Przejdź do treści

Snowboard – szus na jednej desce

Snowboard – szus na jednej desce
Zdjęcie: shutterstock
Podoba Ci
się ten artykuł?
Udostępnij bliskim
Najnowsze
Agnieszka Hyży
Agnieszka Hyży: nie oszukujmy siebie i całego świata słodkimi historyjkami jak z reklamy o pięknym bobasku
Joanna Kurowska o żałobie i wsparciu terapeutycznym. „To żaden wstyd, gdy człowiek szuka pomocy”
Meghan Markle i książe Harry
Meghan Markle podróżuje samolotem. Nasz ekspert odpowiada, czy latanie jest bezpieczne dla ciąży?
Główny Inspektor Sanitarny: teorie przeciwników szczepień to szarlataneria
Anja Rubik przekazuje 1000 książek „#SEXEDPL” do polskich szkół

Snowboard undergroundowy już nie jest ‒ stał się sportem masowym. Nie zmieniła się tylko pozytywna energia i wielka radość, jaką daje obcowanie z deską. Jeżeli jeszcze tego nie spróbowaliście – nie ma na co czekać. To megafrajda!

Był taki czas, kiedy warszawscy skejci spotykali się „na Bankowym” lub „pod Witosem”. Dobra zajawka, nowe triki, ekipy z różnych dzielnic i ciągłe zrzędzenie okolicznych mieszkańców, że robimy niemiłosierny hałas. Uliczny flow w rytmie Beastie Boys. Bez skate’owej młodości trudno zrozumieć wielką miłość do deski. Wraz z nadejściem zimy nasze freestyle’owe dusze cierpiały w sposób tak wymowny, że Kordian i Werter byli przy tym wulkanem radości. Wszystko się odmieniło wraz z pojawieniem się snowboardu.

Snowboard ‒ zacząć można zawsze!

To było objawienie. Nareszcie można było spędzać cały rok na desce. A swoją drogą bzdurą jest to, że snowboard to zajawka dla dzieciaków. To nieprawda i manipulacja skostniałych narciarzy, że snowboard jest tylko dla młodych, a już w sile wieku deska pod pachą to obciach. Mam znajomych snowboardzistów, którzy są po siedemdziesiątce i żałują tylko tego, że w ich młodości nie było snowboardów. Poza tym snowboard ma tę zaletę, że nie naraża w takim stopniu jak narty naszych więzadeł kolanowych na uszkodzenie (a to bardzo częsta i niebezpieczna kontuzja).

Nie uczymy się jeździć na snowboardzie sami – ukryci gdzieś na górkach za drzewami, żeby tylko nas nikt nie zobaczył, jak zaliczamy upadek za upadkiem. To spowoduje, że nasza technika będzie koszmarna i na większej stromiźnie będziemy „zamiatać” barkami i tylną nogą – a technika jazdy na snowboardzie ma niewiele wspólnego z obsługą szczotki. Pod okiem instruktora nauczymy się jeździć bardzo szybko i stylowo.

Najgorsze są pierwsze trzy dni. Jazda na snowboardzie związana jest z naszym balansem i poczuciem równowagi, dlatego na początku przechodzenie z krawędzi frontside’owej na backside’ową przysparza większości osób trochę problemów. Ale nawet najbardziej oporni i niedogadani z własnym błędnikiem po tygodniu skumają, o co w tym chodzi. Najważniejsze to zacisnąć zęby, spiąć pośladki i się nie poddawać. Pośladki odgrywają istotną rolę w nauce i mogą być przyczynkiem do zaniechania. Standardowo od drugiego dnia odmawiają współpracy i zazwyczaj sinieją. Na snowboardzie każdy nasz upadek muszą dzielnie amortyzować i przyjmować na siebie z heroicznym poświęceniem. Warto je zrozumieć, ale nie należy im folgować. Summa summarum to tylko cztery litery. Ale jeżeli już przebrniemy przez „niemożliwe” i zaczniemy płynnie przechodzić z krawędzi na krawędź, reszta pójdzie jak z płatka. Pozostanie nam tylko wybór własnej deski i stylu jazdy.

Wybierz deskę i miejscówkę

Snowboard – szus na jednej desce

Zdjęcie: shutterstock

Snowboard został stworzony do jazdy w puchu i po miękkim stoku. Dlatego najlepsze warunki są poza przygotowaną trasą lub kiedy śnieg trochę odpuści. Jazda po zmrożonym „sztruksie” (trasa przygotowana przez ratrak) nie jest tym, do czego wzdychają snowboardziści. Nowomowa marketingowa zawarta w katalogach i na stronach producentów sprzętu będzie wciskała nam różne pierdoły, ale spokojnie możemy je lekceważyć. Na początek wybieramy deski tzw. all mountain lub FS/FR (łączące cechy desek freestyle’owych z freeride’owymi) i na nich rozpoczynamy naszą przygodę. Po pewnym czasie będziemy doskonale wiedzieć, jaką deskę wpiszemy na naszą listę marzeń.

Snowboard wpłynął na narciarstwo – zwłaszcza pozatrasowe. Profile typu rocker, camber i zwiększone szerokości nart inspirowane były surfowaniem po śniegu na snowboardach. Ale również snowboard zaczerpnął coś z narciarstwa. Poszukiwanie coraz trudniej dostępnych rejonów freeride’owych oraz wspinaczka na szczyty w kopnym śniegu nie ułatwiała życia snowboardzistom, a noszenie ze sobą rakiet śnieżnych znacznie zwiększało wagę zestawu. Inspiracją stały się narty turowe. Dzięki temu powstały tzw. splitboardy – czyli deski, które na czas podejścia rozpinamy i tworzymy z nich narty. Wystarczy na ślizgi nakleić foki i niczym skiturowcy możemy śmigać pod górę na… snowboardzie.

Odwiedzając rodzime miejscówki snowboardowe, warto zajrzeć do Zieleńca, Szczyrku czy Białki Tatrzańskiej. Poza dobrze przygotowanymi trasami możemy tam zacząć „dusić” swoje pierwsze snowboardowe triki w specjalnie do tego przygotowanych snowparkach. YO!

Podoba Ci się ten artykuł?

Tak
Nie

Powiązane tematy

Zainteresują cię również:

Speedriding – śmigaj jak James Bond!

Speedriding – śmigaj jak James Bond!

Łyżwy – zimowy trening na każdą pogodę

Łyżwy – zimowy trening na każdą pogodę

Rakiety śnieżne - traperska tradycja

Rakiety śnieżne – traperska tradycja

Zimą biegamy, ale na nartach!

Zimą biegamy, ale na nartach!

Czas na narty!

Czas na narty!

Nurkowanie - najlepsze destynacje

Nurkowanie – najlepsze destynacje

Kanioning – najlepsze destynacje

Kanioning – najlepsze destynacje

Surfing – najlepsze destynacje

Surfing – najlepsze destynacje

Rowery górskie – najlepsze destynacje

Rowery górskie – najlepsze destynacje

Wspinaczka – najlepsze destynacje

Wspinaczka – najlepsze destynacje

Kajakowy reset

Kajakowy reset

Street Workout - powrót na trzepak

Street Workout – powrót na trzepak