Przejdź do treści

Miłosne (nie)porozumienie stron

Miłosne (nie)porozumienie stron
Ilustracja: shutterstock
Podoba Ci
się ten artykuł?
Udostępnij bliskim
Najnowsze
Amy Schumer
Amy Schumer jest w ciąży. Zdradziła to w niecodzienny sposób
Marta Lech-Maciejewska: kto rozsiewa mit o tym, że macierzyństwo to bułka z masłem?
Krwawią, pocą się i mają próchnicę. Fantomy pacjentów pomagają w nauce medycyny
kobieta myjąca zęby
Dbaj o zęby! Higiena jamy ustnej wpływa też na ciśnienie krwi
Tabletki
Dobre wiadomości dla chorych na szpiczaka, nadciśnienie płucne i łuszczycę

„On ma inne plany na życie”, „ona żyje w innym świecie” – pewnie kiedyś pomyśleliście podobnie, a potem dziwiło was, że jednak rozumiecie się bez słów. To zupełnie możliwe, bo komunikacja miłości jest zupełnie wyjątkowa. Warto wiedzieć, co ją buduje.

Siedzicie w pokoju. Jesteście podłączeni do urządzeń rejestrujących reakcje waszych organizmów. A wszystko odbywa się pod okiem kamery. Nie wieje romantyzmem, ale taka kilkuminutowa obserwacja pozwala na określenie przyszłości związku. I to z 91-procentowym prawdopodobieństwem! Tak od ponad 20 lat pracuje prof. John Gottman, który wraz z żoną prowadzi Klinikę Miłości w Seattle. Na myśl o takim prześwietleniu lekki dyskomfort odczuwa chyba każda para. Bez paniki – od razu do kliniki nie odsyłam, ale dla własnego dobra swój związek możemy prześwietlić sami. Na początek o nas ‒ partnerach, potem o komunikacji.

Po dwóch stronach świata 

Jesteśmy od siebie inni – to prawda oczywista, przy czym Mars i Wenus w tym przypadku są bardzo odległe, bowiem komunikacja w miłości nie na różnicy płci się opiera. Podstawę stanowią wszelkie cechy indywidualne. To one wnoszą jakość w relacje i pozwalają je intensyfikować tak, by tworzyć związki intymne. To tzw. zasada odmienności, która według niemieckiego socjologa Niklasa Luhmanna przejawia się również w indywidualnym stosunku do otoczenia. Całe to zróżnicowanie wobec innych ludzi i świata jest pryzmatem, przez który patrzymy w zasadzie na wszystko. To, jacy jesteśmy, decyduje o tym, co jest dla nas ważne. Dla nas, bo dla partnera nie musi to być to samo… 

Ręka do góry, kto już pomyślał o tragicznym konflikcie. W sumie to całkiem słusznie, bo jak wśród swych par wybadał Gottman, prawie 2/3 problemów między partnerami NIE da się rozwiązać. Nie oznacza to jednak, że z miejsca trzeba się rozstawać. Często mamy błędne przekonanie, że partnerzy na świat powinni patrzeć tak samo, by tworzyć szczęśliwy związek. Zdaniem Luhmanna w miłości nie chodzi o to, by się totalnie rozumieć we wszystkim, lecz o uniwersalność związku. Mówiąc wprost – zamiast swoją uwagę skupiać całkowicie na partnerze, dobrze po prostu brać go pod uwagę podczas podejmowania swoich decyzji.

Sedno relacji

Miłosne (nie)porozumienie stron

Ilustracja: shutterstock

Powiedziałam Marcinowi, że budowanie domu już za trzy lata nie jest dobrym pomysłem. Co zrobiłam? Przekazałam mu zakodowaną wiadomość. Bo załóżmy, że jesteś mną, a Marcin to mój (czyli twój) partner. Swoje przeżycia poddałam działaniu partnera, po prostu wystawiłam je na konfrontację z tym, co on myśli. Tym samym Marcin został dosłownie skazany na ocenę mojego zdania. Taka różnica aktywności w komunikacji prowadzi do asymetrycznego podziału odpowiedzialności w związku. Według Luhmanna to stanowi fundament miłości. Dzięki niemu następuje przejście między partnerami od przeżycia jednego do działania drugiego. Tak w relacjach powstaje ruch, który w miłości jest wyjątkowo silny. 

Tym samym miłość przyjmuje rolę medium komunikacji. Im lepiej się znają partnerzy, tym lepiej dla ich wzajemnego rozumienia. To prowadzi jednak do pewnego paradoksu-pułapki. Otóż taka dogłębna wzajemna znajomość partnerów intensyfikuje ich komunikację, by w punkcie kulminacyjnym z niej zrezygnować. To tzw. pojęcie wyprzedzania, czyli doskonale znane porozumienie bez słów, kiedy Marcin zareaguje, zanim ja wyjawię swoje intencje, bo domyślił się, o co mi chodzi. 

Recepta dla par

Co, jeśli – a zdarza się to często – Marcin odbierze moje sygnały i się nie domyśli albo zareaguje inaczej, niż bym chciała? Wtedy znów zaczyna się ruch i – o zgrozo! – konflikt. Aby w związku było dobrze, prezentowane sobie zachowania muszą być dla partnerów czytelne. Warto czasem (albo i zazwyczaj) odrzucić wszelkie społeczne normy i wartościowania, a podejmować próby zrozumienia osobistego świata drugiej osoby.

Pomocne będzie zawarcie pewnego nieformalnego kontraktu miłosnego. Może brzmi to strasznie, ale warto sobie powiedzieć, co buduje nasz związek, a co go nie dotyczy. Według trójczynnikowej teorii miłości psychologa Roberta Sternberga związek opiera się na trzech składowych:

‒ intymność  ‒ to poczucie przywiązania, przynależenia i bliskości emocjonalnej, zawsze ma wymiar pozytywny, tu wlicza się np. troska i poczucie szczęścia, to jest poczucie spokoju w związku,

‒ pasja – to limerence (zaślepienie i rozmiłowanie) plus fascynacja seksualna, tutaj wymiar jest pozytywny lub negatywny, bo to wszelkie silne emocje, jakie nami targają w związku, np. euforia radości, podniecenie, ale także ból, zazdrość i tęsknota, takie emocje to żywioł i mogą wypalić,

‒ zaangażowanie – to świadome działanie mające prowadzić do stałego związku i go utrzymywać, prowadzi do zobowiązania i wygasa w chwili rozpadu związku. 

Oczywiście rozpiętość znaczeń tych elementów w każdym związku jest różna i właśnie o tym trzeba rozmawiać. To pozwoli uniknąć rozczarowań ‒ jeśli np. umawiamy się, że nasz związek jest, bo jest i nie myślimy o wspólnej przeszłości, to nie panikujmy, gdy partner jedzie bez nas na tydzień do Paryża.

Do tego Gottman w siedmiu punktach radzi, jak budować udany związek:

– Aktualizować siebie nawzajem – rozmawianie o uczuciach, planach, wartościach i poglądach,
– Pielęgnować sympatie i podziw – chwalić partnera,
– Poświęcać sobie wzajemnie uwagę – sprawiać, by partner czuł się dla nas ważny,
– Dbać o równorzędność – iść na kompromisy w podejmowanych decyzjach i uczyć się od siebie,
– Konflikty rozwiązywać mądrze – szanować partnera podczas prowadzenia sporów,
– Akceptować problemy – zgadzać się na istnienie problemów nierozwiązywalnych,
– Być otwartym na inność partnera – szanować jego osobiste przeżycia i postawy.

Jak bardzo taka miłość jest poznawcza, tak bardzo może być męcząca. Wymaga ostrożności w obserwacjach, by nie popaść w folie à deux – obłęd we dwoje. Mimo to w miłości życzę wszelkiej otwartości…

Podoba Ci się ten artykuł?

Tak
Nie

Powiązane tematy

Zainteresują cię również:

Stoicyzm dziś, czyli jak być szczęśliwym

Dizajn dla zmysłów

Neurony do lamusa. Czas na glej!

Lenistwo. Służy nam czy nie?

Po zdrowie do lasu!

Kilka faktów o (nie)przytulaniu

Egomaniak

Udręki szczęki – słów kilka o nerwowych nawykach

Związek to wybór – nie zawsze dobry.

Wszyscy kłamiemy

Pozbądź się lęku, żyj tu i teraz

Mózg nie lubi świąt?

Mózg nie lubi świąt?