Niniejszy serwis korzysta z plików cookies celem realizacji usług zgodnie z Polityką Plików Cookies.
Informujemy, iż istnieje możliwość określenia warunków przechowywania lub dostępu do plików cookies za pomocą przeglądarki. Jeżeli wyrażasz zgodę na zapisywanie informacji zawartej w plikach cookies wybierz opcję Zamknij. W przypadku, gdy nie wyrażasz zgody, zmień ustawienia swojej przeglądarki.
Zamknij Polityka plików cookies
HelloZdrowie HelloZdrowie HelloZdrowie

Zdrowe jedzenie

Książki najzdrowsze i najsmaczniejsze

Przygotowywanie subiektywnego przeglądu wydanych w tym roku książek kulinarnych, które koncentrują się na zdrowym odżywianiu, ma dwa efekty uboczne. Człowiek ciągle chodzi głodny, a do tego już nie wie: jeść rano czy nie jeść? Liczyć makroskładniki czy dogadzać florze jelitowej?

Kryterium mojego riserczu było proste – ważne, by czytane publikacje miały jakiś walor prozdrowotny, a także by zawierały przepisy. Sporo tego typu publikacji ukazało się ostatnio w Polsce, było więc w czym przebierać. Dodam od razu, że nie uwzględniłam rozmaitych diet-cud proponowanych przez celebrytów, bo nadal nie nabrałam przekonania, że warto dawać wiarę koniunkturalnym przekonaniom kogoś, kto jest znany z tego, że jest znany. W zestawieniu pojawiają się więc tylko książki osób, które w ten czy inny sposób zawodowo związane są z karmieniem innych i gotowaniem.

Z wypisów czytelniczki książek kucharskich

Nie jestem fanatyczką, nie kupuję wszystkich nowości kulinarnych w ciemno, żeby mieć je na półce. Wybieram tematy i formy, które mnie interesują, chętnie sięgam po pozycje sprawdzonych szefów kuchni i utalentowanych blogerów, ale jeśli raz się zawiodę, nie daję autorowi drugiej szansy.

Z najnowszą modą na uwzględnianie w przepisach prozdrowotnych aspektów jedzenia mam jeden problem – teorii jest bardzo wiele. Często stoją ze sobą w sprzeczności, co daje kuriozalny efekt, gdy, mając je w pamięci, stoimy przed półką w sklepie spożywczym. Przez głowę przebiegają wtedy dziesiątki myśli: ajurweda odradza mi jedzenie gryki, podczas gdy teoria o wspieraniu jelit nakazuje przygotowywać z nią granolę. Psiankowate, szczególnie papryki, bakłażany i pomidory, wyglądają w książkach ulubionych blogerek bardzo atrakcyjnie, cóż, gdy po papryce odbija mi się cały dzień, co wskazuje na nasze słabe dopasowanie. Jak przy tym nie zwariować? Dochodzę powoli do wniosku, że wszystkie te wytyczne powinny zostać właśnie tym – wytycznymi. Wybierzmy sobie autora, któremu zaufamy, potrzymajmy się przez kilka tygodni właściwych dla jego wizji zasad i sprawdźmy, czy się z nami zgadzają. Jeśli tak – wspaniale, jesteśmy w domu. Jeśli nie, tym bardziej przyda wam się poniższa lista, w której premiery książkowe z 2017 roku uszeregowałam od najsmaczniejszych ze zdrowych po najzdrowsze ze smakowitych.


Zestawienie


1. Lina Nertby Aurell, Mia Clase „Food Pharmacy”

ogólne wrażenie:

Pięknie wydana książka dwóch szwedzkich blogerek jest zarazem najbardziej atrakcyjną, jak i najbardziej frustrującą z wymienionych tutaj pozycji. Coraz częściej polscy wydawcy przykładają duże znaczenie do urody i trwałości publikacji oraz do jakości fotografii, wciąż jednak rzadko udaje się to tak dobrze jak w przypadku „Food Pharmacy”. Tym bardziej irytuje jeden jej aspekt – ton języka. Trudno mi ocenić, czy w oryginale blog pisany jest w podobnie „równym” i ziomalskim stylu, wiem za to, że zupełnie nie licuje on z dystyngowaną estetyczną stroną wydawnictwa. Zgadzam się, że my – chłodni i zdystansowani mieszkańcy Północy – nie potrafimy zgrabnie rozmawiać o trawieniu i wypróżnianiu, co jest de facto wiodącym tematem tej książki. Nie kupuję jednak – i nie jestem w tym odosobniona – pseudowesołkowatych i wysilonych wstawek autorek, które mają chyba wyluzować czytelnika przed kolejną porcją wiedzy. Dopuszczam wszelako, że jest to wina tłumaczenia, bo również inne jego cechy pozostawiają nieco do życzenia – widać, że książkę tłumaczył ktoś, kto nie jest na bieżąco z językiem polskich publikacji kulinarnych, nie zna uzusu i zawartości polskich sklepów spożywczych (konia z rzędem temu, kto znajdzie w sklepie „wanilię w proszku” potrzebną w trzech z siedemnastu przepisów zgromadzonych w książce). Na koniec do spisu złośliwości dodajmy jeszcze, że „makaron noodles” i „orzechy cashews” tłumaczą się na polski, podobnie zresztą jak (o niespodzianko) „tradycyjna zapiekanka Janssons frestelse”, znana szerzej w polszczyźnie jako „pokusa Janssona”...

aspekt zdrowotny:

Większość z tych przewin możemy jednak wybaczyć przez wzgląd na zawartość merytoryczną książki. Lina i Mia serwują czytelnikowi spory zasób wiedzy o tym, jak i po co troszczyć się o florę bakteryjną jelit, a swój wykład prowadzą jasno i przystępnie. Podpierając się autorytetem niejakiego profesora Stiga Bengmarka, wieszczą długie życie w zdrowiu tym, którzy zastosują się do sześciu podstawowych zaleceń żywieniowych szczegółowo wyłuszczonych w osobnych rozdziałach. Ich stosowanie jest wyjaśnione i poparte badaniami lub tabelami, opatrzone odpowiednimi (wypróbowanymi) przepisami oraz, niestety, również wstawkami dialogowymi autorek. Przede wszystkim jednak Mia i Lina nie forsują za wszelką cenę swoich rozwiązań, pokazują drogę stopniowej przemiany czy wdrożenia swojej teorii i oferują własny przykład na poparcie tezy, że wszystkie zmiany są możliwe do wprowadzenia – choć nie wszystkie są łatwe. Nie wiem jak wy, ale ja nabrałam ochoty, by wdrożyć przynajmniej trzy z sześciu naczelnych zasad!

2. Jolene Hart „Eat Pretty. Jedz i bądź piękna”

ogólne wrażenie:

To jedna z tych pozycji, które sprzedają się na pniu, choć trochę nie wiadomo dlaczego. Sprzyja im układ gwiazd, a może po prostu chwytliwa kombinacja kilku czynników: nacisk na połączenia między zdrowiem, dietą a urodą, zaangażowana autorka, która sama bardzo potrzebowała zmiany, odnalazła więc swoją drogę na drugi brzeg życiowego Rubikonu i macha zeń teraz zachęcająco, odżywiona i piękna, a do tego ładna szata graficzna i dobry marketing. Ton „Eat Pretty” też czasem irytuje – jak cała newage'owa nowomowa, zachęcająca do tego, by być „najlepszą wersją siebie”. Ja czytam tego rodzaju wypowiedzi jako przepustkę dla szkodliwych konceptów służących powierzchownemu samodoskonaleniu – choć w tym przypadku można chyba przymknąć na nie oko, bo nie służą sprzedaży kosztownych kosmetyków, zabiegów czy diet, ale odkryciu odżywczych właściwości produktów i czynności, które każdy – każda – ma na wyciągnięcie ręki.

aspekt zdrowotny:

Jolene Hart jak większość współczesnych doradców żywieniowych wiesza przysłowiowe psy na produktach zakwaszających, powodujących zapalenie i aktywizujących wolne rodniki. Na cenzurowanym są cukier, alkohol, gluten, produkty przetworzone, smażone, napoje gazowane, a nawet nabiał i pryskane warzywa czy owoce. W pierwszej części książki autorka wylicza błędy pielęgnacyjne współczesnych kobiet, w kolejnej – składniki pożywienia, które pomogą zadbać o różne aspekty naszej urody, w ostatniej zaś radzi, jak wprowadzić w życie te dość restrykcyjne zalecenia. Dobrym pomysłem jest podział na sezony dotyczący przepisów i wskazówek pielęgnacyjnych, dzięki czemu dostajemy kompleksowy plan odnowy. Na pytanie, czy tak szeroko zakrojony program zmian nie jest aby zbyt radykalny dla zwykłego człowieka, który ma pracę, dom, hobby, życie rodzinne i towarzyskie, każdy musi odpowiedzieć sobie sam.

podobne:

Julita Bator „Młodziej, piękniej, zdrowiej

Autorka bestsellera „Zamień chemię na jedzenie” sięga po modny temat zabiegów – zarówno dietetycznych, jak i pielęgnacyjnych – wspomagających urodę. Serwuje przy tym czytelnikom wiele wskazówek dopasowanych do pór roku, a także oferuje kompleksowy plan zmiany przyzwyczajeń.

Kasia Bem „Happy uroda

Znana czytelnikom Hello Zdrowie jogiczna przewodniczka w swojej drugiej książce serwuje sposoby na to, jak upiększać się od środka. Proste przepisy i pragmatyczne wskazówki będą całkiem przyjemną drogą do piękniejszego wnętrza – zarówno dosłownie, jak i w przenośni!

Emilie Herbert „Beauty & Food. Co jeść, by skóra stała się pełna blasku

Ładnie wydana książeczka idzie wyraźnie tropem wyznaczonym przez „Eat Pretty”, zawiera przy tym więcej ładnie sfotografowanych, kolorowych przepisów, które, odtworzone w domowych warunkach, będą świetnie prezentować się na Instagramie... 

Zapytaj i podziel się wiedzą

Aby zadać pytanie musisz się zalogować
Wyślij

Polecane Kroki do zdrowia

Zacznij dzień od śniadania

Długość trwania: 5 dni

najpopularniejsze artykuły

3 razy guacamole

Małgorzata Dzięgielewska

Powiązane artykuły

18 przepisów dla tych, co kochają awokado

Zwolennicy awokado są w stanie włączać je do każdego posiłku, przeciwnicy...
Zwolennicy awokado są w stanie włączać je do każdego posiłku, przeciwnicy zaś oceniają je jako owoc bez smaku - bananowe masło czy… mydło. My kochamy awokado na tyle, że najchętniej widzielibyśmy je w fotelu prezydenta. A zatem, Panie i Panowie, przedstawiamy awokado w 18 najpyszniejszych odsłonach!

Marta Dymek – wege inspiracja bez końca!

Pierwsza książka kucharska, „Jadłonomia”, sprzedała się w 250 tysiącach egzemplarzy, a pierwszy nakład...
Pierwsza książka kucharska, „Jadłonomia”, sprzedała się w 250 tysiącach egzemplarzy, a pierwszy nakład drugiej, „Nowej jadłonomii”, wynosi 30 tysięcy i... już nie ma go w magazynie wydawcy. Co takiego ma w sobie wegańska kuchnia Marty Dymek, że pokochały ją tysiące lubujących się w mięsie Polaków?

Micha zdrowia

Połyskujące różem pestki granatu, tłuściutkie plastry dojrzałego awokado, chrupkie paski makaronu z cukinii....
Połyskujące różem pestki granatu, tłuściutkie plastry dojrzałego awokado, chrupkie paski makaronu z cukinii. Takie dodatki, spiętrzone w apetyczny stosik, coraz częściej zerkają zachęcająco ze zdjęć na Instagramie, coraz chętniej goszczą w kartach polskich restauracji i bistr. Zapanowała michomania. Skąd ta obsesja zdrowego hedonizmu?

Tech-food – technologia wkracza do kuchni

Jedzenie rzadko kojarzy nam się z innowacją. Najświeższe inspiracje, jakie...
Jedzenie rzadko kojarzy nam się z innowacją. Najświeższe inspiracje, jakie czerpiemy ze świata, najczęściej dotyczą produktów lub technik znanych od stuleci w jakimś zakątku świata, które teraz implementuje się w innym. Ale jedzenie też podlega transformacjom z udziałem najnowszych technologii i nauki!