Przejdź do treści

Kurier na ostrym

Kurier na ostrym
Zdjęcie: shutterstock
Podoba Ci
się ten artykuł?
Udostępnij bliskim
Najnowsze
Kampania Fundacji Arena i Świat
Wspaniałe bohaterki w kampanii „Badaj się i żyj pełną piersią. Nie daj się rakowi”
Agnieszka Hyży o macierzyństwie: wszystkie jedziemy na tym samym wózku!
Michał Lipa o dodatkowych kilogramach w ciąży. Ile może przytyć ciężarna?
Fryzjerka znalazła dziwną plamkę na jej głowie. Okazało się, że po 13 latach ma nawrót raka
szczepionka
Grypa – dlaczego się szczepimy?

W ciągu czterech lat przejechałem rowerem po Warszawie około 100 tys. km. Zużyłem kilkanaście zębatek, co trzy‒cztery miesiące zmieniałem opony. Mój dzienny rekord to 150 km – mówi Marcin, z wykształcenia socjoterapeuta i pracownik socjalny, z zawodu – kurier rowerowy.

Pierwszy raz o zawodzie kuriera rowerowego pomyślałem jeszcze jako dziecko. Obejrzałem w telewizji film o kurierach z Nowego Jorku. Praca polegająca na jeżdżeniu na rowerze? Marzenie. Od zawsze jeździłem na dwóch kółkach. Do szkoły podstawowej miałem 3,5 km, do średniej 5. Na komunię dostałem górala.

Kiedy przeprowadziłem się do Warszawy, pierwsze, co zrobiłem, to kupiłem rower. Chodzenie jest dla mnie zbyt wolne, na samochód za dużo tu korków. Kiedy gdzieś musiałem podjechać autobusem, myślałem, że oszaleję. 10‒15 minut czekania na przystanku – w tym czasie rowerem byłbym już na miejscu.

Marzenie z dzieciństwa przetrwało w stanie hibernacji do momentu, kiedy trafiłem na ogłoszenie, że szukają kurierów rowerowych. Zaczynałem na góralu, potem była kolarzówka i na końcu ostre koło – najlepszy rower dla kuriera. Jest najlżejszy, najszybszy, najbardziej prymitywny, a więc też najbardziej niezawodny. Bez przerzutek i hamulców, jedyne, co może się wydarzyć, to złapanie gumy. Jak się hamuje? To kwestia techniki. Ale też nie zawsze jedynym manewrem jest hamowanie. Ostre koło wymusza większą uważność – musisz przewidywać ruchy kierowców i pieszych. Niektórzy mówią, że ostre koło to zespolenie człowieka z maszyną…

Jeździ się przez cały rok. Zimą nawet przy minus 20 stopniach. Chcąc nie chcąc, człowiek się hartuje. W ogóle nie chorowałem. Za to po całym dniu jeżdżenia w deszczu, do domu wracałem wkurzony. Trzeba pogodzić się z tym, że wszystko jest mokre, a każdy przejeżdżający autobus bryzga na boki wodą – wtedy zaczyna być fajnie. Chyba jest w tym jakaś doza masochizmu.

A przesyłki? Cóż, ludzie przesyłają najróżniejsze rzeczy – od kwiatów po deski. Kolega odbierał kiedyś damską bieliznę. Ale zdecydowaną większość przesyłek stanowią koperty z dokumentami.

Wielu kurierów rowerowych przesiada się na motor. To jakby następny poziom. Ja prawo jazdy na motocykl zrobiłem półtora roku temu. Razem ze mną, na tym samym placu, ktoś inny zdawał egzamin na tira. Pomyślałem, że już wiem, co będę robił na stare lata…

Podoba Ci się ten artykuł?

Tak
Nie

Powiązane tematy

Zainteresują cię również:

Rower zamiast autobusu

Rower zamiast autobusu

Bieganie to mój pancerz

Bieganie to mój pancerz

Jazda konna - zdrowa pasja

Jazda konna – zdrowa pasja

Joanna od psów

Joanna od psów

Urban Market: palce lizać

Urban Market: palce lizać

Kwiatki i Kwiatuchi

Kwiatki i Kwiatuchi

Sezon na biegówki

Sezon na biegówki

Medycyna chińska – przez żołądek do zdrowia

Medycyna chińska – przez żołądek do zdrowia

Akcja: instalacja

Akcja: instalacja

I nad czym tak medytujesz?

I nad czym tak medytujesz?

Wielcy spacerowicze

Wielcy spacerowicze

Kubek kawy

Kawa a jakość plemników. Okazuje się, że jest zależność!