Przejdź do treści

Szpital bliżej natury

Szpital bliżej natury
Źródło. www.unsplash.com
Podoba Ci
się ten artykuł?
Udostępnij bliskim
Najnowsze
Polskie nastolatki uważają się za grube. Badania pokazują co innego
Ginekolog Michał Lipa o tym, jak i kiedy można ocenić długość i wagę dziecka
Chemioterapia: kobiety silniej odczuwają skutki niż mężczyźni
Mama Ginekolog: nie sprawdzajcie w ulotkach, czy dany lek można stosować w trakcie karmienia piersią
michał domaszewski
Dr Michał Domaszewski: nie bójmy się odpoczywać, kiedy chorujemy

Szpitale są przeważnie ponurymi i raczej dość smutnymi miejscami. Szkoda. Gdyby było w nich więcej zieleni, naturalnego światła, kolorów i zapachów, zdrowielibyśmy w nich przeciętnie o jedną trzecią szybciej. Tak twierdzą naukowcy.

Przy okazji projektowania nowej kliniki psycholodzy i architekci z Princeton University – jednej z najlepszych uczelni świata – postanowili przeprowadzić test. Zanim zdecydowano się na wzniesienie całego nowego gmachu, najpierw zbudowano niewielki budynek z kilkoma salami dla chorych. W każdej znajdowały się wielkie okna z widokiem na ogród. Na ścianach powieszono obrazki z sielskimi krajobrazami, a ściany pomalowało na radosne kolory. Na koniec wstawiono do sal jasne meble w ciepłym odcieniu brązu.

Do tak sympatycznie i „nie po szpitalnemu” przygotowanych pomieszczeń przeniesiono chorych z oddziału ortopedycznego. Przeważały osoby skierowane na operacje bioder i kolan. W ciągu paru następnych miesięcy rozdawano pacjentom ankiety z pytaniami. Pytano między innymi o pracę pielęgniarek i jakość posiłków. Okazało się, że pacjenci z modelowego pawilonu stawiali wyższe noty, niż chorzy przebywający w starym budynku szpitalnym. A przecież jedni i drudzy dostawali to samo jedzenie i byli identycznie obsługiwani przez personel.

Więcej zieleni, zdrowsi pacjenci

Najbardziej zaskakujące dla pomysłodawców eksperymentu było jednak to, że pacjenci leczeni w salach, które miały mniej szpitalny wygląd i ogród za oknem, mniej cierpieli – o leki przeciwbólowe prosili o 30 proc. rzadziej, i szybciej wracali do zdrowia. Szybko podsumowano korzyści – dla pacjentów: mniejsze ryzyko złapania infekcji szpitalnej i wyższy poziom zadowolenia z opieki zdrowotnej, dla szpitala: oszczędności wynikające z krótszego leczenia. Nic dziwnego, że decyzja o wzniesieniu nowego budynku kliniki, który byłby kopią modelowego pawilonu, zapadła w ciągu paru miesięcy. Dziś ten nowy szpital w Princeton już działa.

O potrzebie uczynienia ze szpitali miejsc nieco bardziej bliskich naturze, a przez to i człowiekowi, pisał już w 1984 r. Roger Ulrich, obecnie profesor architektury na politechnice w Chalmers w Szwecji i ekspert brytyjskiego odpowiednika naszego NFZ. Trzydzieści lat temu naukowiec porównał dwie grupy pacjentów po operacji woreczka żółciowego powracających do zdrowia w tym samym szpitalu. Jedni oglądali przez okno park, drudzy – wpatrywali się w ścianę budynku. Innych różnic nie było. I okazało się, że pierwsi wyraźnie rzadziej uskarżają się na ból i są wypisywani do domu przeciętnie o kilka dni wcześniej. Praca Ulricha doczekała się tysięcy cytowań w fachowych czasopismach medycznych, architektonicznych i psychologicznych, a on sam stał się ekspertem od projektowania „szpitali bliskich naturze” (ang. evidence-based healthcare design).

Jednak idea, choć liczy trzy dekady, przebija się powoli do świadomości tych, którzy decydują o wyglądzie budynków szpitalnych. Górę biorą konwencjonalne oczekiwania: ma być sterylnie, higienicznie i chłodno. Niedawno na łamach znanego pisma medycznego JAMA ukazał się artykuł psychologa, który prowadzi badania wśród pacjentów. Zwrócił on uwagę na olbrzymi kontrast między oddziałami dla dorosłych i dla dzieci w tym samym szpitalu. Tam, gdzie leżeli dorośli, było szaro, przygnębiająco i nudno, tymczasem na oddziałach pediatrycznych było kolorowo, blisko natury i radośnie. „Gdy kiedyś trafię do szpitala, chciałbym być potraktowany jak dziecko” – apelował autor artykułu.

Temu postulatowi z pewnością przyklasnęliby autorzy rozbudowy Rigshospitalet, głównego szpitala Kopenhagi. W nowych budynkach, które zostaną oddane do użytku w 2017 r., z zewnątrz i w środku dominować będzie natura: zielone fasady, zielone dachy z alejkami i ławkami, zielone tereny wokół szpitala. I mnóstwo światła słonecznego w jego wnętrzu. “Światło obniża ciśnienie krwi i poprawia nastrój. Sprawia, że częściej się śmiemy i stajemy się bardziej optymistyczni” – mówi Rana Zadeh, psycholożka z Cornell Universitry, autorka opublikowanych ostatnio w fachowej prasie („Health Environments Research and Design”) badań dotyczących korzyści z dobrego nasłonecznienia szpitali – zarówno dla pacjentów, jak i personelu. 

Podoba Ci się ten artykuł?

Tak
Nie

Powiązane tematy

Zainteresują cię również:

Patrz na rybki - bądź szczęśliwy!

Patrz na rybki – bądź szczęśliwy!

Spacer w towarzystwie – darmowy sposób na depresję

Spacer w towarzystwie – darmowy sposób na depresję

Nocne światło psuje nam zdrowie

Nocne światło psuje nam zdrowie

Mądre klasy – mądre dzieci

Mądre klasy – mądre dzieci

Drzewa cenne jak zarobki

Drzewa cenne jak zarobki

Nadwaga na wynos

Nadwaga na wynos

Przyroda na depresję

Przyroda na depresję

Zielone miasto nad miastem

Zielone miasto nad miastem

Wszystkie kroki policzone

Wszystkie kroki policzone

Przyszłe mamy, uwaga na upały!

Przyszłe mamy, uwaga na upały!

Przyroda przynosi ukojenie

Przyroda przynosi ukojenie

Organizm chce pić!

Organizm chce pić!