Przejdź do treści

Miejscy emigranci: Scena druga

Miejscy emigranci: Scena druga
Ilustracja: Alicja Gapińska | | www.gapinska.com
Podoba Ci
się ten artykuł?
Udostępnij bliskim
Najnowsze
kobieta myje twarz
Seks dobry na wszystko, nawet na trądzik? HZ kontra mity #10 Trądzik
Kobieta dekoruje pierniki
8 sposobów na spędzenie świąt bez wyrzutów sumienia
Dobra wiadomość dla chorych na rdzeniowy zanik mięśni – lek na SMA będzie refundowany w Polsce
stół świąteczny
Racjonalne podejście do jedzenia podczas świąt. Dietetyk radzi, jak znaleźć złoty środek
Magiczne portrety chorych dzieci w szpitalach. Zobacz zdjęcia z projektu „Heart Project”

Życie trzyosobowej rodziny w 15-metrowym pokoju wymaga rozprawienia się z własną duszą, by ta zainteresowała się przynajmniej na rok sztuką zen. Cogito zagoniłem do ponownej lektury stoików, natomiast ciało pod groźbą surowej kary cielesnej przymusiłem do ćwiczeń jogi. To samo zrobiła Mała P., tylko Kaj wyłamał się z konwencji wyciszenia i doskonale bawił się w pokoju-łóżku.

Bogatsi o sprzedane mieszkanie rozpoczęliśmy realizację budowy, w myśl idei ,,tysiąc domów na tysiąc lat’’ (czyli dom w ciągu roku). Wszystkie marzenia kończą dosyć trywialnie. Trzeba było zacząć od fundamentu. Szykowaliśmy się do pierwszego castingu ekipy wykonawców, która miała wykazać się kunsztem i fachowością oraz dotrzymaniem terminów. Z opowiadań innych przechodzących ten proces wnioskowałem, że z góry skazany jestem na klęskę – wróżono mi misję samobójczą. Przepasawszy zatem głowę białą opaską, na której Mała P. wykaligrafowała zaklęcia i modlitwy odstraszające zło, partactwo i nadużywanie napojów wysokoprocentowych (jechałem na negocjacje z góralami), zasiadłem za kierownicą rozklekotanego busa wypożyczonego od ojca i z bojowym okrzykiem ,,Tora, Tora, Tora’’ ruszyłem na południe, ku przeznaczeniu.

Pracuję raczej w samotności, ciszy i skupieniu, a to nie wróżyło dobrze moim zdolnościom negocjacyjnym, byciu surowym i opryskliwym. To kompletnie nie moja natura. Do tego dochodzi wyjątkowo szczeniacka aparycja, która powoduje, że nie jestem brany poważnie nawet przy kupowaniu alkoholu. Co dopiero przez zawodowych budowlańców, przed którymi zapach prawdziwego mężczyzny druhny wiatru rozsypują na kilometr przed, by swobodnie mogli kroczyć w swych gumofilcach i roztaczać swój bezgraniczny urok osobisty oraz fachową wiedzę.

Miejscy emigranci: Scena druga

Zdjęcie: shutterstock

Po wstępnych konsultacjach ze znajomymi rozważałem wybór pomiędzy dwiema ekipami. Z ekipą numer jeden umówiłem się na miejscu budowy. Oczekując na spotkanie, przechadzałem się po naszej działce, celowo założywszy swoje gumiaki, by zaznaczyć równość klasową i obniżyć własne zapędy intelektualne. O umówionej godzinie w oddali zamajaczyły światła samochodu. – Jadą, w piździec – zakląłem sobie w duszy i dla treningu, by sprawdzić, czy dobrze się utożsamiam. Zajechał totalnie rozdupczony polonez. – Zaczyna się pięknie – pomyślałem, mieli być budowlańcy, a nie mobilne muzeum. Po zaparkowaniu z samochodu wysiadło trzech typów, jakich nie spotkałem nawet na Częstochowskiej. Gdy stanęli przede mną, odruchowo podniosłem obie ręce do góry. – Peace and love bracia, mogę dać wam dychę – tak to mniej więcej wyglądało z boku. Gdy już emocje powitalne opadły, oprowadziłem szacownych gości po działce, pokazałem plany budowlane. Pojawiły się zmarszczki kontemplacji na ich czołach. Ale nie dałbym sobie ręki odciąć, że kumali sprawę z rysunków i wyliczeń. Posapali, podrapali się po głowach i powiedzieli, żebym zadzwonił jutro, bo muszą to przekalkulować. Gdy pojechali, odetchnąłem z ulgą i sam stwierdziłem, że jadę do knajpy się napić.

Ekipę numer dwa odwiedziłem ze znajomym, któremu wykonali fundament. Wróżyło to całkiem nieźle. Cechy gatunkowe oraz portret psychologiczny postaci nie odbiegały od normy ustalonej przez poprzedników. Doświadczony pierwszym spotkaniem przybyłem odpowiednio ubrany w wypożyczonym stroju roboczym niepranym, jak przystało, od ponad roku. Przed wyjściem z samochodu wychyliłem kielicha (dla kurażu i fasonu) i dziarsko ruszyłem negocjować. Patrzyli, przytakiwali, zaczęli nawet doradzać i w końcu ustalili, że konkretnie nie da się nic ustalić. Nie mogą powiedzieć, ile mnie to będzie kosztowało, bo nie wiedzą, ile im się na to zejdzie, jak ciężka to będzie robota i że jest dużo niewiadomych. Wracałem z opuszczoną głową, kończąc flaszkę w samochodzie.

Następnego dnia zadzwoniłem do drużyny z poloneza. Podali konkretną cenę, mieszczącą się w moich założeniach. Musiałem podjąć decyzję. Czas mnie naglił, a od czerwca trzeba było zaczynać, żeby cieśle mogli wejść w sierpniu. Podniosłem rękawicę. Poloneza czas zacząć. Ustaliłem termin, czas wykonania oraz cenę i mimo wszystko niespokojny pojechałem umawiać cieśli. Miałem ich poleconych przez bliskich znajomych i nie obawiałem się wtopy. Po raz pierwszy poczułem się normalnie. Czyści, schludni, od razu zasiedliśmy nad planami domu. Miał być wykonany w technologii szkieletowej z lekkim kryciem blachodachówką z posypką ceramiczną. Wszystko przebiegło sprawnie i w miłej atmosferze. Ustaliliśmy termin rozpoczęcia i mogłem wracać do domu. Z radości, że coś wyszło po mojej myśli, postanowiłem wznieść toast w dobrze mi już znanej lokalnej knajpie.

CDN… Następny odcinek już za tydzień!

Podoba Ci się ten artykuł?

Tak
Nie

Najnowsze w naszym serwisie

Migdały z czekoladą i miodem – połączenie nieziemsko dobre i zdrowe

To będzie przepis dla każdego, kto lubi słodkie przekąski, a nie przepada za zbyt długim ich przygotowywaniem. Ten deser będzie także zdrowym wyborem i przede wszystkim smacznym. Bo czy może być coś lepszego od połączenia płatków migdałowych, miodu, czekolady i pomarańczy?
ojciec z dzieckiem ubierają choinkę, mama leży na kanapie

Choinka – co z nią zrobić po świętach?

Kosmetyki do ciała

Redakcja HZ testuje: naturalne kremy, masła i balsamy do ciała

Przepis na sernik dyniowy z orzechami pecan

Świat oszalał na punkcie Pumpkin Spice Latte – kawy z dyniowo-korzennym aromatem. Ja postanowiłam to szaleństwo przenieść na sernik, jakiego jeszcze nie było. Z dynią, na kruchym, czekoladowo-kawowym spodzie z daktylami i orzechami pekan...

Powiązane tematy

Zainteresują cię również:

Justin Bieber. Jak zachwyca, skoro nie zachwyca?

Justin Bieber. Jak zachwyca, skoro nie zachwyca?

Jamie Dornan. Witaj, panie Grey.

Jamie Dornan. Witaj, panie Grey.

Nagie ciała sportowców

Nagie ciała sportowców

Melissa McCarthy. Aktorka na plus.

Melissa McCarthy. Aktorka na plus.

Kamil Stoch - jak się robi mistrza?

Kamil Stoch – jak się robi mistrza?

Kate Winslet. Aktorka wyluzowana

Kate Winslet. Aktorka wyluzowana

Robert Korzeniowski pokazuje, jak dobrze chodzić

Robert Korzeniowski pokazuje, jak dobrze chodzić

Joanna od psów

Joanna od psów

Kate Upton. Czas na nią

Kate Upton. Czas na nią

Robert Lewandowski mistrzem Polski

Robert Lewandowski mistrzem Polski

Kamila Szczawińska. Modelki czasem wymiękają

Kamila Szczawińska. Modelki czasem wymiękają

Urban Market: palce lizać

Urban Market: palce lizać