacji, boskie risotto z jabłkami), Trenkerstube w miejscowości Tirolo/Tirol (wariacje na temat włoskiej kuchni oparte na lokalnych produktach, pierogi z mąki orkiszowej z górskim serem i białymi truflami) i Jasmin w Chiusa/Klausen (ideą jest powrót do prawdziwych smaków natury, jagnięcina pieczona w sianie). Pozostałe restauracje regionu zaciekle ścigają liderów. W lokalach w Alta Badia można zjeść najlepsze owoce morza i pyszny omlet cesarski, naleśnikopodobny smakołyk podawany z żurawiną. Specjalnością doliny Plan de Crones/Kronplatz są potężne knedle, makaron z serem i Apfelstrudel. W menu restauracji Waidmannalm w Merano króluje sznycel wiedeński, a do restauracji Gostner Schwaige w dolinie Alpe di Siusi/Seiser Alm warto się wybrać na jagnięcinę z dzikimi ziołami i chabrami z alpejskich pastwisk oraz kremową zupę z kwiatami lipy. Szef kuchni Franz Musler, z wykształcenia serowar, sam robi twarogi, szary ser, ser górski, jogurt, masło i mozzarellę. Od tych wszystkich smakołyków Południowego Tyrolu narciarze mogą się spokojnie uzależnić – miejsc do jeżdżenia jest tak dużo, że starczy na całe życie. Skipass Dolomitisuperski dostępny w szczycie sezonu za 262 euro umożliwia szusowanie na 1200 km tras w całych Dolomitach.

Na narty i spotkanie z milionerem

Dokąd na narty? 8 propozycji skrojonych na miarę

Zdjęcie: Hotel Cristallo

Jest tylko jedno miejsce na świecie, gdzie na stoku można spotkać Billa Gatesa, Halle Berry, Denzela Washingtona czy Bruce’a Willisa. To Aspen – miasteczko w stanie Kolorado zwane zimową stolicą Ameryki. Wielkim atutem tego miejsca jest śnieg – jest go trzy razy więcej niż w Europie. O spotkanie z gwiazdą trzeba się trochę postarać, bo na pajęczynie 300 km tras i w trzech snowparkach można ich nie zauważyć. Z drugiej strony celebryci bywają kapryśni, np. Gwen Stefani i Courteney Cox wolą Deer Valley w stanie Utah zamieszkanym w dużej mierze przez konserwatywnych mormonów, a Cameron Diaz i Jean-Claude van Damme wypoczywają na stokach otaczających miasteczko Vail, uchodzące za najbardziej luksusowy kurort USA. Tu najłatwiej znaleźć bogatego męża lub majętną wdówkę. Nie stanie się to jednak z pewnością w kolejce do wyciągu, bo takowe się tu nie zdarzają. 193 km tras opleciono kilkudziesięcioma wyciągami. Fani Brada Pitta nie muszą się wyprawiać za ocean, żeby zrobić sobie zdjęcie z wiecznie młodym gwiazdorem: podobnie jak Sylvester Stallone i Sting zdradza on ojczyznę dla Cortina d’Ampezzo we Włoszech. Żeby zobaczyć ich przy porannej kawie, wystarczy wynająć pokój w Cristallo – jedynym pięciogwiazdkowym hotelu w całych włoskich Dolomitach. Za najtańszy pokój dwuosobowy płaci się tutaj 700 euro za noc.

Na narty po polsku

Dokąd na narty? 8 propozycji skrojonych na miarę

Zdjęcie: Terma Białka w Białce Tatrzańskiej

Z jednej strony kapryśna pogoda, skromny wybór tras, każdy kilometr na wagę złota i kolejki do wyciągów – z drugiej przyzwyczajenie, sentyment, swojskość. Jeśli to drugie przeważy, zwyciężą narty w Polsce. W opinii internautów przoduje Białka Tatrzańska, która wraz z ośrodkami Kotelnica, Bania i Kaniówka proponuje kilkanaście tras o łącznej długości około 17 km. Głównie łagodnych i szerokich, sztucznie oświetlanych, idealnych dla rodzin i początkujących narciarzy czy snowboardzistów. Wizyta w basenach i saunach instytutu SPA Termy Białka to miłe dopełnienie dnia spędzonego na stoku.

Drewniane zabytkowe wille z początku XX w. z bogato dekorowanymi gankami, pijalnie wód mineralnych, muzeum Nikifora, sanatoria, uzdrowiska i niezliczone restauracje oraz kawiarnie tworzą atmosferę Krynicy Zdrój, gdzie w poszukiwaniu zdrowia i niemalże podalpejskiego klimatu bywa się już od 300 lat. Narciarze szusują po 12 km zróżnicowanych tras, a w sąsiedztwie mają jeszcze stację Dwie Doliny Muszyna-Wierchomla. Trudno tu o nudę. W Pijalni Głównej rządzi nie tylko bezcenna woda, ale i muzycy. Dzieci można zabrać do muzeum zabawek, gdzie najstarsze eksponaty pochodzą jeszcze z czasów prehistorycznych, na ślizgawkę w Hali Lodowej, sankostradę, basen, kulig, do kina 3D, na warsztaty w Centrum Twórczego Myślenia czy do pracowni koronki klockowej. Wybór noclegów jest ogromny: od pokojów u górali i domów z bali aż po SPA Dr Ireny Eris. Zabytkowe pensjonaty o zgrabnych fasadach często rozczarowują wnętrzem, jakby z obskurnego akademika i niestety nie zawsze warte są wygórowanych cen, jakie ustanowili właściciele.

Ekscentrycy lubiący kontemplację na świeżym powietrzu z pewnością wybiorą pobyt w Zakopanem, gdzie w długiej kolejce do wyciągu na Kasprowy Wierch można dogłębnie wsmakować się w Czas. Wylansować się na Krupówkach będzie trudno – prawdziwą sztuką od paru ostatnich lat jest przeciśnięcie się przez tłum szczelnie wypełniający ulicę. Spacer wymaga większej ekwilibrystyki niż pokonanie najśmielej wytyczonych czarnych narciarskich tras i nie sposób przyglądać się ubraniom.

Katarzyna Neuman – lubi przyglądać się ludziom, poznawać różne sposoby na życie. Dziennikarstwo daje jej okazję do niezwykłych spotkań. Jej żywołem są wielkie masta, a kiedy ma dość cywilizacji, ucieka w góry. Jej największym marzeniem jest wejście na Mt. Everest.

Podoba Ci się ten artykuł?

Tak
Nie

Zainteresują cię również:

Kubek kawy

Kawa a jakość plemników. Okazuje się, że jest zależność!

Angelina Jolie najpierw szokowała, teraz ratuje życie

Strach przed bólem gorszy niż ból

Strach przed bólem gorszy niż ból

6 badań, dzięki którym diagnozujemy nowotwory

Nie odkrywaj swojej pasji – stwórz ją

Zdenerwowany? Zjedz coś

Fitness na zdrowe jelita

Owoce i warzywa bez przemycania

Owoce i warzywa bez przemycania

Pies kontra upał. Jak pomóc zwierzakowi?

10 ekokosmetyków idealnych na lato

10 rzeczy, które czyścisz źle, za rzadko lub wcale

Mamo, mam coś w oku!