Przejdź do treści

Herbata – nie tylko o 17.00

Herbata – nie tylko o 17.00
Sztuczne aromaty w herbacie mogą przyprawiać o zawrót głowy. Ilustracja: Julia Szostak
Podoba Ci
się ten artykuł?
Udostępnij bliskim
Najnowsze
kobieta myje twarz
Seks dobry na wszystko, nawet na trądzik? HZ kontra mity #10 Trądzik
Kobieta dekoruje pierniki
8 sposobów na spędzenie świąt bez wyrzutów sumienia
Dobra wiadomość dla chorych na rdzeniowy zanik mięśni – lek na SMA będzie refundowany w Polsce
stół świąteczny
Racjonalne podejście do jedzenia podczas świąt. Dietetyk radzi, jak znaleźć złoty środek
Magiczne portrety chorych dzieci w szpitalach. Zobacz zdjęcia z projektu „Heart Project”

Czasy ciemnobrązowych fusów zalanych wodą w szklance z połową plasterka cytryny dawno minęły. Dziś mamy do wyboru mnóstwo herbat. Warto wiedzieć, na co zwrócić uwagę, zanim będziemy się delektować najpopularniejszym napojem na świecie.  

Liściasta czy torebkowa?

Miłośnicy herbaty nie tolerują innej niż liściasta, ze starannie wyselekcjonowanych liści najwyższej jakości. Jednak moim zdaniem nie warto gardzić popularnymi torebkami. Wcale nie są gorsze, za to poręczne i nie trzeba szukać czajniczka z sitkiem, żeby wypić filiżankę dobrej herbaty. Producenci dbają o torebki, w których znajdziemy listki, a nie tylko odsiew i pył. Same torebki coraz częściej są wykonywane z organicznej bawełny, a zamiast aluminiowym zszywaczem torebka jest zszyta bawełnianą nitką.  

Dużo ważniejsze jest, czy herbata zawiera sztuczne aromaty. Jeśli earl grey, to z dodatkiem prawdziwej bergamotki, a nie tylko identycznego z naturalnym aromatu. Zielona jaśminowa – z dodatkiem jaśminu, a nie aromatu jaśminowego. Sztuczne aromaty w herbacie mogą nas przyprawić o zawrót głowy. Dosłownie i w negatywnym tego słowa znaczeniu. Lepiej też nie kupować herbaty granulowanej, bo ta jest wytwarzana mechanicznie z gorszej jakości suszu. Więcej w niej pozostałości niż prawdziwych listków, do tego często jest sztucznie dosładzana, farbowana i „wzbogacona” o substancje, których wolimy unikać (regulatory kwasowości, sztuczne aromaty czy glukoza). 

Z cytryną czy z mlekiem?

Przyjrzyjmy się także rodzajom, czyli kolorom herbaty. Zacznijmy od czarnej, najpopularniejszej. Jesteśmy przyzwyczajeni do picia herbaty z cytryną. Czy słusznie? Niekoniecznie. Cytryna w połączeniu z fusami zalanymi wrzątkiem to recepta na przyswojenie aluminium przez nasz organizm. Czarna herbata zawiera aluminium, które nie jest dla nas tak groźne, ale po dodaniu cytryny zmienia się w niebezpieczny cytrynian glinu, który może powodować chorobę Alzheimera. Jest też niebezpieczna dla dzieci, bo może prowadzić do uszkodzeń wątroby w starszym wieku. Jeśli jednak nie umiemy rozstać się z cytryną, to lepiej najpierw wyjąć torebkę z herbatą, a cytrynę dodać dopiero wtedy, gdy napój przestygnie. Gdy fusy nie spotkają się z cytryną, nie powstanie szkodliwy cytrynian glinu. 

Mieszkańcy Wysp Brytyjskich piją czarną herbatę wyłącznie z mlekiem. Jest zdrowsza od herbaty z cytryną, bo żaden cytrynian glinu się w filiżance nie wytwarza, ale nie posiada jakichś szczególnych zdrowotnych właściwości. Kiedyś zalecano picie herbaty z mlekiem (tzw. bawarki) kobietom w ciąży. Dziś bawarka wydaje się przereklamowana. Dodatek mleka w herbacie nie uzupełni znacząco zapotrzebowania na wapń. Dla Anglików picie herbaty jest głęboko zakorzenione w tradycji, a dodatek mleka to po prostu kwestia smaku. Z cytryną czy mlekiem, czarną herbatę zalewamy wrzątkiem. Z jednej torebki możemy zrobić jedną mocną filiżankę albo dwie słabsze. Ponownie nie da się jej zaparzyć, będzie zbyt słaba. 

Zielona, biała, czerwona…

Najzdrowszą herbatą jest zielona. Zapobiega nowotworom, obniża ciśnienie krwi i poziom złego cholesterolu. Zawiera ponadto całe mnóstwo antyoksydantów, a więc działa odmładzająco. Do tego można ją zaparzać kilka razy. Prawdziwym bentleyem wśród zielonych herbat jest japońska sencha. Jednak dla niektórych jest ona zbyt gorzka. Zamiast dosypywać cukru, proponuję poszukać zielonej herbaty z dodatkiem słodkich owoców, takich jak mango, marakuja czy ananas. Oczywiście nie mam na myśli ich sztucznych odpowiedników. Zielonej herbaty, w przeciwieństwie do czarnej, nie zalewamy wrzątkiem, ale wodą ostudzoną do temperatury 7090 stopni Celsjusza (jeśli nie mamy specjalnego termometru, wystarczy odczekać kilka minut po zagotowaniu wody w czajniku). Herbatę parzymy kilka minut. Zieloną herbatę można parzyć dwatrzy razy. Zaparzona pierwszy raz będzie miała właściwości pobudzające, a kolejny – uspokajające. 

Biała herbata, podobnie jak zielona, również zawiera polifenole, które wykazują silne działanie przeciwutleniające, zmniejszają ryzyko chorób układu krwionośnego, a także działają antynowotworowo. Jest bardziej delikatna od zielonej, a wbrew nazwie nie ma barwy białej, lecz żółtą. Białej herbaty również nie zalewamy wrzątkiem, ale wodą o temperaturze ok. 80 stopni Celsjusza.  

Na trawienie, po obfitym posiłku, doskonała będzie czerwona herbata rooibos. Nie zawiera w sobie goryczy. Smakuje na gorąco i na zimno, a także świetnie gasi pragnienie. Rooibos także poprawia nastrój, polecana jest w leczeniu depresji. Herbata ta pochodzi z południowej Afryki, gdzie rośnie czerwonokrzew. Można ją zalać wrzątkiem i parzyć dwukrotnie. Liście czerwonokrzewu nadają jej prawdziwie czerwony kolor i zdecydowany smak. 

 

Podoba Ci się ten artykuł?

Tak
Nie

Powiązane tematy

Zainteresują cię również:

5 naturalnych źródeł magnezu

5 naturalnych źródeł magnezu

Jak naturalnie zadbać o włosy?

Akcja regeneracja

Najważniejsze dla skóry po lecie? Nawilżanie!

Uroda w pigułce

Jak kupować mniej ubrań?

Letni demakijaż

Eko made in Poland – cz. 2

Eko made in Poland – kosmetyki naturalne polskich producentów

10 ekokosmetyków idealnych na lato

Miód – jak wybrać prawdziwy?

Miód – jak wybrać prawdziwy?

Ekologiczne pranie

Ekologiczne pranie

Kosmetyczne nowości na rynku eko