Przejdź do treści

Przereklamowani

Przereklamowani
Zdjęcie: shutterstock
Podoba Ci
się ten artykuł?
Udostępnij bliskim
Najnowsze
Ewa Chodakowska
Ewa Chodakowska zachęca do badań piersi
Lizi Jackson-Barrett
Łysa Lizi Jackson-Barrett: Rok temu płakałam. Teraz czuję się świetnie
Masaż blizn. Mama Kosmetolog pokazuje jak go wykonywać prawidłowo
Zadbaj o własne piersi. Ruszyła kampania Fundacji Rak’n’Roll
doktor michał lipa przodem
Czy USG jest bezpieczne? Dr Michał Lipa uspokaja

Kilkaset lub kilka tysięcy. Tyle reklam, według różnych statystyk, każdego dnia stara się o naszą atencję. W pełni świadomie dostrzegamy ich około kilkudziesięciu. A ulegamy nawet tym, których (naszym zdaniem) nie zauważamy. Jak to się dzieje?

Od reklamy nie ma ucieczki, znajdziemy ją wszędzie. Niedawno zagościła nawet w kosmosie. Pamiętacie misję Stratos i skok Felixa Baumgartnera z ponad 39 km nad ziemią?  To jedna z największych kampanii promocyjnych w dziejach świata. Zrealizowana idealnie.  Wróćmy jednak na Ziemię.

Codziennie marki przedstawiają nam wizję naszego „lepszego” życia. Widzimy więc siebie w pięknym samochodzie i ekskluzywnych ciuchach, wypranych w nowym, „wzmocnionym” proszku do prania, z radosnym czworonogiem nakarmionym lepszą, „bardziej treściwą” karmą. Firmy chcą zwrócić na siebie uwagę i choćby w małym stopniu stać się częścią naszego życia, mieć na nie wpływ. Jednorazowa sprzedaż produktu to już za mało. Ważniejsza od tego stała się lojalność klientów i ich aspiracje. By kupować więcej i wielokrotnie. Także to, czego nie potrzebujemy.

Zostańmy przyjaciółmi

Nowe cele marketingowe skłaniają firmy do bardziej „ludzkiego” podejścia do reklamy. Podejścia zakładającego miłość marki do konsumenta i dążenie do tego, by to uczucie nie było platoniczne. To dlatego często dopiero po dłuższej chwili zauważamy, że komunikat, który początkowo uznaliśmy za naturalny i wiarygodny, w rzeczywistości jest wysublimowaną promocją. Reklama uległa zmianie, żyje obok nas, w naturalny sposób przenika do naszego życia, dostosowuje się do naszej codzienności. Chce być naszym dobrym „znajomym”, a nie jedynie nadętą „tubą” propagandową. Kojarzycie strony firmowe na Facebooku? Nie zdziwcie się, jeśli niebawem będą do Was pisały tak, jak czynią to Wasi prawdziwi znajomi (o ile już tego nie robią!).

Jako konsumenci, nie pozostajemy obojętni wobec „zalotów” marketerów. Żyjemy światem marek. Lubimy czekać na premiery produktów, które, w naszym odczuciu, poprawią nasz status i zapewnią rozrywkę. Wpuściliśmy reklamy do naszego życia, rozmawiamy z markami (vide Facebook), jakby były one naszymi dobrymi znajomymi. Dajemy się wciągać w ich opowieści i historie. Lubimy obecność reklamy w naszym życiu, choć gdy ktoś spyta o to wprost, zaprzeczymy i stwierdzimy, że „reklama kłamie”.

Na co masz ochotę, synku?

Przereklamowani

Zdjęcie: shutterstock

Przekaz reklamowy ma ogromny wpływ na dorosłych, lecz bywa tak, że trudno do nich dotrzeć. Dlatego za łatwiejszy „cel” marketerzy często obierają sobie dzieci. To właśnie do nich marki chcą docierać już w pierwszych latach ich życia, by zapoznać je ze swoim logotypem oraz ofertą. Dzieci jak w religię wierzą w to, co widzą. Chcą wszystkiego, co zobaczą w telewizji lub kolorowych pismach. Dodajmy do produktu nawiązanie do zjawiska będącego aktualnie „na topie” wśród najmłodszych i sukces reklamy gwarantowany.

Idealnym przykładem jest McDonald’s, który wie, jak poprzez dzieci wpłynąć na decyzje zakupowe rodziców. Niezwykle przyjazna dzieciom firma, ze „Złotymi Łukami” w logotypie i  żywymi kolorami wystroju restauracji, konsekwentnie do zestawów Happy Meal dodaje zabawki, nawiązujące do aktualnych premier kinowych najnowszych bajek. A więc, na co masz ochotę synku? Zabawki w szklanej gablotce nie bez przyczyny znajdują się tuż przy samej kasie.

Dzieci mają ogromny wpływ nie tylko na kupno produktów, które sobie wymarzą, lecz także na te, które chciałyby, aby były używane przez ich rodziców. Popularne pojęcie Pester Power, które oznacza dosłownie „wymuszanie przez dzieci czegoś na rodzicach”, często dotyczy młodszych małżeństw, łatwiej ulegających swoim dzieciom. Siła nabywcza dzieci, mimo że nie posiadają one portfela, jest więc nie do przecenienia. Czy reklama ma na nią wpływ? Sprawdźcie sami, będąc w sklepie ze swoimi pociechami.

Reklama to sztuka przekonywania ludzi, aby wydawali pieniądze na coś, czego nie potrzebują” powiedział około 80 lat temu Will Rogers. Jego stwierdzenie nie straciło na aktualności. Tyle że dziś ingerują w nasze życie w sposób coraz bardziej subtelny i dla nas niezauważalny. Możemy więc kochać reklamy lub ich nienawidzić. Jedno jest pewne – reklama nie zniknieJedyne, co możemy zrobić, to zachować zdrowy rozsądek w postrzeganiu tego, co reklamowane. Dla naszego zdrowia i dobra… naszego portfela.

Adam Przeździęk jest autorem bloga Mediafeed.pl, ekspertem ds. marketingu i nowych mediów, triathlonistą. Zajmuje się marketingiem oraz komunikacją marketingową w Internecie z uwzględnieniem tzw. Nowych Mediów. Doradza przedsiębiorstwom w tym zakresie oraz prowadzi szkolenia. Na Mediafeed.pl można poczytać o niestandardowych formach reklamy oraz działaniach marketingowych wychodzących poza utarte schematy.

Podoba Ci się ten artykuł?

Tak
Nie

Zainteresują cię również:

Angelina Jolie najpierw szokowała, teraz ratuje życie

Strach przed bólem gorszy niż ból

Strach przed bólem gorszy niż ból

6 badań, dzięki którym diagnozujemy nowotwory

Nie odkrywaj swojej pasji – stwórz ją

Zdenerwowany? Zjedz coś

Fitness na zdrowe jelita

Owoce i warzywa bez przemycania

Owoce i warzywa bez przemycania

Pies kontra upał. Jak pomóc zwierzakowi?

10 ekokosmetyków idealnych na lato

10 rzeczy, które czyścisz źle, za rzadko lub wcale

Mamo, mam coś w oku!

Tarta z pomidorami, ricottą i parmezanem