Przejdź do treści

Poznaj prawo pomniejszonych zysków

Poznaj prawo pomniejszonych zysków
Ilustracja: shutterstock
Podoba Ci
się ten artykuł?
Udostępnij bliskim
Najnowsze
para leżąca w łóku, on ją całuje w czoło
Innowacyjne prezerwatywy zabezpieczą przed infekcjami
Agnieszka Hyży
Agnieszka Hyży: nie oszukujmy siebie i całego świata słodkimi historyjkami jak z reklamy o pięknym bobasku
Joanna Kurowska o żałobie i wsparciu terapeutycznym. „To żaden wstyd, gdy człowiek szuka pomocy”
Meghan Markle i książe Harry
Meghan Markle podróżuje samolotem. Nasz ekspert odpowiada, czy latanie jest bezpieczne dla ciąży?
Główny Inspektor Sanitarny: teorie przeciwników szczepień to szarlataneria

To prawo dobrze znane ekonomistom, które działa też w naszym codziennym życiu. Im więcej robimy rzeczy, które sprawiają nam przyjemność, tym bardziej tracą one w naszym odczuciu na wartości. Jak to możliwe?

Korzyści i przyjemności, które czerpaliśmy z wykonywania przyjemnych rzeczy, zaczynają się zmniejszać. Przykładów i dowodów działania tego prawa jest bardzo wiele. Prawo pomniejszonych zysków działa bowiem w wielu sytuacjach. Prostym przykładem będzie wizyta w cukierni i zamówienie ulubionego deseru czekoladowego z obfitą porcją bitej śmietany. Choć deser ten jest przepyszny i jego jedzenie sprawia nam dużo przyjemności, to zamówienie i pochłonięcie jego czterech porcji nie będzie ani zdrowe, ani przyjemne, bo prawdopodobnie przyprawi nas o mdłości. Jak wskazuje Richard Carlson, amerykański psychoterapeuta, podobnie sprawa ma się z… przyjaciółmi. Dobrze jest ich mieć, ale kiedy zaczynamy chcieć mieć ich jak najwięcej i ich liczba zaczyna przechodzić w dziesiątki, a potem w setki (multifrenia to częste zjawisko na Facebooku), to ich posiadanie będzie wstępem do frustracji, bo nie będziemy w stanie dotrzymać im kroku i poświęcać im należytej uwagi.

Inny przykład to korzystanie z internetu lub nowego sprzętu mobilnego takiego jak smartfon. – Może nam to dać dużo satysfakcji i radości, ale znam pacjentów, którzy przestali zajmować się innymi rzeczami i ciągle byli online, ciągle siedzieli w internecie i dorobili się w ten sposób poważnych kłopotów – mówi psycholog Marzena Szczygieł. Ten sam mechanizm działa w wielu sytuacjach. – Mam znajomego, który definiuje sam siebie jako miłośnika kawy z ekspresu. Nie ma w tym nic dziwnego, sama lubię dobre cappuccino – mówi psycholog. – Ale w momencie, gdy mój kolega wypija kilka filiżanek czy kubków dziennie, robi się maksymalnie zdenerwowany, bardzo łatwo jest wytrącić go z równowagi i kawa zdecydowanie mu nie służy. Mam też wrażenie, że czwarta filiżanka nie daje mu już takiej frajdy smakowej jak ta pierwsza – dodaje Marzena Szczygieł. 

Liczy się równowaga

Poznaj prawo pomniejszonych zysków

Ilustracja: shutterstock

Gdy los nam sprzyja, często mamy tendencję do wyolbrzymiania naszego szczęścia. – Opowiadamy o tym, jak jest nam dobrze, rodzinie, znajomym, kolegom z pracy, czasami nieznajomym, chcemy za wszelką cenę podzielić się swoim szczęściem. Pozornie nie ma w tym nic złego, ale w pewnym momencie warto rozpoznać, że już dosyć tego dobrego i po prostu odłożyć temat naszego szczęścia na bok, żeby się nie wypalić – mówi Marzena Szczygieł. Chodzi o zwykłą umiejętność spuszczenia z tonu, nawet gdy jesteśmy mocno rozentuzjazmowani. – To może pomóc w utrzymaniu tej radości i zadowolenia z samego siebie dużo dłużej – dodaje psycholog.

Działa też odwrotna prawidłowość. Każdy z nas przyzna, że ważną i dobrą umiejętnością jest rozpoznawanie swoich wad i słabych punktów. Ale nie możemy się na nich za bardzo skupiać. – Gdy zaczniemy myśleć tylko o tym, w czym jesteśmy kiepscy, z czym sobie nie radzimy i jakie są nasze pięty achillesowe, nie będziemy zdolni dostrzec dziedzin, w których jesteśmy mocni i bardzo dobrze sobie radzimy – mówi Marzena Szczygieł. Konsekwencje takiego podejścia będą bolesne. – Staniemy się sfrustrowani i nieszczęśliwi. Recepta na uniknięcie takiej sytuacji nie jest trudna: trzeba wiedzieć, kiedy się wycofać z tego myślenia, wyrobić w sobie nawyk zapalania „czerwonej lampki”, gdy rozpamiętywanie wad nie wniesie nic konstruktywnego – sugeruje psycholog.

Mechanizm prawa pomniejszonego zysku działa w różnych sytuacjach. Gdy ktoś prosi nas o poradę, a my z rozpędu zaczynamy radzić mu w sprawach, o które nas w ogóle nie pytał. Gdy chcemy dobrze wychować dzieci, ale tak przejmujemy się naszą rolą, że wpadamy w pętlę nudnych wykładów, które przed nimi wygłaszamy. Gdy tak chcemy wykorzystać czas, który zarezerwowaliśmy na siłownię, że ćwiczymy zbyt intensywnie, ignorując ostrzeżenia trenera personalnego, i następnego dnia przez ból mięśni nie możemy się podnieść z łóżka.

Jak poradzić sobie z prawem pomniejszonego zysku? Może po prostu warto uświadomić sobie, że w powiedzeniu czasami samemu sobie „STOP” nie ma nic złego?

Podoba Ci się ten artykuł?

Tak
Nie

Powiązane tematy

Zainteresują cię również:

Jak zamykać sprawy?

Ile powinien trwać urlop?

Zerwij z „Czy zasłużyłem?”

Naucz się cieszyć sukcesem

Jak odpocząć w jeden wieczór?

Udawanie kogoś jest groźne

Dlaczego nie warto narzekać

Czy mówienie do siebie jest zdrowe?

Sztuka odpuszczania w 4 krokach

Jak rozpoznać narcyza?

5 rzeczy, za które polubią cię inni

Odkryj potęgę próbowania