Niniejszy serwis korzysta z plików cookies celem realizacji usług zgodnie z Polityką Plików Cookies.
Informujemy, iż istnieje możliwość określenia warunków przechowywania lub dostępu do plików cookies za pomocą przeglądarki. Jeżeli wyrażasz zgodę na zapisywanie informacji zawartej w plikach cookies wybierz opcję Zamknij. W przypadku, gdy nie wyrażasz zgody, zmień ustawienia swojej przeglądarki.
Zamknij Polityka plików cookies
HelloZdrowie HelloZdrowie HelloZdrowie

Zdrowa aktywność

Kurier na ostrym

Kurier na ostrym
Zdjęcie: shutterstock

W ciągu czterech lat przejechałem rowerem po Warszawie około 100 tys. km. Zużyłem kilkanaście zębatek, co trzy‒cztery miesiące zmieniałem opony. Mój dzienny rekord to 150 km – mówi Marcin, z wykształcenia socjoterapeuta i pracownik socjalny, z zawodu – kurier rowerowy.

Pierwszy raz o zawodzie kuriera rowerowego pomyślałem jeszcze jako dziecko. Obejrzałem w telewizji film o kurierach z Nowego Jorku. Praca polegająca na jeżdżeniu na rowerze? Marzenie. Od zawsze jeździłem na dwóch kółkach. Do szkoły podstawowej miałem 3,5 km, do średniej 5. Na komunię dostałem górala.

Kiedy przeprowadziłem się do Warszawy, pierwsze, co zrobiłem, to kupiłem rower. Chodzenie jest dla mnie zbyt wolne, na samochód za dużo tu korków. Kiedy gdzieś musiałem podjechać autobusem, myślałem, że oszaleję. 10‒15 minut czekania na przystanku – w tym czasie rowerem byłbym już na miejscu.

Marzenie z dzieciństwa przetrwało w stanie hibernacji do momentu, kiedy trafiłem na ogłoszenie, że szukają kurierów rowerowych. Zaczynałem na góralu, potem była kolarzówka i na końcu ostre koło – najlepszy rower dla kuriera. Jest najlżejszy, najszybszy, najbardziej prymitywny, a więc też najbardziej niezawodny. Bez przerzutek i hamulców, jedyne, co może się wydarzyć, to złapanie gumy. Jak się hamuje? To kwestia techniki. Ale też nie zawsze jedynym manewrem jest hamowanie. Ostre koło wymusza większą uważność – musisz przewidywać ruchy kierowców i pieszych. Niektórzy mówią, że ostre koło to zespolenie człowieka z maszyną...

Jeździ się przez cały rok. Zimą nawet przy minus 20 stopniach. Chcąc nie chcąc, człowiek się hartuje. W ogóle nie chorowałem. Za to po całym dniu jeżdżenia w deszczu, do domu wracałem wkurzony. Trzeba pogodzić się z tym, że wszystko jest mokre, a każdy przejeżdżający autobus bryzga na boki wodą – wtedy zaczyna być fajnie. Chyba jest w tym jakaś doza masochizmu.

A przesyłki? Cóż, ludzie przesyłają najróżniejsze rzeczy – od kwiatów po deski. Kolega odbierał kiedyś damską bieliznę. Ale zdecydowaną większość przesyłek stanowią koperty z dokumentami.

Wielu kurierów rowerowych przesiada się na motor. To jakby następny poziom. Ja prawo jazdy na motocykl zrobiłem półtora roku temu. Razem ze mną, na tym samym placu, ktoś inny zdawał egzamin na tira. Pomyślałem, że już wiem, co będę robił na stare lata…


Zapytaj i podziel się wiedzą

Aby zadać pytanie musisz się zalogować
Wyślij

Polecane Kroki do zdrowia

Przeżyj zdrowy tydzień

Długość trwania: 1 tydzień

najpopularniejsze artykuły

Powiązane artykuły

Biegam naturalnie

Właśnie mija pięć lat, odkąd zacząłem biegać. Wyszedłem z psem na spacer, a cały park był zasypany świeżym...
Właśnie mija pięć lat, odkąd zacząłem biegać. Wyszedłem z psem na spacer, a cały park był zasypany świeżym śniegiem. Pies oszalał. Patrzyłem, jak wbiega w ten puch, i rzuciłem się za nim w pogoń – mówi kontrabasista Norbullo Kontrabacz.

Rower zamiast autobusu

Nie lubię tracić czasu. Traktuję rower jako środek lokomocji. Ani buty na obcasie, ani sukienka nie są...
Nie lubię tracić czasu. Traktuję rower jako środek lokomocji. Ani buty na obcasie, ani sukienka nie są dla mnie przeszkodą. Nawet po premierowym bankiecie, ubrana raczej elegancko, wsiadam na rower – mówi Justyna Kabała, aktorka i wokalistka.

Jeśli w podróż, to rowerem!

Chodzi o bycie w drodze. Podróżowanie rowerem to zupełnie inna historia niż pobyt stacjonarny w jakimś...
Chodzi o bycie w drodze. Podróżowanie rowerem to zupełnie inna historia niż pobyt stacjonarny w jakimś miejscu. Totalne oderwanie od tego, czym żyję na co dzień – mówi Michał Danielewicz, który na co dzień prowadzi badania społeczne i marketingowe.

Rowerem na festiwal

Prawie 350 kilometrów. Trochę zwiedzania mazowieckich wsi, odpoczynek na stogu siana i mnóstwo pedałowania....
Prawie 350 kilometrów. Trochę zwiedzania mazowieckich wsi, odpoczynek na stogu siana i mnóstwo pedałowania. Kiedy znajomy opowiadał, że na katowicki Off Festival ma zamiar dostać się ze stolicy rowerem, patrzyłam na niego raczej z pobłażaniem... A jednak!