Przejdź do treści

Joanna od psów

Joanna od psów
Zdjęcie: www.psiaedukacja.pl
Podoba Ci
się ten artykuł?
Udostępnij bliskim
Najnowsze
Kampania Fundacji Arena i Świat
Wspaniałe bohaterki w kampanii „Badaj się i żyj pełną piersią. Nie daj się rakowi”
Agnieszka Hyży o macierzyństwie: wszystkie jedziemy na tym samym wózku!
Michał Lipa o dodatkowych kilogramach w ciąży. Ile może przytyć ciężarna?
Fryzjerka znalazła dziwną plamkę na jej głowie. Okazało się, że po 13 latach ma nawrót raka
szczepionka
Grypa – dlaczego się szczepimy?

Psy komunikują się mową ciała. Są genialnymi obserwatorami. Potrafią dużo pokazać i odebrać, tylko ludzie ich nie rozumieją – mówi Joanna Hajdyła-Jarosz, zoopsycholog i trenerka psów.

W kontakcie z nieznanym mi psem staram się zachowywać jak pies. Nie podchodzę na wprost, tylko łukiem, tak jak robią to psy. Najpierw daję się obwąchać, bo wiem, że mam na sobie bardzo dużo informacji. Przykucam. Odwracam głowę i patrzę kątem oka. Nigdy nie patrzę psu prosto w oczy. Wpatrywanie się to bardzo silna prowokacja. Odzywam się łagodnym, ciepłym głosem.

Psy komunikują się mową ciała. Są genialnymi obserwatorami. Potrafią dużo pokazać i odebrać. W badaniach nad zależnościami pomiędzy wyglądem a zachowaniem psa wyszczególniono 16 zachowań głównych – od uspokajających po ostrzegawcze. Na przykład niskie machanie ogonem oznacza niepewność, ogon pod siebie – strach, podniesienie do góry i nastroszenie – bojowość, a szybkie, energiczne i krótkie machnięcia – zaloty. Co może pokazać pies bez ogona? Hodowla selektywna doprowadziła do wygenerowania ras, które nie odczytują języka własnego gatunku. Takie psy łatwo ładują się w problemy. Najlepiej zaś komunikują się rasy najbardziej przypominające wyglądem wilka. Husky z 16 psich zachowań odczytują 16, labradory już tylko 9, a spaniele (cavaliery) zaledwie 2, co może doprowadzać do nieporozumień wewnątrzgatunkowych.

Puci, puci, piesku

Kierując się dobrymi intencjami, często nadajemy psom ludzkie cechy, które nie są odzwierciedleniem psich zachowań, na przykład, kiedy pies się wystraszy na spacerze i właściciele reagują tak, jakby uspokajali dziecko: „Nie bój się, zobacz, mamusia cię obroni”. Biorąc „na rączki”, prowadzą do wyuczonej bezradności psa. Granica między kumpelskim a matczynym traktowaniem bywa bardzo cienka. Nie ma niczego złego w tym, że pies śpi z człowiekiem w łóżku. Spanie i jedzenie są dla psów czynnościami społecznymi, czyli takimi, które się wykonuje razem. Psy to uspokaja. Ale znam takie psy, które codziennie mają myte zęby, a brzuszek nawet trzy razy dziennie. Są czesane i strojone w ubranka dopasowane do pór roku. Nie mają kontaktu z innymi psami, bo jego właściciele boją się, że będą chciały zagryźć ich pupila. To naprawdę biedne zwierzęta. Ludzie samotni często kompensują sobie miłością do psa kontakt z innymi ludźmi.

Hej, to jest moje!

Joanna od psów

Zdjęcie: shutterstock

Komunikacja agresywna i agresja u psów to dwie różne sprawy. Agresja to atak bez ostrzeżenia, komunikacja agresywna jest zachowaniem prewencyjnym. Pies, zanim ugryzie, sygnalizuje, że nie ma ochoty na kontakt. Tak jakby mówił: „Odejdź, boję się ciebie”, albo: „Spadaj, mam kiepski dzień i nie chce mi się z tobą gadać”. Ludzie nie rozumieją, że zabraniając psom komunikowania się, doprowadzają do sytuacji, w której pies przestaje sygnalizować swój dyskomfort. Jak to działa?

Wyobraźmy sobie, że pod stołem leży pies i obgryza kość, a raczkujące dziecko zbliża się, by mu ją odebrać. Klasyczna sytuacja. Trzeba wiedzieć, że czynność gryzienia jest kluczowa dla prawidłowego funkcjonowania psa, ponieważ odpowiada za wydzielanie się endorfin. To psia mantra i joga. Przy okazji wyzwala w nim tyle energii co średniej aktywności spacer. Mamy więc psa pod stołem, on ma swoją kość i chwilę relaksu. Dostrzega zbliżające się dziecko. Niezależnie od tego, czy należy do „grzecznych”, czy „niegrzecznych”, będzie ostrzegał: „Hej, to jest moje, to mój kawałek świętego spokoju, nie przeszkadzaj mi”. Pierwszy sygnał, jaki wyśle, to zesztywnienie ciała i wpatrywanie się. Dziecko nie odczytuje takich zachowań. Dorośli często również nie. Kolejny sygnał – mrużenie oczu i odwracanie pyska (tak jak my odwracamy głowę, kiedy w tramwaju ktoś nachalnie się na nas gapi). Kiedy dziecko i to ignoruje, pies zaczyna oblizywać fafle. Potem marszczy je, odsłaniając zęby. Wciąż są to komunikaty pokojowe w stylu: „Proszę cię, odejdź”. Ponieważ dziecko nadal się zbliża, pies daje ostatni sygnał, tym razem ostrzegawczy – warczenie niskim, barytonowym głosem. I wtedy dostaje od pana wciry. W ten sposób nauczy się, że ostrzegać nie wolno, i zacznie gryźć bez ostrzeżenia.

Pies to nie jest ktoś, kto ma znosić kaprysy nasze i naszych dzieci. Powinniśmy uszanować jego prywatność.

Psiara z piaskownicy

Joanna od psów

Zdjęcie: www.psiaedukacja.pl

Nie wyobrażam sobie życia bez psów. Kocham nawet te najbardziej zwichrowane. Taka się urodziłam. Całe dzieciństwo łaziłam z kotami po drzewach, znosiłam do domu bezpańskie psy, dokarmiałam na podwórku. Jak miałam 3-4 lata, zaprzyjaźniłam się z sunią, która przychodziła do mnie do piaskownicy pod blokiem. Zawsze miałam dla niej jakieś smakołyki. Nazwałam ją Mika. Któregoś razu się nie pojawiła. Szukałam, wołałam – i nic. Zrobił się wieczór, mama woła na kolację, wchodzę do domu smutna. Mama mówi: „Idź do łazienki umyć ręce”. Idę, a tam siedzi Mika. Mój pierwszy pies.

Kiedy inne dziewczynki marzyły o byciu mamą lub nauczycielką, ja chciałam mieć w przyszłości schronisko dla psów. Latałam po sklepach, aptekach, szpitalach i bibliotekach z petycjami do podpisu. A to przeciwko połowom wielorybów, a to przeciw ubojowi gęsi. Potem byłam wolontariuszką w schroniskach, stażystką w fundacjach prozwierzęcych. Aż w końcu w 2005 roku Ministerstwo Edukacji oficjalnie zatwierdziło zawód tresera. Byłam dziewiątym dyplomowanym treserem w Polsce.

Nie można być dobrym treserem, nie będąc zoopsychologiem. Nie wystarczy psa nauczyć komend „siad, waruj, zostań”. Z psem trzeba pracować na poziomie emocjonalnym, głębszym. Najczęstsze problemy, z jakimi zwracają się do mnie właściciele psów, to agresja lub lękliwość. I najczęściej przyczyna tkwi w niewłaściwym zachowaniu ludzi. Żeby pies zaczął się zachowywać inaczej, często wystarczy niewielka zmiana w naszym zachowaniu oraz uszanowanie różnic gatunkowych i zaspokojenie jego elementarnych potrzeb.

Joanna Hajdyła-Jarosz jest dyplomowaną zoopsycholożką, trenerką psów, przewodniczącą Polskiego Stowarzyszenia Treserów, sędzią Rally-O, egzaminatorką psów terapeutycznych. Świetnie się dogaduje z psami. Ma trzy welsh corgi cardigany – Euro, Klusię i Koko. Prowadzi kursy i szkolenia dla właścicieli psów, a także zajęcia indywidualne.

Więcej informacji tutaj.

Podoba Ci się ten artykuł?

Tak
Nie

Powiązane tematy

Zainteresują cię również:

Justin Bieber. Jak zachwyca, skoro nie zachwyca?

Justin Bieber. Jak zachwyca, skoro nie zachwyca?

Jamie Dornan. Witaj, panie Grey.

Jamie Dornan. Witaj, panie Grey.

Kurier na ostrym

Kurier na ostrym

Nagie ciała sportowców

Nagie ciała sportowców

Melissa McCarthy. Aktorka na plus.

Melissa McCarthy. Aktorka na plus.

Rower zamiast autobusu

Rower zamiast autobusu

Bieganie to mój pancerz

Bieganie to mój pancerz

Kamil Stoch - jak się robi mistrza?

Kamil Stoch – jak się robi mistrza?

Kate Winslet. Aktorka wyluzowana

Kate Winslet. Aktorka wyluzowana

Robert Korzeniowski pokazuje, jak dobrze chodzić

Robert Korzeniowski pokazuje, jak dobrze chodzić

Jazda konna - zdrowa pasja

Jazda konna – zdrowa pasja

Kate Upton. Czas na nią

Kate Upton. Czas na nią