Przejdź do treści

Skąd wzięła się moda na slow?

Skąd wzięła się moda na slow?
Ilustracja: shutterstock
Podoba Ci
się ten artykuł?
Udostępnij bliskim
Najnowsze
para leżąca w łóku, on ją całuje w czoło
Innowacyjne prezerwatywy zabezpieczą przed infekcjami
Agnieszka Hyży
Agnieszka Hyży: nie oszukujmy siebie i całego świata słodkimi historyjkami jak z reklamy o pięknym bobasku
Joanna Kurowska o żałobie i wsparciu terapeutycznym. „To żaden wstyd, gdy człowiek szuka pomocy”
Meghan Markle i książe Harry
Meghan Markle podróżuje samolotem. Nasz ekspert odpowiada, czy latanie jest bezpieczne dla ciąży?
Główny Inspektor Sanitarny: teorie przeciwników szczepień to szarlataneria

Slow food, slow life, slow driving… Spowolnienie życia i różnych jego aspektów jest zdecydowanie na topie. Sprawdzamy, skąd tak naprawdę wzięła się moda na zmniejszenie obrotów w tylu dziedzinach życia. 

– Życie w trybie slow, choć jest teraz w głównym nurcie, paradoksalnie bierze się z chęci pójścia pod prąd – zauważa psycholog Tomasz Wojtoń. – Dobrze widać to na przykładzie modnego slow drivingu. Niedawno chwaliliśmy się, kto potrafi szybciej pokonać dystans między punktem A i punktem B. Czekaliśmy na kolejne odcinki autostrad, na których mocniej dociśniemy pedał gazu. Teraz, gdy samochody swobodnie osiągają coraz większą prędkość i coraz więcej jest dróg, na których można jechać swobodnie ponad 100 kilometrów na godzinę, nie robi to już na nas wielkiego wrażenia. 

Slow driving daleki jest od powolnej jazdy spowodowanej dużym ruchem albo tym, że zaraz trzeba będzie się zatrzymać, bo „znowu jest czerwone światło”. Nie ma też nic wspólnego z generalnie nielubianą przez kierowców sytuacją, gdy jadące wolno auto blokuje lewy pas ekspresowej trasy. Powolna jazda samochodem jest świadomym wyborem, który pozwala w czasie podróży obserwować to, co dzieje się za szybą, zauważać mijanych ludzi, uśmiechać się do nich. Najczęściej ze skrajnie prawego pasa, tak żeby nie być przeszkodą dla tych, którzy się spieszą. Żeby jechać swoim tempem: raz wolniej, raz szybciej. Raczej wolniej. Żeby zauważyć w czasie podróży coś więcej niż tylko przesuwającą się w prawo wskazówkę prędkościomierza. Podobnie jest ze slow life. W największym skrócie to życie bez pośpiechu. To wcale jednak nie jest takie proste. Żeby wyjaśnić fenomen tego zjawiska, trzeba sięgnąć do poważnych teorii.

Slow life = wartość postmaterialna

Według amerykańskiego politologa Ronalda Ingleharta możemy zaobserwować przejście od wartości materialnych do postmaterialnych. Na czym to polega? Dawniej w centrum zainteresowania znajdowały się pieniądze, przedmioty, gadżety, słowem: wszystko to, co można określić jako „dobra materialne”. – Życie w szybkim trybie też można do tego porównać. Gdy człowiek ma pieniądze, stara się je często maksymalnie wykorzystać. Mimo że ma umiarkowany apetyt, zamawia dodatkowy posiłek w restauracji. Bo lubi i może to zrobić. Bo wszystkie potrawy wyglądają tak kusząco i pachnąco. Do tego zjada je w błyskawicznym tempie, bo jego podniebienie czekają kolejne miłe doznania. Potem kupuje telewizor, który zajmuje całą ścianę w jego sypialni, bo na innych zrobi to wrażenie. Mimo że wystarczyłby mu ekran o co najmniej połowę mniejszej przekątnej – wymienia psycholog. Wartości postmaterialne dotyczą czegoś zupełnie innego: jakości życia rozumianej jako samorealizacja, możliwość wyrażenia własnej opinii czy osiągnięcie sukcesu. – Postmaterializm objawia się też większą wrażliwością na ekologię, prawa człowieka czy dyskryminację na świecie. Zauważmy, że żeby zwrócić w ogóle uwagę na tego typu problemy, trzeba trochę zwolnić, przyjrzeć się wszystkiemu na spokojnie i wyciągnąć jakieś wnioski. Nie zrobimy tego raczej w pędzie, jaki spotykamy w fast foodzie – przekonuje Tomasz Wojtoń. 

Biegniesz wolniej, dobiegniesz dalej

 Skąd wzięła się moda na slow?

Ilustracja: shutterstock

„Biegnij wolniej, dobiegniesz dalej. I dłużej będziesz się cieszyć swoimi osiągnięciami” – takie podpowiedzi często można znaleźć w poradnikach dla początkujących biegaczy. – Jesteśmy jak człowiek, który po raz pierwszy w życiu stanął na starcie maratonu i ma ochotę od początku narzucić sobie wysokie tempo. My też wpadamy często w pułapkę robienia wszystkiego szybko. Nawet jeśli nie jest to pilna i wymagająca pośpiechu sprawa – mówi psycholog. Wyraźnie widać to znów na przykładach kulinarnych. – Poranną kawę w niedzielę zdarza nam się pić z prędkością godną sytuacji, w której za moment ma odjechać nasz pociąg. Jemy zupę i zastanawiamy się, co będzie na drugie danie, albo planujemy, jaki deser pojawi się na stole. Kusi nas, żeby myślami wybiec w przód – wyjaśnia Tomasz Wojtoń. Przeciwieństwem pośpiechu jest tu oczywiście powolność oraz, co chyba jeszcze ważniejsze, celebracja! Celebrujemy każdy posiłek, celebrujemy każdy łyk kawy, celebrujemy każdy przejechany kilometr i każdy obejrzany w tym czasie widok. I może jest to nie tylko sposób na przyjemne spędzenie czasu, ale też próba odpoczynku od tego, co na co dzień próbują narzucić nam inni?

– Szybkość reakcji wymagana jest od nas najczęściej w pracy. Dostajemy służbowy e-mail i ktoś oczekuje od nas odpowiedzi w ciągu trzydziestu minut. A najlepiej dziesięciu. Na wywieraną w ten sposób presję skarży się wielu pacjentów – przyznaje psycholog. – Efekty są takie, że gdy odbieramy prywatną wiadomość e-mailową lub SMS-ową, czujemy się źle, gdy nasza reakcja nie jest błyskawiczna. Sprawę komplikuje jeszcze to, że gdy nie odpowiemy na tę wiadomość, od razu pojawi się duże prawdopodobieństwo, że pojawi się kilka nowych spraw, którymi będziemy musieli się zająć i o tamtej zwyczajnie zapomnimy – dodaje. Slow life to odpowiedź na wymóg szybkiej reakcji. W miejsce patrzenia daleko do przodu i przewidywania, co nas spotka, pojawia się uważne skupienie na chwili obecnej. Dobrze obrazuje to slow driving, którego jednym z symboli jest młoda kobieta w okularach przeciwsłonecznych jadąca na tylnym siedzeniu kabrioletu krętymi drogami na nadmorskich wzgórzach. Kluczowe jest to, że jej twarz nie jest zwrócona do kierunku jazdy. – Może sobie na to pozwolić, bo nie siedzi za kierownicą. Ona patrzy na to, co znajduje się dokładnie na jej wysokości: na mijane drzewa, morze, wydmy. Skupia się na tym, co dzieje się tu i teraz, tuż obok – wymienia Tomasz Wojtoń. I tak rozumiany slow life może pomóc w codziennym życiu, także zawodowym!

Slow life – nie tylko powolność

Slow life to także dokładność. Czyli wysłanie jednego dopracowanego e-maila zamiast pięciu z błędami. Zwrócenie uwagi na każdy przecinek, literówkę i estetyczny wygląd listu. Dokładność polegająca na tym, że trzy razy sprawdzamy, czy to, co napisaliśmy, jest zgodne z prawdą. I czy będzie się dobrze czytało adresatowi tego e-maila. – Slow life ma tutaj wiele wspólnego z minimalizmem rozumianym jako rezygnacja z robienia zbyt wielu złożonych rzeczy. Skupianie się na prostych czynnościach. Jak to działa w praktyce? Mam napisać pięć e-maili. Zrobię to po kolei. Najpierw e-mail numer jeden. Napiszę go najlepiej, jak potrafię. Bez nerwowego myślenia o tym, co będzie dalej  – tłumaczy psycholog. – Skupienie się na jednym, najważniejszym w danej chwili zadaniu może zwiększyć produktywność. Wyjdziemy na plus, nawet jeśli ta powolność zabierze nam trochę czasu – dodaje.  

Przyglądając się zasadom slow life, można dojść do wniosku, że z powodzeniem stosują je wędkarze. Łowienie ryb wymaga spokoju, powolności, rozmyślności i skupienia się na chwili obecnej. Tak żeby nie przegapić momentu, gdy coś zaczyna się dziać, wędka drży i trzeba zareagować. Do takiej sytuacji pasują dwa klasyczne zdania, które, mimo że pewnie oklepane, może warto czasem sobie przypomnieć. Kartezjusz powiedział: „Kto chce jednym spojrzeniem ująć wiele równocześnie przedmiotów, ten żadnego z nich nie widzi wyraźnie”. Z kolei Woody Allen w odpowiedzi na modę na kursy szybkiego czytania opowiadał, jak wziął udział w jednym z takich kursów. „Po kursie zdołałem przeczytać »Wojnę i pokój« w dwadzieścia minut. To jest o Rosji”. Prawda, że dobra puenta? 

Podoba Ci się ten artykuł?

Tak
Nie

Powiązane tematy

Zainteresują cię również:

Jak zamykać sprawy?

Ile powinien trwać urlop?

Zerwij z „Czy zasłużyłem?”

Naucz się cieszyć sukcesem

Jak odpocząć w jeden wieczór?

Udawanie kogoś jest groźne

Dlaczego nie warto narzekać

Czy mówienie do siebie jest zdrowe?

Sztuka odpuszczania w 4 krokach

Jak rozpoznać narcyza?

5 rzeczy, za które polubią cię inni

Odkryj potęgę próbowania