Przejdź do treści

K jak Kuchnia, Kolacja i Klub

K jak Kuchnia, Kolacja i Klub
Zdjęcie: Saltoun Supper Club
Podoba Ci
się ten artykuł?
Udostępnij bliskim
Najnowsze
Mama Kosmetolog o bliznowcu – czym się charakteryzuje i jak powstaje?
Joanna Horodyńska
Karolina Gilon i Joanna Horodyńska zachęcają do badań piersi
magda gessler
Magda Gessler ambasadorką kampanii „Diagnostyka Jajnika”
Keira Knightley
Keira Knightley zakazała swojej córce oglądania filmów Disneya
tebalet z rentgenem płuc leży na biurku
Rak płuc – nadchodzi rewolucja? „Dotychczas uważaliśmy, że jest to choroba śmiertelna”

Znawcy przedmiotu dopatrują się początków tzw. supper clubs we Włoszech. Na przełomie XIX i XX wieku drastycznie rosnące ceny zmusiły przyzwyczajonych do stołowania się w restauracjach Włochów do rozwiązań alternatywnych – urządzania minirestauracji we własnych domach. Inni jako kraj pochodzenia tej smacznej idei wskazują Stany Zjednoczone czy Wielką Brytanię, gdzie takie zjawisko nazywa się undergroundowymi restauracjami.

Gdy recenzenci The Times czy The Guardian zaczęli na ich łamach zachwalać potrawy serwowane w klubach kolacyjnych, rozpoczęła się dla nich prawdziwie złota epoka. Dzisiaj pomysłodawcy najpopularniejszych często prowadzą już swoje restauracje, a cała idea wydaje się ewoluować w przeróżnych kierunkach. W Londynie powstał pierwszy klub, z którego dochody przeznaczane są wyłącznie na cele charytatywne, w Warszawie prężnie działa Kulturalny Klub Kolacyjny „Przystawka z kultury”, w którym główną rolę poza jedzeniem odgrywa również dyskusja o nowych trendach w malarstwie, balecie, designie. Ale zacznijmy od początku.

Mikroświat klubów kolacyjnych

K jak Kuchnia, Kolacja i Klub

Zdjęcie: Saltoun Supper Club

Ideą klasycznego klubu kolacyjnego jest zebranie przy domowym stole grupy nieznajomych, których łączy zamiłowanie do kuchni i dla których czas spędzony na rozmowach nigdy nie jest zmarnowany. Gospodarz na ten jeden wieczór staje się szefem kuchni, swoje własne mieszkanie przekształcając w tajemną restaurację. Aby z własnego domu wyczarować antyrestaurację (kolejne z określeń klubu kolacyjnego), nie potrzeba wiele. Ze względu na kameralność spotkań wystarczy duży stół, na ok. 8-12 krzeseł i pomysł na hasło przewodnie wieczoru (najczęściej to motyw sezonowych owoców i warzyw albo podróż po kuchniach świata). Do gotowania we własnym domu nie będzie nam niezbędny dyplom kucharza. Zdecydowana większość osób decydujących się na organizację otwartych kolacji gotuje tylko i wyłącznie według własnej szkoły. W potrawach pojawiają się inspiracje ze starych książek kucharskich, odnalezionych przepisów prababci czy nietypowe połączenia smaków z różnych stron świata. Przeszkodą może być jedynie utrudniony dostęp do tych najbardziej egzotycznych produktów. Niewiele jest jednak w stanie powstrzymać domowych mistrzów kuchni. Własnymi sposobami docierają do hurtowni, nawiązują kontakty z drobnymi wytwórcami żywności, winnicami, skoro świt ruszają w miejski labirynt po najświeższe produkty – bynajmniej nie pochodzenia miejskiego. W ten sposób powstają m.in. bliny z kawiorem i śmietaną czy zupa rybna z borowikami (menu warszawskiego klubu Latający Talerz).

Czas i miejsce

K jak Kuchnia, Kolacja i Klub

Zdjęcie: Saltoun Supper Club

W zasadzie każde duże miasto może pochwalić się kilkoma klubami kolacyjnymi. O tym, co i kiedy jest w nich serwowane, najlepiej i najłatwiej dowiadywać się z sieci. Gospodarze prowadzący kluby bardzo często prowadzą blogi lub profile na portalach społecznościowych. Atmosferę tajemnicy podsyca ujawnianie daty i menu na kilka dni przed spotkaniem. Aby zapisać się na taką ekskluzywną przyjemność, wystarczy wysłać maila – jeśli jesteśmy alergikami lub wegetarianami, warto uprzedzić organizatorów o tym fakcie – wówczas przygotują dla nas odpowiedni zamiennik. Na kolację najczęściej można zabrać własną butelkę wina. Kluby opierają się na zasadzie kolacji składkowej, za czterodaniowy posiłek zapłacimy od 80 do 160 zł (cena waha się w zależności od miasta, bogactwa menu i miejsca – czasem pomysłodawcy kolacji wynajmują na ten cel niedostępne dla ogółu przestrzenie, takie jak dachy czy postindustrialne wnętrza).

Siadamy do stołu

K jak Kuchnia, Kolacja i Klub

Zdjęcie: Saltoun Supper Club

Bywa, że na spotkanie można przyjść tylko z jedną osobą towarzyszącą – poza ucztą dla podniebienia takie wieczory to również uczty towarzyskie. Ich ideą jest zebranie ludzi gotowych na delektowanie się nowymi potrawami oraz zawarcie nowych znajomości (chociaż bywa, że niespodziewanie przy jednym stole siadają starzy znajomi). W otoczeniu urzekających zapachów i smaków łatwiej przełamywać pierwsze lody. Twórcy jednodniowych restauracji zapewniają, że nie spotkali się jeszcze z niezadowolonymi gośćmi, a znajomości zawarte podczas wieczornej uczty potrafią przetrwać o wiele dłużej niż jedno popołudnie.

Podoba Ci się ten artykuł?

Tak
Nie

Zainteresują cię również:

Kubek kawy

Kawa a jakość plemników. Okazuje się, że jest zależność!

Angelina Jolie najpierw szokowała, teraz ratuje życie

Strach przed bólem gorszy niż ból

Strach przed bólem gorszy niż ból

6 badań, dzięki którym diagnozujemy nowotwory

Nie odkrywaj swojej pasji – stwórz ją

Zdenerwowany? Zjedz coś

Fitness na zdrowe jelita

Owoce i warzywa bez przemycania

Owoce i warzywa bez przemycania

Pies kontra upał. Jak pomóc zwierzakowi?

10 ekokosmetyków idealnych na lato

10 rzeczy, które czyścisz źle, za rzadko lub wcale

Mamo, mam coś w oku!