Przejdź do treści

Miejscy emigranci: Scena druga

Miejscy emigranci: Scena druga
Ilustracja: Alicja Gapińska | | www.gapinska.com
Podoba Ci
się ten artykuł?
Udostępnij bliskim
Najnowsze
dziewczyna z lodami
Niepozorne nawyki, które niszczą zęby. Oto 6 rzeczy, których dla dobra zębów lepiej nie robić
Chuda niekoniecznie znaczy zdrowa
Uważaj przy odchudzaniu. „Chuda” niekoniecznie znaczy „zdrowa”
Drożdżówki z rabarbarem
Chrupiące drożdżówki z rabarbarem i budyniem
kolor oczu
Czy kolor oczu ma znaczenie dla naszego zdrowia? Odpowiada dr n. med. Andrzej Styszyński, okulista i ekspert Krajowej Rzemieślniczej Izby Optycznej
cellulit
Cellulit – da się go pokonać?

Życie trzyosobowej rodziny w 15-metrowym pokoju wymaga rozprawienia się z własną duszą, by ta zainteresowała się przynajmniej na rok sztuką zen. Cogito zagoniłem do ponownej lektury stoików, natomiast ciało pod groźbą surowej kary cielesnej przymusiłem do ćwiczeń jogi. To samo zrobiła Mała P., tylko Kaj wyłamał się z konwencji wyciszenia i doskonale bawił się w pokoju-łóżku.

Bogatsi o sprzedane mieszkanie rozpoczęliśmy realizację budowy, w myśl idei ,,tysiąc domów na tysiąc lat’’ (czyli dom w ciągu roku). Wszystkie marzenia kończą dosyć trywialnie. Trzeba było zacząć od fundamentu. Szykowaliśmy się do pierwszego castingu ekipy wykonawców, która miała wykazać się kunsztem i fachowością oraz dotrzymaniem terminów. Z opowiadań innych przechodzących ten proces wnioskowałem, że z góry skazany jestem na klęskę – wróżono mi misję samobójczą. Przepasawszy zatem głowę białą opaską, na której Mała P. wykaligrafowała zaklęcia i modlitwy odstraszające zło, partactwo i nadużywanie napojów wysokoprocentowych (jechałem na negocjacje z góralami), zasiadłem za kierownicą rozklekotanego busa wypożyczonego od ojca i z bojowym okrzykiem ,,Tora, Tora, Tora’’ ruszyłem na południe, ku przeznaczeniu.

Pracuję raczej w samotności, ciszy i skupieniu, a to nie wróżyło dobrze moim zdolnościom negocjacyjnym, byciu surowym i opryskliwym. To kompletnie nie moja natura. Do tego dochodzi wyjątkowo szczeniacka aparycja, która powoduje, że nie jestem brany poważnie nawet przy kupowaniu alkoholu. Co dopiero przez zawodowych budowlańców, przed którymi zapach prawdziwego mężczyzny druhny wiatru rozsypują na kilometr przed, by swobodnie mogli kroczyć w swych gumofilcach i roztaczać swój bezgraniczny urok osobisty oraz fachową wiedzę.

Miejscy emigranci: Scena druga

Zdjęcie: shutterstock

Po wstępnych konsultacjach ze znajomymi rozważałem wybór pomiędzy dwiema ekipami. Z ekipą numer jeden umówiłem się na miejscu budowy. Oczekując na spotkanie, przechadzałem się po naszej działce, celowo założywszy swoje gumiaki, by zaznaczyć równość klasową i obniżyć własne zapędy intelektualne. O umówionej godzinie w oddali zamajaczyły światła samochodu. – Jadą, w piździec – zakląłem sobie w duszy i dla treningu, by sprawdzić, czy dobrze się utożsamiam. Zajechał totalnie rozdupczony polonez. – Zaczyna się pięknie – pomyślałem, mieli być budowlańcy, a nie mobilne muzeum. Po zaparkowaniu z samochodu wysiadło trzech typów, jakich nie spotkałem nawet na Częstochowskiej. Gdy stanęli przede mną, odruchowo podniosłem obie ręce do góry. – Peace and love bracia, mogę dać wam dychę – tak to mniej więcej wyglądało z boku. Gdy już emocje powitalne opadły, oprowadziłem szacownych gości po działce, pokazałem plany budowlane. Pojawiły się zmarszczki kontemplacji na ich czołach. Ale nie dałbym sobie ręki odciąć, że kumali sprawę z rysunków i wyliczeń. Posapali, podrapali się po głowach i powiedzieli, żebym zadzwonił jutro, bo muszą to przekalkulować. Gdy pojechali, odetchnąłem z ulgą i sam stwierdziłem, że jadę do knajpy się napić.

Ekipę numer dwa odwiedziłem ze znajomym, któremu wykonali fundament. Wróżyło to całkiem nieźle. Cechy gatunkowe oraz portret psychologiczny postaci nie odbiegały od normy ustalonej przez poprzedników. Doświadczony pierwszym spotkaniem przybyłem odpowiednio ubrany w wypożyczonym stroju roboczym niepranym, jak przystało, od ponad roku. Przed wyjściem z samochodu wychyliłem kielicha (dla kurażu i fasonu) i dziarsko ruszyłem negocjować. Patrzyli, przytakiwali, zaczęli nawet doradzać i w końcu ustalili, że konkretnie nie da się nic ustalić. Nie mogą powiedzieć, ile mnie to będzie kosztowało, bo nie wiedzą, ile im się na to zejdzie, jak ciężka to będzie robota i że jest dużo niewiadomych. Wracałem z opuszczoną głową, kończąc flaszkę w samochodzie.

Następnego dnia zadzwoniłem do drużyny z poloneza. Podali konkretną cenę, mieszczącą się w moich założeniach. Musiałem podjąć decyzję. Czas mnie naglił, a od czerwca trzeba było zaczynać, żeby cieśle mogli wejść w sierpniu. Podniosłem rękawicę. Poloneza czas zacząć. Ustaliłem termin, czas wykonania oraz cenę i mimo wszystko niespokojny pojechałem umawiać cieśli. Miałem ich poleconych przez bliskich znajomych i nie obawiałem się wtopy. Po raz pierwszy poczułem się normalnie. Czyści, schludni, od razu zasiedliśmy nad planami domu. Miał być wykonany w technologii szkieletowej z lekkim kryciem blachodachówką z posypką ceramiczną. Wszystko przebiegło sprawnie i w miłej atmosferze. Ustaliliśmy termin rozpoczęcia i mogłem wracać do domu. Z radości, że coś wyszło po mojej myśli, postanowiłem wznieść toast w dobrze mi już znanej lokalnej knajpie.

CDN… Następny odcinek już za tydzień!

Podoba Ci się ten artykuł?

Tak
Nie

Powiązane tematy:

Polecamy

lady pasztet

„Jestem w ciąży, więc dla mnie najbardziej palące jest to, żeby kobiety wyszły z domów, a żeby do tych domów przyszli faceci” – mówi Katarzyna Barczyk, autorka bloga Lady Pasztet

Judith Butler

Judith Butler: słowo „lesbijka” pojawiło się w mojej głowie w wieku 14 lat, gdy zakochałam się w dziewczynie

„Kiedy szłam z kimś do łóżka, zasłaniałam swoje rozstępy. Dopiero po długim czasie zrozumiałam, że moi partnerzy i partnerki nie zwracają na to żadnej uwagi” – mówi Katarzyna, która polubiła swoje niedoskonałości

lewandowska

„Jeżeli ktoś twierdzi, że się wyleczył z Hashimoto, bo zmienił coś w diecie, to jest to tylko dowód anegdotyczny” – mówi Agata Lewandowska, dietetyk i autorka książki „Hashimoto. Dieta i styl życia w chorobie”

Zainteresują cię również:

pomaganie

Pomaganie jest zdrowe!

dziewczyna zwiedza Włochy

Drobiazgi uszczęśliwiają. Mają większy wpływ na jakość życia, niż nam się wydaje

Stoicyzm dziś, czyli jak być szczęśliwą

Kiedy czekamy na miłość, awans i lepszą wersję nas samych, wiele tracimy. Kasia Bem radzi, jak żyć tu i teraz

Jak zmienić sposób, w jaki patrzymy na życie? Kasia Bem podaje klucz do szczęścia

Zachwyć się tym, co jest teraz. Potrafisz to zrobić? Kasia Bem uważa, że to proste

Szczęścia nie da się łatwo zdefiniować. Ale można znaleźć kilka cech, którymi wyróżniają się szczęśliwi ludzie

Strach jest wrogiem szczęśliwego życia. Dlaczego się boimy?

Naucz się „odpuszczać” – joga ci w tym pomoże

„Odpuść sobie”. Ale jak to zrobić? Kasia Bem zapewnia, że joga może w tym pomóc

Szczęśliwi czasu nie liczą – jak samopoczucie wpływa na długość życia?

6 nawyków szczęśliwych ludzi

6 nawyków szczęśliwych ludzi. Kasia Bem pisze, jak zachować optymizm

Śmiejące się dziewczyny

Pozbądź się lęku! Żyj tu i teraz, nie na wszystko masz wpływ

10 sposobów na endorfiny. Jak pomóc własnemu szczęściu?

Jak kupić szczęście?

Jak kupić szczęście?

2 minuty do szczęścia

Elastyczni są szczęśliwsi

Patrz na rybki - bądź szczęśliwy!

Patrz na rybki – bądź szczęśliwy!

Justin Bieber. Jak zachwyca, skoro nie zachwyca?

Justin Bieber. Jak zachwyca, skoro nie zachwyca?

Proste triki na jesienne smutki

Proste triki na jesienne smutki

Jamie Dornan. Witaj, panie Grey.

Jamie Dornan. Witaj, panie Grey.

Nagie ciała sportowców

Nagie ciała sportowców

Melissa McCarthy. Aktorka na plus.

Melissa McCarthy. Aktorka na plus.

Medytacja działa na mózg i geny

Medytacja działa na mózg i geny

Kamil Stoch - jak się robi mistrza?

Kamil Stoch – jak się robi mistrza?