Przejdź do treści

Moc rytuałów. Dlaczego są tak ważne?

wielkanoc
iStock
Podoba Ci
się ten artykuł?
Udostępnij bliskim
Najnowsze
Zgaga? Refluks? Wzdęcia? Poznaj 5 produktów, których nie lubi twój żołądek
Ćwiczenia oddechowe na trawienie
Ćwiczenia oddechowe na trawienie. Kasia Bem pokazuje, jak dobrze je wykonać
Muffiny z rabarbarem i glazurą tahini
10 wegetariańskich źródeł żelaza
Wrzody żołądka – jak wyglądają objawy? Wyjaśnia gastroenterolog

Rytuał to moc! Bez względu na to, czy to codzienna rozmowa tylko we dwoje, obiad z babcią raz w tygodniu, od lat pielęgnowana tradycja wielkanocna czy ważna rocznica. To sprawy szczególne. I nie jest to kwestia magii. Praktykuje je każdy. Na czym to polega?

‒ Panie dyrektorze, dyrektor Wardowski zawsze o 11.00 pijał herbatę (…).
‒ O, jedenastej pijał, tak? Więc proszę sobie zapamiętać, że ja będę pijał o 12.15! – tak dyrektor Stefan Karwowski określił jakąś ważną część siebie po przejęciu dyrektorskiego stanowiska w serialu „Czterdziestolatek”.

Czy mówił o zwykłym nawyku picia herbaty, czy już o rytuale? Tego nie wiemy, musiałby nam to dokładnie wyjaśnić. A to dlatego, że istnieje wiele cech odróżniających nawyk od rytuału.

Potrzeba wyjątkowości

Owe picie herbaty o 12:15, imieniny cioci, a nawet grzecznościowe „dzień dobry” mogą stać się dla nas rytuałem, takim samym jak obchody rocznicy wybuchu Powstania Warszawskiego. Wszystko pod jednym warunkiem – jeśli to my sami nadamy im taką rangę, czyli po prostu określimy ich szczególną wartość.

Pascha kokosowo-miodowa

Dosłownie rzecz ujmując, rytuał z języka łacińskiego oznacza obrządek i pewnie dlatego automatycznie kojarzony jest z aspektem religijnym albo szamańskim. Faktycznie takie ma korzenie. Niegdyś związany był wyłącznie z ceremoniami w tajemniczej sferze tabu i świętej sferze sacrum. Później sprowadzony został do świeckiej sfery profanum, na przyziemne płaszczyzny życia. Niezależnie od swojego charakteru rytuał jest powtarzalną czynnością nacechowaną bardzo symbolicznie i powiązaną z aktem celebrowania, ale nie służy on rozrywce.

Zarówno ubieranie choinki, malowanie jajek wielkanocnych, jak i picie herbaty o określonej porze dnia coś dla nas znaczą i to „coś”, by nazywać je rytuałem, musi być dla nas wyjątkowo ważne. Takie zdarzenie przeżywamy inaczej od pozostałych. Dlatego współcześnie rozumiany rytuał nadal ma w sobie coś mistycznego i daje poczucie enigmatycznego dopełnienia. Dążymy do niego bardzo świadomie.

Rytuałem jest już nawet samo uczestniczenie w nim. Kształtuje go ekspresja i/lub estetyka. To znaczy, że opiera się on na osobistych odczuciach i znakach, a nie ma w nim komunikacji. Polega na indywidualnym przeżywaniu bez podpowiedzi z otoczenia. Wyzwala wyjątkowo pozytywne emocje. W dużej mierze ma charakter społeczny, ale również indywidualny. Czy naprawdę można aż tak przeżywać picie herbaty? No, można.

Da się zdrowo przeżyć święta?

Po co nam rytuały?

„Żaden człowiek nie jest samoistną wyspą, każdy jest częścią kontynentu” pisał już dawno temu John Donne, poeta i prozaik wczesnego angielskiego baroku. Potrzebujemy kontaktu. I sam Erich Fromm – jeden z najważniejszych myślicieli XX wieku ‒ przekonuje, że człowiek jest jednostką społeczną, której fundamentem psychicznego funkcjonowania jest budowanie więzi między sobą. Ale potrzebujemy też kontaktu z samym sobą. Tylko że codzienność, zamiast nas zbliżać – oddala. To dlatego, że mózg, by nie popaść w niszczycielską nudę, szuka spontaniczności i wprost goni za nowymi wrażeniami (neofilia). Z drugiej jednak strony psychika ludzka potrzebuje punktów zaczepnych, które pozwolą uchwycić się czasu i przestrzeni we własnej rzeczywistości. Tymi punktami są właśnie rytuały.

Siła wyższa rytuału

Ilustracja: shutterstock

Po pierwsze, rytuały porządkują i adaptują. To one odmierzają czas między świętami, rocznicami, porami roku i cyklu dobowego. Dzięki takim ustaleniom kalendarzowo-czasowym pomagają w organizacji życia. To one określają nasze fazy życiowe, jak pierwszy dzień szkoły, uroczysty odbiór dyplomu lub ślub. Po drugie ‒ socjalizują. Czynią to poprzez mobilizację do aktywności, czyli do interakcji z innymi i ze sobą. To podtrzymuje zaufanie, które wzmacnia poczucie bezpieczeństwa i przynależności. Po trzecie – rytuały wartościują, czyli określają autorytety.  Nakreślają coś szalenie ważnego, wyższego, do czego odnosimy się z wręcz irracjonalnym szacunkiem i poważaniem.

Na tej podstawie określamy własny stosunek do świata ‒ własną rolę społeczną i osobistą. To pozwala poznać prawdę fundamentalną: kim jestem, co czuję, czego pragnę i czego mi brakuje. Mówiąc inaczej ‒ identyfikujemy się, określamy swoje miejsce w życiu i swojej czasoprzestrzeni. Ta świadomość swojego znaczenia ładuje nasze psychiczne akumulatory na dalszą część dnia, miesiąca albo roku. A to pozwala pokonywać kryzysy i chroni przed chaosem. Wszystko to brzmi sensownie, prawda? Jest tylko jedno „ale” – pułapki.

Zakwas – guru wielkanocnego żuru

Więzi na uwięzi

Nawet tak cudotwórcze rytuały mają swoją ciemną stronę. Kiedy nasz rytuał po prostu zaczyna kuleć, przypadków może być kilka.

1. Rutyna – gdy początkowo ważna tradycja staje się kulą u nogi, znielubionym nawykiem. Jak na przykład cosobotni spacer z partnerem. Na początku przyjemny i ważny, bo zacieśnia więzi i jest po prostu przyjemny, nagle staje się wymuszony. Bo mamy ochotę na coś zupełnie innego, ale z poczucia obowiązku i dopełnienia tego rytuału zmuszamy się. Wówczas najlepiej dla nas samych jest odpuścić i skorzystać z prawa dobrowolności i szczerości, bo z czasem owa rutyna wzbudza frustrację, a potem jest tylko trudniej.

2. Krąg zamknięty – izolacja od „obcych”, bo to jest nasze! Zdarza się nawet w homologicznych grupach lub rodzinach. Wszystkie święta w roku spędzane u przykładowej cioci Krysi też mogą stać się prawdziwą udręką. Niegdyś superważne, bo wspólne i zarezerwowane tylko dla naszego grona, stają się nudne do bólu. To dlatego, że nawet solidaryzacja nie trwa wiecznie i grupa męczy się sama ze sobą. Zamiast trwać w hermetyczności niczym jogurt, warto się otworzyć i wpuścić trochę powietrza – zrobić coś inaczej, oczywiście wyjaśniając to cioci Krysi.

3. Nadmierna pielęgnacja – gdy zbyt mocno skupiamy się na praktykowaniu rytuałów, niczym Clarissa Vaughan – postać z filmu „Godziny” (2002). Clarissa orientuje się, że pod przykrywką troski o chorego przyjaciela zajmuje się tym, co powierzchowne, tj. zakupami, organizacją przyjęcia i sprzątaniem. Stwierdza w końcu:„Moje życie jest trywialne”. To nie były rytuały, to było maskowanie prawdy, od której Clarissa uciekała. To ważny sygnał do zwrócenia uwagi ku sobie.

Recepta na pułapki jest w sumie prosta. Gdy rytuał stracił swe znaczenie, warto go urozmaicić nowym aspektem albo w ogóle poszukać  jego zastępcy, bo ‒ i to do zapamiętania! ‒ rytuał bardzo się opłaca. Jest wzmacnianiem siebie i regeneracją więzi z otoczeniem.

Zobacz także

Podoba Ci się ten artykuł?

Tak
Nie

Powiązane tematy:

Zainteresują cię również:

4 sposoby na pogodzenie się

Jak się skutecznie pogodzić? Skorzystaj ze wskazówek psychologa

para kłótnia

Oto zdania, które skutecznie demotywują. Kiedy padają, z dyskusji robi się klasyczna „pyskusja”

smutna kobieta spotkanie

„Zamiast skupiać się na tym, co mamy, koncentrujemy się na tym, co chciałybyśmy mieć”. Dlaczego nie warto narzekać?

Kiedy czekamy na miłość, awans i lepszą wersję nas samych, wiele tracimy. Kasia Bem radzi, jak żyć tu i teraz

seks myśląca kobieta

Zmuszam się lub rezygnuję. O seksualnej niesamodzielności

Przyjaźń po rozstaniu? Rozstrzygnij wszystkie za i przeciw

Jak zmienić sposób, w jaki patrzymy na życie? Kasia Bem podaje klucz do szczęścia

Molekuły zakochania – co się dzieje z Twoim organizmem

Stres to mocny przeciwnik – jak się z nim mierzyć?

płatność kartą

Kłótnia w związku o pieniądze? Sprawdź, co radzi psycholog

Mówią Ci, że jesteś ignorantką? I bardzo dobrze! Ignorancja ma swoje plusy!

„Wszystko będzie dobrze” to banał. Jak umiejętnie pocieszać?

piwny brzuch

Skąd się bierze piwny brzuch i jak się go nie nabawić?

Martwy punkt – kiedy nie umiemy złapać dystansu? Tłumaczy Kasia Bem

Marzysz o ustabilizowanym życiu? Czy na pewno to jest to, czego potrzebujesz?

Zachwyć się tym, co jest teraz. Potrafisz to zrobić? Kasia Bem uważa, że to proste

rozmowa z partnerem

„Ludzie tak mnie wkurzają. Mam ochotę cały czas zwracać im uwagę”. Ciągła racja to frustracja

kobieta praca

10 podstępnych zjadaczy czasu. Sprawdź, co ty robisz z tej listy

Strefa komfortu – kuszący azyl

Puk, puk! – tu odwaga. Masz odwagę otworzyć jej drzwi? Czy zostajesz w strefie komfortu?

przejście dla pieszych

Jak żyjąc w dużym mieście poradzić sobie z nadmiarem bodźców? Tłumaczy psycholog Rafał Siuchliński

Naucz się „odpuszczać” – joga ci w tym pomoże

„Odpuść sobie”. Ale jak to zrobić? Kasia Bem zapewnia, że joga może w tym pomóc

kobieta w pracy

Podzielność uwagi. Psycholog wyjaśnia, czy warto robić kilka rzeczy na raz

Młoda kobieta siedzi na moście i jest smutna. Za nią widać ulicę i jadące autą. Kobieta ma założone ręce o kolana i tatuaż skrzydło na prawej ręce.

„Gdybym bardziej w siebie wierzyła to…”. Jak wytrenować pewność siebie?

Wampiry energetyczne – ilu masz wokół siebie?