Przejdź do treści

Urban Market: palce lizać

Urban Market: palce lizać
Zdjęcie: archiwum własne
Podoba Ci
się ten artykuł?
Udostępnij bliskim
Najnowsze
matka trzymająca dłoń dziecka
Coraz większa ilość cesarek
doktor michał lipa przodem
Czy USG jest bezpieczne?
Meghan Markle jest w ciąży. Poinformował Pałac Kensington
Marta Frej dla Hello Zdrowie!
smutna kobieta
Czy kobiecy gniew może być zdrowy?

Celebrowanie jedzenia może być stylem życia, z którego płynie dużo radości – mówią organizatorki warszawskiego Urban Marketu: Marta Wajda, Eliza Krakówka i Marta Stachera.

Organizowany co kilka miesięcy przez trzy przyjaciółki Urban Market jest połączeniem pikniku, degustacji, wyprzedaży garażowej, pchlego targu, brunchu w osiedlowej knajpce i domówki. Bo, jak wiadomo, najlepsze imprezy zawsze odbywają się w kuchni.

Moda na pieczenie domowego chleba, wekowanie, nalewki, ręcznie robione cukierki, a także wysyp blogów kulinarnych i jednoosobowych firm cateringowych – to jedynie część większego zjawiska. Modne jest zdrowe jedzenie i wszystko, co się z nim wiąże. Od uprawy ziół na balkonie po zastawy stołowe wyrabiane ze szkła z odzysku. Na Urban Markecie można poznać najciekawsze niszowe inicjatywy warszawskiej gastronomii. Poznać i oczywiście posmakować. O tym smacznym przedsięwzięciu opowiadają organizatorki: Marta Wajda, Eliza Krakówka i Marta Stachera.

Subiektywnie i świeżo

Pierwszy Urban Market zrobiłyśmy rok temu. Przygotowania zajęły nam trzy tygodnie. Teraz robimy czwartą edycję, którą przygotowywałyśmy przez dwa miesiące. Na pierwszym Urbanie było 30 wystawców, na tym będzie ponad 100. Za pierwszym razem przyszło tysiąc osób, ostatnio było pięć tysięcy. Wystawcy, których musiałyśmy zachęcać do udziału w pierwszej edycji, teraz pytają, czy przyjmiemy ich do następnej. To dla nas najlepsza nagroda i powód, żeby działać dalej.

Jesteśmy subiektywne. Wybieramy to, co nam smakuje, i to, co nam się podoba. Szukamy też świeżych pomysłów i nowych ludzi. Ostatnio zgłosiły się do nas dziewczyny, które robią meksykańskie lody warzywne. Hm. Jesteśmy ich bardzo ciekawe. Zgłosił się Hiszpan, który mieszka w Warszawie i prowadzi tu małą firmę cateringową. Chce przygotować tradycyjną hiszpańską paellę serwowaną z ogromnej patelni. Poznałyśmy Węgra, który sprowadza do Polski wyśmienite foie gras. Jest Bella Beza – inicjatywa dziewczyny specjalizującej się w wyrobie obłędnych tortów bezowych, Manufaktura Czekolady prowadzona przez dwóch facetów, Świeżo Palona z akcesoriami do parzenia kawy, Przezroczysta – designerski projekt Katarzyny Harasym, która przerabia stare szyby na naczynia.

Płatność w naturze

Urban Market: palce lizać

Zdjęcie: archiwum własne

Zdarza się, że dzieci zgłaszają do udziału swoich rodziców. Tak było w przypadku Pasieki pod Łosiem. Ojciec dziewczyny, która się z nami kontaktuje, robi pyszne miody, ale nie znajdziesz ich w internecie. Wystawia tylko na Urbanie. Inna dziewczyna zgłosiła mamę i jej koleżanki do stoiska z przetworami. Od pierwszej edycji jest z nami chłopak, który przywozi własnoręcznie pieczone tarty i ciastka. Nie wiemy, czym zajmuje się na co dzień, ale z Urbana ma wielki ubaw. Połową towaru wymienia się z innymi wystawcami. Jedzenie to u nas również waluta.

Na najbliższym Urbanie będzie kulinarna wymianka zorganizowana przez portal Thingo.pl. Można wymieniać potrawy, książki kucharskie, sprzęt kuchenny i co tylko komu przyjdzie do głowy. Od zeszytu z przepisami babci po zakwas do chleba. Zorganizujemy również tablicę z przepisami. Zasada „przepis za przepis”, czyli jeden bierzesz, jeden wieszasz.

Sto procent pozytywu

To, za co najbardziej lubimy Urban Market, to jego atmosfera. Pasjonaci jedzenia są wyluzowani i pozytywnie nastawieni do życia. Potrafią się nim delektować. A my delektujemy się nimi. Na każdym Urbanie przychodzi moment, kiedy adrenalina zaczyna opadać. Wtedy siadamy i patrzymy na te wszystkie uśmiechnięte twarze. Nie da się tego porównać z niczym innym. Dlatego kiedy ktoś nas pyta, co nam to daje, odpowiadamy: satysfakcję. Gigantyczną! Urban Market to sto procent pozytywu.

Z jednej strony chcemy prezentować warszawiakom najciekawsze inicjatywy gastronomiczne, które pojawiły się w mieście w ostatnim czasie. Z drugiej – zintegrować środowisko, żeby warszawska gastronomia tworzyła społeczność. Żeby koncepcje się mieszały i powstawały wspólne projekty. Przy pierwszej edycji główną ideą Urbana było pokazanie naszej pasji do jedzenia. Teraz chcemy pokazać, jak wielu ludzi dzieli z nami tę pasję.

Z Berlina do Warszawy

Urban Market: palce lizać

Zdjęcie: archiwum własne

Zainspirował nas Berlin. Wszystkie trzy spędzałyśmy tam dużo czasu. Marta W. nawet mieszkała tam przez rok. W Berlinie zetknęłyśmy się z inicjatywami gastronomicznymi, których nie ma w Polsce. Te wszystkie klimatyczne pchle targi z rozbudowaną strefą gastronomiczną, w której oprócz budek z kebabami zawsze część stanowią alternatywne stoiska z „ekofoodem”. Ktoś piecze ciasto i sprzedaje na kawałki, ktoś inny robi fajne kanapki. Berlin to inna kultura. Latem miasto przypomina jest jeden wielki piknik. Wszędzie widać ludzi z kocami. W weekendy wychodzi się rano w miasto i wraca do domu wieczorem po długim tournée od knajpy do knajpy. Z psami i dzieciakami, które do późnego wieczora puszczają latawce. W Berlinie widać, że celebrowanie jedzenia może być stylem życia, z którego płynie dużo radości. Powoli widać to także w Warszawie.

M+E+M

Marta Wajda jest projektantką form przemysłowych po krakowskiej ASP, pracuje w agencji reklamowej, prowadzi jednoosobową firmę cateringową, bloga grysik.com, po godzinach zajmuje się fotografią kulinarną. Nie wyobraża sobie kuchni bez pomidorów i pomarańczy, które sprowadza z Sycylii. Jej specjalność to konfitura pomarańczowa z dodatkiem Campari.

Marta Stachera porzuciła pracę w korporacji, by otworzyć z Elizą knajpę w centrum Warszawy. To głównie ona ustala jadłospis w My'o'My. Lubi dobrą kuchnię i dla niej gotowa jest do poświęceń. Nie wyobraża sobie życia bez ziół, ryb i chilli. Didżejka, kolekcjonuje płyty winylowe.

Eliza Krakówka zajmowała się organizacją koncertów, zjeździła całą Europę szlakiem festiwali muzycznych. Teraz współprowadzi My'o'My. Bywa didżejką, robi zdjęcia. W kuchni improwizuje. Otwiera lodówkę i zastanawia się „co by tu…?”. Lubi owoce morza, kolendrę, czosnek, oliwę, chilli, wyraźne smaki. Ale uważa, że nawet z marchewki można zrobić superdanie. Uwielbia ją w zupie krem z dodatkiem imbiru, kolendry i mleczka kokosowego albo duszoną na patelni z sosem sojowym, czosnkiem i ziołami.

Podoba Ci się ten artykuł?

Tak
Nie

Powiązane tematy

Zainteresują cię również:

5 zdrowych przekąsek potreningowych

Roladki bakłażanowe

Przepis na fit roladki bakłażanowe

Justin Bieber. Jak zachwyca, skoro nie zachwyca?

Justin Bieber. Jak zachwyca, skoro nie zachwyca?

Jamie Dornan. Witaj, panie Grey.

Jamie Dornan. Witaj, panie Grey.

Kurier na ostrym

Kurier na ostrym

Nagie ciała sportowców

Nagie ciała sportowców

Melissa McCarthy. Aktorka na plus.

Melissa McCarthy. Aktorka na plus.

Rower zamiast autobusu

Rower zamiast autobusu

Bieganie to mój pancerz

Bieganie to mój pancerz

Kamil Stoch - jak się robi mistrza?

Kamil Stoch – jak się robi mistrza?

Kate Winslet. Aktorka wyluzowana

Kate Winslet. Aktorka wyluzowana

Gwyneth Paltrow. Jak o siebie dba?

Gwyneth Paltrow. Jak o siebie dba?