Przejdź do treści

Nie wstydź się sukcesu!

Nie wstydź się sukcesu!
Zdjęcie: shutterstock
Podoba Ci
się ten artykuł?
Udostępnij bliskim
Najnowsze
Lizi Jackson-Barrett
Łysa Lizi Jackson-Barrett: Rok temu płakałam. Teraz czuję się świetnie
Masaż blizn. Mama Kosmetolog pokazuje jak go wykonywać prawidłowo
Zadbaj o własne piersi. Ruszyła kampania Fundacji Rak’n’Roll
doktor michał lipa przodem
Czy USG jest bezpieczne? Dr Michał Lipa uspokaja
Meghan Markle jest w ciąży. Poinformował Pałac Kensington

Czujesz się czasami niekomfortowo, gdy masz opowiedzieć o swoich osiągnięciach? Zdarza się, że sukces wpędza cię w zakłopotanie? Sprawdzamy, jak zmierzyć się z „syndromem prymusa”.

Oto przykład: pracownik działu handlowego uzyskał świetne wyniki sprzedażowe. Jako jedyny w swoim zespole zrealizował cele, i to z nawiązką. Na zebraniu porusza się jednak nerwowo, a po jego skroni powoli spływa strużka potu. On sam ma cichą nadzieję, że informacja o efektach jego pracy zajmie tylko krótką chwilę. I że nie będzie musiał jej głośno komentować. A przecież mogłoby się wydawać, że taki pracownik będzie dumny i pewny siebie spojrzy w oczy wszystkim kolegom i oczywiście szefowi.

 – Gdy czujemy, że za bardzo odchylamy się od normy, w naszych głowach zapala się lampka kontrolna. Dotyczy to odchyleń w każdą stronę. Zarówno sytuacji, gdy czegoś nie umiemy zrobić, a wszyscy dookoła to potrafią, jak i odwrotnej: gdy my mamy coś, czego nie ma nikt inny – mówi psycholog Tomasz Wojtoń. – Zgodnie z tym mechanizmem ludzie robią doktoraty, ale nie chwalą się nimi w pracy. Bo nikt w ich zespole, łącznie z szefami, doktoratu nie ma. Znam mężczyznę, któremu przyznano prestiżową branżową nagrodę za jeden z jego projektów. Ten człowiek bardzo martwił się o to, jak na informację o wyróżnieniu zareagują jego koledzy z pracy, czy nie odsuną się od niego, czy dadzą mu odczuć, że próbuje się wywyższać – wspomina psycholog. – Bał się też tego, że odbierając nagrodę, będzie musiał zabrać głos. Nie chodziło o strach przed publicznym wystąpieniem, tylko o lęk o to, że przez innych będzie postrzegany jako samochwała – dodaje. Jak zmienić takie podejście?

Weź odpowiedzialność za sukces

Rada jest prosta. Warto głośno powiedzieć – zarówno innym, jak i samemu sobie – że zrobiło się coś fajnego. Że wykonało się dobrą robotę. Obroniłem doktorat. Zdałem certyfikat. Poprowadziłem szkolenie, z którego słuchacze wyszli zadowoleni. Przygotowałem ciekawą prezentację. Zrobiłem, wykonałem, zapracowałem na to. Nie „udało mi się”. Nie „tak się jakoś ułożyło”. Odnotujmy fakt, że włożyliśmy czas, energię, serce i rozum w efekt, który jest. Po prostu. Bez wywyższania się. Zrobiliśmy to. – Podejdźmy do tego maksymalnie beznamiętnie. Po prostu zdajmy sprawę z faktu: jest certyfikat, nagroda, zadowolony uczestnik szkolenia, sprawnie napisany raport, dobry wynik sprzedażowy. Suche fakty. Przedstawiające nas w dobrym świetle, to prawda. Ale cały czas fakty. Nie chwalimy się, tylko relacjonujemy swoją pracę. Dokładnie tak samo jak mówilibyśmy o spotkaniu z trudnym klientem czy wątpliwościach, jak coś zrobić – radzi psycholog. 

Nie wstydź się sukcesu!

Zdjęcie: shutterstock

Nie bój się prymusa

Psychologowie mówią o tak zwanym syndromie prymusa. Objawia się on tym, że uważamy, aby tego, co robimy, na wszelki wypadek nie wykonać zbyt dobrze. Zbyt dokładnie. Zbyt terminowo. Żeby nie przekroczyć granicy perfekcjonizmu. Bo ktoś może uznać, że jest w tym coś podejrzanego. – W szkole generalnie nie lubi się aktywnych prymusów z pierwszych ławek, którzy zawsze dostawali piątki i byli pupilkami nauczycieli. Chociaż to przecież od nich zwykle na przerwach spisywało się prace domowe albo ściągało na klasówce – zauważa psycholog. – Negatywną atmosferę wokół prymusów wzmacniają hasła typu: „Nadgorliwość jest gorsza od kłamstwa”. Warto przypomnieć sobie, że jakość i sukces wymagają dokładności, terminowości, skrupulatności i niestandardowości. Robienia czegoś więcej lub inaczej niż inni. Nie ma nic złego w tym, że próbujemy być coraz lepsi, a tym bardziej nie ma nic złego w tym, że nam się to udaje – dodaje psycholog.

Kolejny przykład? Pracownik myśli intensywnie nad rozwiązaniem problemu i pomysł przychodzi mu do głowy późnym wieczorem. Żeby nie tracić czasu, wysyła od razu e-mail do szefa. Następnego dnia przełożony wzywa go do swojego gabinetu. Co dzieje się dalej? Zero pochwał. Żadnego ciepłego słowa. Pracownik słyszy tylko pretensje o to, że zakłócił spokojny wieczór swojemu szefowi. I że ma więcej odpoczywać. – Efekt jest taki, że pracownik następnym razem nie wysyła znów swoich propozycji, nawet jeśli przyjdą mu do głowy o wcześniejszej godzinie. A na zebraniu niby przypadkowo sprawi wrażenie, że o czymś zapomniał lub zaniedbał drobny termin, żeby nie sprawiać wrażenie zbyt dokładnego. Mimo że wszystkie terminy i zobowiązania ma pod kontrolą – mówi psycholog.

Rób swoje

– Choć brzmi to banalnie, właśnie to może być przepis na sukces: rób swoje – radzi Tomasz Wojtoń. – Gdy zaczniemy zbyt intensywnie myśleć o tym, co pomyślą inni o naszych sukcesach lub porażkach, wpadniemy w ślepą uliczkę. Energię przeznaczymy na wyobrażanie sobie, jak wygląda nasza aktywność, a nie na to, żeby zrobić swoje – róbmy swoje. Mamy też tendencję do obawiania się, że gdy zrobimy coś dobrze, a nawet bardzo dobrze, to inni pomyślą sobie, że czujemy się od nich lepsi. – Nie ma nic złego w tym, że lepiej od innych robię tabele przestawne w Excelu, piszę rekomendacje w raportach lub gotuję świetną zupę pomidorową, na którą chętnie przychodzą do mnie znajomi. Warto zdawać sobie sprawę ze swoich atutów. Problem zacznie się wtedy, gdy będę pewny, że jestem mistrzem świata we wszystkich kategoriach. To może zacząć być niebezpieczne – ostrzega psycholog.

Jaki jest wniosek? Staraj się robić to, co możesz, jak najlepiej. I pamiętaj, że większym zmartwieniem jest robienie czegoś kiepsko (i brak umiejętności zmiany tego) niż robienie czegoś wyróżniająco dobrze.

A gdy ktoś zarzuci ci, że przesadzasz, że jesteś nadgorliwy, że musisz przystopować, pomyśl: „Ja robię to dla siebie, nie dla kogokolwiek innego”. I zaproponuj: „Może zrobimy coś razem, tak jak najlepiej potrafimy? To naprawdę jest fajne!”. 

Podoba Ci się ten artykuł?

Tak
Nie

Powiązane tematy

Zainteresują cię również:

Jak zamykać sprawy?

Ile powinien trwać urlop?

Zerwij z „Czy zasłużyłem?”

Naucz się cieszyć sukcesem

Jak odpocząć w jeden wieczór?

Udawanie kogoś jest groźne

Dlaczego nie warto narzekać

Czy mówienie do siebie jest zdrowe?

Sztuka odpuszczania w 4 krokach

Jak rozpoznać narcyza?

5 rzeczy, za które polubią cię inni

Odkryj potęgę próbowania