Przejdź do treści

Joga hormonalna – sposób na równowagę

Zdjęcie: shutterstock
Podoba Ci
się ten artykuł?
Udostępnij bliskim
Najnowsze
Kampania Fundacji Arena i Świat
Wspaniałe bohaterki w kampanii „Badaj się i żyj pełną piersią. Nie daj się rakowi”
Agnieszka Hyży o macierzyństwie: wszystkie jedziemy na tym samym wózku!
Michał Lipa o dodatkowych kilogramach w ciąży. Ile może przytyć ciężarna?
Fryzjerka znalazła dziwną plamkę na jej głowie. Okazało się, że po 13 latach ma nawrót raka
szczepionka
Grypa – dlaczego się szczepimy?

Bałagan w hormonach potrafi konkretnie uprzykrzyć życie. Dokucza ci PMS, menopauza albo problemy z tarczycą? Czas na jogę!

Od indywidualnej gry hormonów zależy nasze zdrowie, wygląd i nastrój. Gdy są w nierównowadze, łatwo o kłopoty. W niektórych przypadkach, np. przy problemach z tarczycą, możemy i powinnyśmy pomóc sobie leczeniem pod okiem endokrynologa. Z innymi, takimi jak np. PMS, musimy radzić sobie same, mimo że u niejednej z nas wywołają objawy godne teksańskiej masakry piłą mechaniczną. Szczęśliwie jest coś, co może zadziałać zdecydowanie skuteczniej niż tabliczka czekolady.

Wyginaj ciało śmiało

Jednym z lepszych narzędzi, które wspomogą twój organizm w takiej sytuacji, jest joga hormonalna. Wpływa na optymalne funkcjonowanie hormonów, od którego zależy nasze dobre samopoczucie na co dzień. Poprawia płodność, regularność miesiączek, niweluje objawy PMS, pomaga łagodniej wejść w menopauzę. Sprawdza się w przypadku problemów z tarczycą, z którymi boryka się coraz więcej z nas. Została wymyślona przez kobietę, Brazylijkę Dinah Rodrigues, i kobietom ma służyć. – Stymuluje pracę jajników, wydzielających hormony kobiece, ale także tarczycy i przysadki mózgowej. W mniejszym stopniu, bardziej pomocniczo, wspiera działanie nadnerczy – tłumaczy Olga Szemley-Goudineau, joginka i propagatorka tego stylu w Polsce. Trwanie w nieoczywistych pozycjach ma swój ukryty sens. I wcale nie chodzi tu tylko o poprawę elastyczności ciała czy popisanie się przed innymi swoimi nadludzkimi możliwościami. – Tak naprawdę każda joga jest w jakimś sensie jogą hormonalną.

Asany (zwłaszcza wszystkie skręty, zgięcia, wygięcia) są naturalnym masażem organów wewnętrznych, w tym gruczołów. To zaś prowadzi do lepszej produkcji hormonów, a w konsekwencji równowagi hormonalnej ciała – mówi Olga. Wychodząc z tego założenia, Dinah Rodrigues postanowiła tak zmodyfikować praktykę jogi, by wyciągnąć z niej jeszcze więcej hormonalnych korzyści dla ciała. Wybrała najbardziej stymulujące asany i połączyła je z konkretną praktyką oddechową. Swoją metodę przetestowała na sobie, a następnie przebadała na innych kobietach będących w trakcie menopauzy lub po niej. Efekty okazały się zdumiewające. Po czterech miesiącach ćwiczeń trzy razy w tygodniu poziom hormonów żeńskich u wszystkich ochotniczek podniósł się średnio o 254 procent. Mało tego, urodzona w 1927 roku Dinah Rodrigues twierdzi, że w jej ciele nadal krążą żeńskie hormony, mimo że czas menopauzy dawno już ma za sobą. Jak jest faktycznie, trudno powiedzieć, choć patrząc na zgrabną sylwetkę i promienną twarz 91-latki, nie ulega wątpliwości, że praktykowana przez nią joga zdecydowanie odmładza. Joga hormonalna nie jest jednak tylko dla kobiet w wieku okołomenopauzalnym. – To tak naprawdę świetna praktyka dla każdej kobiety, jeśli wyjdziemy z założenia, że prewencja jest lepsza od leczenia – uważa Olga Szemley-Goudineau.

Zdjęcie: shutterstock

Weź głęboki oddech

Zasady są proste. – Zaczynasz od kilkuminutowej praktyki oddechowej. Usiądź w siadzie skrzyżnym lub kwiecie lotosu, plecy miej wyprostowane. Wybierz oddech, który najlepiej sprawdzi się w twoim przypadku. Jeśli chcesz pobudzić jajniki do pracy, zacznij od oddechu ognistego, tzw. bhastriki – tłumaczy Olga Szemley-Goudineau. – To bardzo krótkie i szybkie przeponowe oddechy przez nos. Działają na zasadzie miecha kowalskiego. Poruszające się z każdym oddechem przepona i mięśnie brzucha bardzo silnie masują jelita, żołądek i wątrobę oraz właśnie jajniki. Pamiętaj, że tego typu praktyka nie jest wskazana w ciąży oraz podczas miesiączki. Na problemy z tarczycą najlepszy jest z kolei oddech ujjayi, który pobudza okolice gardła. To charakterystyczny oddech, któremu towarzyszy dźwięk podobny do chuchania, ale który wykonujesz nie przez usta, lecz nos. W trakcie jego wykonywania trzymaj dodatkowo głowę pochyloną tak, by żuchwa znajdowała się w zagłębieniu pomiędzy obojczykami – stymulacja tarczycy będzie jeszcze silniejsza. Możesz też w ten sposób oddychać podczas wykonywania asan, a zwiększysz ich uzdrawiającą moc. Jest wreszcie oddech harmonizujący półkule, który oddziałuje na przysadkę mózgową. Palce wskazujący i środkowy prawej ręki przyłóż w punkcie między brwiami. Kciuk trzymaj przy prawym skrzydełku nosa, a palce serdeczny i mały przy lewym. Przytkaj prawą dziurkę i weź wdech lewą. Następnie przytkaj lewą dziurkę i weź wydech prawą. Weź wdech prawą dziurką, przytkaj ją i weź wydech lewą. I tak przez kilka, kilkanaście cykli – tłumaczy Olga. Taka praktyka uspokaja i dodaje siły w konfrontacji z codziennym stresem. Dodaje też energii lepiej niż podwójne espresso.

Asany – wewnętrzny masaż

– Wszystkie asany w jodze hormonalnej pomyślane są tak, by stanowiły masaż narządów wewnętrznych – mówi Olga Szemley Goudineau. – I tak w przypadku problemów z tarczycą najlepiej sprawdzają się wszelkie pozycje odwrócone, w których podbródek jest mocno przyklejony do mostka, albo przeciwnie, mocno odchylony do tyłu. Świetnie sprawdzi się np. świeca (Sarvangasana), pług (Halasana) czy wielbłąd (Ustrasana). Przysadkę mózgową stymulować będą pozycje drzewa (Vrksasana) i trójkąta (Trikonasana). Dla zdrowia jajników kluczowe są pozycje orła (Garudasana), kobry (Bhujangasana), łodzi (Navasana) i ryby (Matsyendrasana). Przy okazji sesji jogi hormonalnej nie zapominaj też o nadnerczach, wykonując wszelkie asany otwierające biodra oraz poprawiające metabolizm skręty – podpowiada joginka. Liczy się też tempo, w jakim ćwiczysz. Jeśli do tej pory byłaś zwolenniczką dynamicznych form jogi, czas zwolni . Spokojne, niespieszne ruchy, skupienie na oddechu i wyciszenie są tym, co wyznawczynie jogi hormonalnej lubią najbardziej. By docenić rezultaty, najlepiej ćwiczyć pół godziny dziennie. Możesz to robić w domu, ale, zwłaszcza jeśli nie jesteś aktywną joginką, za pierwszym razem wybierz się na zajęcia. Jeśli masz jakieś dolegliwości, koniecznie powiedz o nich osobie prowadzącej, by mogła odpowiednio zmodyfikować dla ciebie wiczenia. A jakie będą ich zauważalne efekty? Lepsza sylwetka, bo joga podkręci metabolizm. Jędrniejsza skóra, bo równowaga hormonalna to młodszy wygląd. Poprawa nastroju i większa akceptacja zmian, które przychodzą wraz z wiekiem. Odporność na stres. I zadowolenie z bycia kobietą nawet wtedy, gdy dopada cię PMS!
Olga Szemley-Goudineautwórczyni Yogattractive®, holistycznej metody rewitalizacji twarzy, ekspertka anti-agingu oraz jogi hormonalnej. Dyplomowana instruktorka Bikram i Hatha jogi wyższego stopnia Yoga Alliance 500, artystka i podróżniczka. Badała rytuały pielęgnacyjne kobiet w siedmiu krajach na trzech kontynentach.

Podoba Ci się ten artykuł?

Tak
Nie

Powiązane tematy

Zainteresują cię również:

Ashtanga da ci kopa!

Siedzieć trzeba umieć

Ostra szczotka – sposób na jędrne ciało

Kobido – masaż zamiast liftingu

Piloxing, czyli gra przeciwieństw

Moringa – superfood 2018 roku

Floating – najgłębszy relaks na Ziemi

Kindfulness – dlaczego warto być życzliwym

Wabi-sabi, czyli niedoskonałe jest piękne

Joga na dobranoc

Joga na dobranoc

Joga na silne ramiona

Joga na silne ramiona

Witaj Słońce!

Witaj Słońce!