Niniejszy serwis korzysta z plików cookies celem realizacji usług zgodnie z Polityką Plików Cookies.
Informujemy, iż istnieje możliwość określenia warunków przechowywania lub dostępu do plików cookies za pomocą przeglądarki. Jeżeli wyrażasz zgodę na zapisywanie informacji zawartej w plikach cookies wybierz opcję Zamknij. W przypadku, gdy nie wyrażasz zgody, zmień ustawienia swojej przeglądarki.
Zamknij Polityka plików cookies
HelloZdrowie HelloZdrowie HelloZdrowie

Zdrowy styl życia

Jak pachną truskawki?

Jak pachną truskawki?
Źródło: www.blackpublishing.pl

Wiecie, że książki kulinarne otwiera się nie tylko po to, by zdobyć cenne przepisy? „Zapach truskawek” przeczytałam w całości wcale nie w kuchni, ale w... wannie. Bo to się czyta jak najlepszą powieść. Wciąga i smakuje! 

Chociaż uwielbiam książki z przepisami, zwykle nie poświęcam im więcej uwagi, niż to konieczne. Wertuję je szybko przy kuchennym stole w poszukiwaniu pomysłu na oryginalny obiad. Z „Zapachem truskawek” Ani Włodarczyk (blogerki z Strawberries form Poland) było zupełnie inaczej. Z kuchni przeniosłam się z książką do wanny, z wanny do łóżka... Z każdym rozdziałem rósł mój apetyt nie tylko na smakołyki, o których rozpisuje się autorka, ale także na kolejne strony powieści. Bo to bynajmniej nie książka kucharska, ale powieść kulinarna w najlepszym wydaniu.

Czy przyszłoby wam do głowy, że sposób pieczenia pasztetu w rzeczywistości oddaje charakter człowieka? Jesteście ciekawi, czym jest żydowska penicylina? Pomyśleliście kiedykolwiek, że za pomocą wahadełka można zweryfikować zgodność człowieka z produktem spożywczym? O tym wszystkim przeczytacie w „Zapachu truskawek”. Ta książka to kolejny dowód na to, że jedzenie, które jest nieodłącznym elementem naszej codzienności, odgrywa zdecydowanie większą rolę niż tylko zapełnienie żołądka. To element naszej kultury i tożsamości, który cementuje rodzinne relacje i wzbogaca towarzyskie spotkania. Wiąże smaki i zapachy we wspomnienia ważnych albo po prostu przyjemnych chwil.

Autorka pod kulinarnym pretekstem zaprasza czytelnika do stołu, częstując opowieściami o słodkich i gorzkich smakach rodzinnego życia. Jak przystało na dobrą powieść, czasem bawi ‒ przywołując wspomnienia kiczowatych trendów kulinarnych lat 90. ‒ czasem budzi nostalgię, gdy rozpisuje się o wakacjach u dziadków i beztroskim czasie dzieciństwa. A czasem naprawdę irytuje, kiedy rozdział będący peanem na cześć jednej potrawy kończy przepisem na danie z zupełnie innej parafii. Familijne opowieści, refleksje na temat kultury jedzenia przeplatają się z cytatami z przykurzonych kulinarnych tomów i pomysłami na nieskomplikowane dania.

W przeciwieństwie do zwykłych książek kulinarnych „Zapach truskawek” praktycznie pozbawiony jest zdjęć. Zdecydowanie zaliczam to do zalet. Nie ma gorszego uczucia dla kulinarnego amatora niż konsternacja wywołana porównaniem fotografii z przepisu i wyglądu tego, co powstało w kuchni. Mimo braku wizualnego bodźca czytanie o ciepłym drożdżowym cieście popijanym świeżym mlekiem, chrupiących blinach dziadka czy „rodowej czosnkowej” pobudziło moją wyobraźnię, wprawiając ślinianki w nadmierną aktywność.

Opowieści Anny Włodarczyk to nie tyle wytrawna literatura, ile apetyczna książkowa przekąska. A moc dobrze przyrządzonych przekąsek jest nie do przecenienia. Nie musisz być pasjonatem gotowania. By dać się uwieść tej książce, wystarczy czuć, że jedzenie jest czymś więcej niż jedynie procesem przeżuwania i przełykania. A ci, którzy jednak wolą jeść, niż czytać, przekonają się, że kulinarna uczta niejedno ma imię…

"Zapach truskawek. Rodzinne opowieści"
Anna Włodarczyk
Wydwnictwo Black Publishing, 2014

 

Tagi: recenzja

Zapytaj i podziel się wiedzą

Aby zadać pytanie musisz się zalogować
Wyślij

Powiązane artykuły

Polewa czekoladowa – wersja light

Polewa czekoladowa to idealne zwieńczenie wypieku - dobrze przygotowana potrafi uratować nawet przeciętny...
Polewa czekoladowa to idealne zwieńczenie wypieku - dobrze przygotowana potrafi uratować nawet przeciętny smakowo deser. Ale w wersji tradycyjnej jest prawdziwą bombą kaloryczną. Jak ją odchudzić, by nie straciła nic ze swego powalającego smaku?

Ciasto czekoladowe

Ciasto czekoladowe… Ciężkie, wilgotne, niezwykle intensywne w smaku. Niestety, zwykle przy okazji kaloryczne....
Ciasto czekoladowe… Ciężkie, wilgotne, niezwykle intensywne w smaku. Niestety, zwykle przy okazji kaloryczne. Uwielbiam je, więc szukam sposobów na jego odchudzenie. No i mam: dodaję warzywa! Bingo!

Sernik lekki jak piórko

Nie wyobrażacie sobie Wielkanocy bez sernika? Dla tych, którzy są na diecie albo po prostu starają się...
Nie wyobrażacie sobie Wielkanocy bez sernika? Dla tych, którzy są na diecie albo po prostu starają się przejść przez święta bez dodatkowych kilogramów, mam przepis na delikatny sernik z… gęstego jogurtu. Przysięgam, smakuje jak taki z twarogu!

Co na to panda?

Każda panda dobrze wie, co wypanda, a co nie. Jeśli polegliście na froncie savoir vivre’u dla najmłodszych,...
Każda panda dobrze wie, co wypanda, a co nie. Jeśli polegliście na froncie savoir vivre’u dla najmłodszych, albo zwyczajnie nie wierzycie, że kilkulatek może umieć się zachować, oddajcie sprawę w ręce popełniającego gafę za gafą zwierzaka.