Niniejszy serwis korzysta z plików cookies celem realizacji usług zgodnie z Polityką Plików Cookies.
Informujemy, iż istnieje możliwość określenia warunków przechowywania lub dostępu do plików cookies za pomocą przeglądarki. Jeżeli wyrażasz zgodę na zapisywanie informacji zawartej w plikach cookies wybierz opcję Zamknij. W przypadku, gdy nie wyrażasz zgody, zmień ustawienia swojej przeglądarki.
Zamknij Polityka plików cookies
HelloZdrowie HelloZdrowie HelloZdrowie

Zdrowy styl życia

Prezentowe dylematy

Prezentowe dylematy
Ilustracja: shutterstock
Święta to czas spokoju i relaksu w rodzinnej atmosferze – i rekompensata za stres przedświątecznej gorączki. Także ten związany dylematami dotyczącymi zakupu podarków. Oto prezentowe rozterki, z którymi zazwyczaj się zmagamy.

Ile wydać na prezent?

To chyba jeden z najczęstszych dylematów w kraju, w którym najczęściej otrzymywana pensja wynosi 1800 zł na rękę. Pytanie może przyprawić o ból głowy, tym bardziej że zazwyczaj mamy do obdarowania kilka osób. Na te najbliższe sercu chciałoby się wydać jak najwięcej, ale wówczas ci, na których udobruchanie nie pozwala nam budżet, mogą czuć się pokrzywdzeni. Sytuacja komplikuje się jeszcze bardziej, jeśli wszystkie prezenty przekazywane są pod choinką i rozpakowywane „publicznie”. Jednak w świetle badań okazuje się, że problem może być wyolbrzymiony. Jak wynika z publikacji zamieszczonej na łamach „Journal of Experimental Social Psychology” osoby obdarowywane reagują wdzięcznością niezależnie od wartości otrzymanego prezentu, a ich reakcje przeważnie nie odzwierciedlają obaw darczyńców. Może zatem zamiast skupiać się na cenie podarku, lepiej zadbać o to, by trafił on w oczekiwania odbiorcy i został przekazany w oprawie pozytywnych emocji?

A jeśli prezent nie trafi w oczekiwania?

To kolejny „popularny” powód przedświątecznego stresu. Do uszczęśliwienia jest tylu bliskich, ale jak rozpoznać ich oczekiwania? Najlepszym rozwiązaniem – jak w przypadku dbania o zdrowie – jest „profilaktyka”, czyli myślenie zawczasu. Innymi słowy, warto w miarę regularnie interesować się potrzebami osób, z którymi łączy nas zażyłość. Nawet jeśli trudno robić to na co dzień, wystarczy czasem wyostrzyć słuch na informacje, które mogą nam podsunąć pomysł na prezent. Jeśli zaniedbaliśmy sprawę lub pod choinką spotkają się liczne zastępy krewnych, można dyplomatycznie podpytać bliskich o ich oczekiwania. Być może inni domownicy mają podobny problem i również będą chcieli zasięgnąć języka w tej sprawie. O „trafienie” z prezentem warto zadbać szczególnie wobec osoby, z którą jesteśmy w związku. Badania pokazują, że może to mieć wpływ na ocenę wzajemnego podobieństwa między partnerami oraz potencjał dotyczący przyszłości relacji. Co ciekawe, większą wrażliwość na tym tle przejawiają... mężczyźni.

Ale czy o oczekiwania wypada pytać?

Pewnie nie do końca, choć czasem to najlepsze wyjście z sytuacji. Wiele zależy od tego, w jakiej relacji jesteśmy z osobą, którą chcemy obdarować. Takie pytanie może być bardziej na miejscu w odniesieniu do rodzeństwa niż partnerki lub partnera – w końcu w upodobaniach czy potrzebach najbliższej osoby wypada się orientować. Praktycznym rozwiązaniem problemu może być zapisywanie życzeń na karteczkach i losowanie osób do obdarowania. Sprawdza się ono szczególnie w większym gronie rodzinnym. Generalnie jednak w pytaniu o gwiazdkowe marzenia nie ma nic gorszącego. Tym bardziej że według pięciu badań, których wyniki opisano na łamach „Journal of Experimental Social Psychology”, prezenty „zamówione” budzą większą wdzięczność niż przypadkowe. Nawiasem mówiąc, ta rozbieżność reakcji kontrastuje z nastawieniem darczyńców, którzy spodziewają się podobnej wdzięczności w obu przypadkach.

Czy naprawdę muszę obdarować wszystkich?

W tej kwestii chyba lepiej wyjść z założenia, że niczego się nie musi i kierować się raczej „głosem serca” – choć warto rozważyć konsekwencje zaniechania. Z gwiazdkowej listy trudno przecież skreślić najbliższych. Z drugiej strony czasem pojawia się wątpliwość, gdzie kończą się najbliżsi i zaczynają nieco dalsi. Gdy na przykład zostaniemy zaproszeni na Wigilię do teściów, gdzie pojawi się liczne grono szwagrów, bratowych, cioć, wujków i kuzynów w otoczeniu gromadki dzieci – sytuacja nieco się komplikuje. W takich okolicznościach dobrym rozwiązaniem może być zakup drobiazgów dla osób, z którymi czujemy się mniej związani. Najbliższych możemy obdarować „właściwymi” prezentami w domowym zaciszu. Warto przy tym pamiętać, że istotą świąt nie jest jednak przekazywanie sobie dóbr materialnych, ale wspólne spędzanie czasu w miłej, zgodnej atmosferze.

 

Zapytaj i podziel się wiedzą

Aby zadać pytanie musisz się zalogować
Wyślij

Powiązane artykuły

Jak psujemy magię świąt

Święta to podobno czas magiczny. Lecz gdy życie toczy się tak szybko, a magia działa głównie w służbie...
Święta to podobno czas magiczny. Lecz gdy życie toczy się tak szybko, a magia działa głównie w służbie handlu, coraz trudniej doświadczyć ich wyjątkowości. Świąteczną atmosferę psują nie tylko specjaliści od promocji, ale również my sami. Co właściwie robimy nie tak?

Czy warto zaskakiwać prezentem?

Prezent niespodzianka u jednych budzi lęk, u innych przyjemną ekscytację. Specjaliści sprawdzili, jaki...
Prezent niespodzianka u jednych budzi lęk, u innych przyjemną ekscytację. Specjaliści sprawdzili, jaki rodzaj prezentu – z zaskoczenia czy „na zamówienie” - wpływa na większy komfort psychiczny obdarowywanego.

Patrzmy sobie w oczy w święta i od święta

Przy świątecznych stołach będzie wiele czasu na dobre i złe rozmowy. Ale...
Przy świątecznych stołach będzie wiele czasu na dobre i złe rozmowy. Ale jeśli chcemy, by przeważały te dobre, patrzmy sobie częściej w oczy – podpowiadają naukowcy. Dzięki temu lepiej się rozumiemy, dogadujemy, a nasze mózgi i emocje synchronizują się.

Świąteczne melodie i... zszargane nerwy

Co za dużo, to niezdrowo – głosi porzekadło, które czasem należy odczytywać całkiem dosłownie. Na przykład...
Co za dużo, to niezdrowo – głosi porzekadło, które czasem należy odczytywać całkiem dosłownie. Na przykład w odniesieniu do świątecznych szlagierów odtwarzanych przez placówki handlowe. Psychologowie twierdzą, że nadmiar tego typu wrażeń muzycznych może się odbić negatywnie na zdrowiu psychicznym.