Niniejszy serwis korzysta z plików cookies celem realizacji usług zgodnie z Polityką Plików Cookies.
Informujemy, iż istnieje możliwość określenia warunków przechowywania lub dostępu do plików cookies za pomocą przeglądarki. Jeżeli wyrażasz zgodę na zapisywanie informacji zawartej w plikach cookies wybierz opcję Zamknij. W przypadku, gdy nie wyrażasz zgody, zmień ustawienia swojej przeglądarki.
Zamknij Polityka plików cookies
HelloZdrowie HelloZdrowie HelloZdrowie

Zdrowy styl życia

Lekarze wyganiają do lasu

Lekarze wyganiają do lasu
Źródło: www.gratisography.com

W ramach walki z nadwagą, cukrzycą i innymi chorobami cywilizacyjnymi amerykańscy lekarze zaczynają przepisywać pacjentom obowiązkowe codzienne spacery. I to działa!

Mama piętnastoletniego Michaela – cierpiącego na otyłość i astmę - była wyraźnie zaskoczona, gdy lekarz, do którego wybrała się z synem, wręczył jej pod koniec wizyty dwa karteluszki. Pierwszy nie zdziwił kobiety – była to standardowa recepta na leki, które jej syn musiał przyjmować od pewnego czasu. Za to na widok drugiego karteluszka faktycznie można było osłupieć. Oto lekarz przepisał nastoletniemu pacjentowi jeszcze jeden lek, dość niezwykły: codzienne półgodzinne spacery po pobliskim parku krajobrazowym.

Ten drugi karteluszek był oficjalnym dokumentem podstemplowanym przez przychodnię oraz podpisanym przez lekarza. Także mama Michaela musiała potwierdzić podpisem odbiór nietypowej „recepty”. Można się z niej było dowiedzieć, że następnego dnia jej syn powinien się pojawiać w umówionym miejscu na skraju zielonych terenów, gdzie czekał na niego będzie instruktor rekreacji ruchowej. Następnie wraz z grupą kilkunastu innych osób z podobnymi schorzeniami Michael odbędzie intensywną przechadzkę. Pierwszą z wielu, które przepisał mu lekarz.   

Na początek terapia miała trwać trzy miesiące. Potem Michael, jego mama oraz lekarz mieli wspólnie zdecydować, co dalej. Oczywiście nie było mowy o żadnym przymusie. Jednak lekarz wyraźnie dawał do zrozumienia, że z dwóch karteluszków, które wypisał, zdecydowanie ważniejszy jest ten drugi. Przyczyną kłopotów zdrowotnych piętnastolatka był bowiem jego gnuśny styl życia (pięć godzin dziennie przed ekranem) i fatalna dieta (typowa to: dwa kawałki pizzy na śniadanie, hamburger na lunch, cztery kawałki pizzy na obiadokolację).

Lekarzem, który zalecił Michaelowi intensywne spacery w otoczeniu naturalnej przyrody, był Robert Zarr, jeden z aktywistów ruchu o nazwie Park Prescriptions, w skrócie Park Rx, szybko zdobywającego popularność za oceanem. Jego zwolennicy namawiają lekarzy, aby tym pacjentom, których problemy biorą się z braku ruchu lub ze złej diety, zapisywali jako remedium wycieczki w teren. Nie chodzi jednak o takie sobie spacerowanie w chwili wolnej, ale rozpisaną na godziny, tygodnie i miesiące terapię ruchem odbywającą się pod kierunkiem specjalisty oraz w terenie odpowiednio do tego przygotowanym – trasa powinna wieść przez obszary mające znaczne walory przyrodnicze, a wzdłuż niej powinny być ustawione punkty odległościowe oraz zainstalowane przyrządy do gimnastyki i ćwiczeń siłowych.

Aktywiści ruchu Park Prescriptions, wśród których są głównie lekarze, leśnicy i pracownicy obszarów chronionych, wytyczają takie trasy i umieszczają je w bazie danych. Pediatra, który chce przepisać młodemu człowiekowi codzienną porcję ruchu w naturze, może sięgnąć do takiego banku informacji i sprawdzić, czy jego recepta ma szansę zostać zrealizowana. W kilku miastach w USA, np. w Albuquerque w Nowym Meksyku, w Waszyngtonie, Indianapolis działania aktywistów są już tak zaawansowane (i wspierane przez władze samorządowe), że lekarze rutynowo przepisują pacjentom z odpowiednimi wskazaniami, niekoniecznie dzieciom i nastolatkom, takie terapie. – Czasami nazywamy to rehabilitacją przyrodniczą, ponieważ nie chodzi tu tylko o sam ruch - wtedy wystarczyłaby sala gimnastyczna, ale o kontakt z naturą, który wzmacnia nie tylko ciało, ale i uspokaja psychikę. Można powiedzieć przywracamy ludzi naturze, z pożytkiem dla obu stron – mówi Zarr.


Zapytaj i podziel się wiedzą

Aby zadać pytanie musisz się zalogować
Wyślij

Powiązane artykuły

Shinrin-yoku - leśna kąpiel na zdrowie

Wejdź do lasu. Wędruj powoli. Oddychaj głęboko. Uspokój myśli. Wdychaj leśne aromaty. Wyostrz zmysły....
Wejdź do lasu. Wędruj powoli. Oddychaj głęboko. Uspokój myśli. Wdychaj leśne aromaty. Wyostrz zmysły. Japończycy nazywają to shinrin-yoku.

Godzinę siedzisz, 5 minut spacerujesz

Jeśli spędzasz w pozycji siedzącej powyżej 8 godzin dziennie, skutki dla zdrowia są fatalne. Nawet jeśli...
Jeśli spędzasz w pozycji siedzącej powyżej 8 godzin dziennie, skutki dla zdrowia są fatalne. Nawet jeśli wieczorem pójdziesz pobiegać, nie zrekompensuje to strat. Ale 5 minut spaceru po każdej przesiedzianej godzinie zdecydowanie tak! Potwierdziły to najnowsze badania.

Twój mózg kocha zieleń

Większość hoteli i pensjonatów każe sobie płacić więcej za pokój z widokiem na zieleń. I wielu gości...
Większość hoteli i pensjonatów każe sobie płacić więcej za pokój z widokiem na zieleń. I wielu gości to robi. Jasne, że wolimy patrzeć na zielone wzgórza niż na przykład na tył supermarketu. Ale dlaczego? By odpowiedzieć na to pytanie, naukowcy podejrzeli pracę mózgu…

Przyroda na depresję

Kora przedczołowa mózgu uspokaja się w wyniku kontaktu z przyrodą - tak wynika z badań naukowców. To...
Kora przedczołowa mózgu uspokaja się w wyniku kontaktu z przyrodą - tak wynika z badań naukowców. To ważne, bo właśnie kontakt z przyrodą może pomóc ludziom ze skłonnościami do depresji – twierdzą neurobiolodzy.