Przejdź do treści

Więcej radości!

Więcej radości!
Zdjęcie: shutterstock
Podoba Ci
się ten artykuł?
Udostępnij bliskim
Najnowsze
Meghan Markle i książe Harry
Meghan Markle podróżuje samolotem. Nasz ekspert odpowiada, czy latanie jest bezpieczne dla ciąży?
Główny Inspektor Sanitarny: teorie przeciwników szczepień to szarlataneria
Anja Rubik przekazuje 1000 książek „#SEXEDPL” do polskich szkół
Ewa Chodakowska
Ewa Chodakowska zachęca do badań piersi
Lizi Jackson-Barrett
Łysa Lizi Jackson-Barrett: Rok temu płakałam. Teraz czuję się świetnie

Dorastając, oduczamy się zabawy, stopniowo przestajemy się wygłupiać i potrzebujemy „mądrzejszych” powodów do śmiechu. Bywa, że całymi dniami zachowujemy się zupełnie poważnie i nie dostarczamy sobie zbyt wielu powodów do radości. A radość jest zdrowa!

Co sprawia, że czujemy się lekko i beztrosko? Jazda na rowerze w słoneczny dzień? Bieganie z psem, może pływanie w jeziorze? W dzieciństwie mogło to być po prostu rysowanie patykiem po piasku. Potrafiliśmy zatonąć w zabawie, kompletnie stracić poczucie czasu i rzeczywistości. Tarzaliśmy się ze śmiechu i nieraz zdarzyło się nam dostać od tego wszystkiego czkawki.

Dorośli ludzie wymyślili sobie swoje zabawy. Nie mają one jednak tych znamion co zabawy dziecinne, to bardziej po prostu formy socjalizacji. Teraz spotykamy się w klubach, na prywatkach, odurzamy nieco i zwykle w niezbyt wygodnych butach podrygujemy na parkietach. To jest jedna z form dostarczania sobie rozrywki, ale dobrze, żeby nie była jedyna. Bo przecież radości życia nie warto szukać tylko w klubach!

Radość – przecież masz to!

Radość i wesołość to coś, co w dużej mierze wynika z nas samych. Nie zawsze mamy wpływ na to, co nas w ciągu dnia spotka, i nie zawsze będą to rzeczy najprzyjemniejsze. To, jak na te różnorodne okoliczności reagujemy, jest w pełni naszym wyborem. Możemy niejedną krępującą sytuację obrócić w żart, jednak żeby to zrobić, musimy faktycznie mieć w sobie ten zasób, trochę lekkości i wesołości. Jak go pielęgnować? W miesiącach, w których praktycznie nie widzimy słońca, może być szczególnie ciężko. O sposoby na więcej radości w życiu zapytałam Piotra Bielskiego.

Na polskim rynku chyba nie ma lepszego specjalisty od radości. Ludzie przychodzą do niego po to, żeby na nowo nauczyć się śmiać. Piotr jest pierwszym polskim joginem śmiechu, który wyszkolił w tej sztuce już ponad 150 instruktorów. Chociaż termin „joga śmiechu” może brzmieć trochę kuriozalnie, ma wiele sensu. Nasze ciała bowiem nie do końca potrafią odróżnić śmiech udawany od tego spontanicznego. Dlatego po dłuższej chwili udawania czujemy się naprawdę rozbawieni, a nasze ciała są zalewane endorfinami. Radością można więc dbać o ciało i ducha jednocześnie. 

Skąd Piotr czerpie radość życia? Postanowił dać nam trzy wskazówki.

1. Słucham serca. Gdy przeczytałem w internecie o kursie nauczycielskim jogi śmiechu w Indiach, zacząłem skakać, śmiać się, bawić jak dziecko. Oczywiście umysł przeszkadzał ze swoim klasycznym „zaraz, zaraz!”. Podążyłem jednak za tym, co lekkie, przyjemne, co sprawia, że serce się cieszy. Nie żałuję, bo dzięki temu, że zdecydowałem się wziąć udział w kursie, teraz żyję z jogi śmiechu i profesjonalnie zajmuję się szerzeniem radości. Nie mógłbym sobie tego wcześniej wymarzyć, a tym bardziej racjonalnie zaplanować.

2. Pytam siebie, co kojarzy mi się z dziecięcą radością, i wprowadzam to w życie na dorosły sposób. Tak właśnie niedawno wróciłem do jazdy na rolkach i hulajnodze. I okazało się, że nie tylko mam z tego radość, ale to też całkiem sensowne nowoczesne środki poruszania się po mieście.

3. Śmieję się, śmieję i jeszcze raz śmieję. Niezależnie od nastroju. Nie zawsze mam wpływ na to, co funduje mi świat zewnętrzny, ale za sprawą codziennej praktyki jogi śmiechu czuję się lepiej i witam świat z elementarną wesołością.

Słuchaj siebie

Więcej radości!

Zdjęcie: shutterstock

Żeby na nowo nauczyć się beztrosko śmiać i bawić, trzeba oczywiście potrafić zidentyfikować aktywności, ludzi i sytuacje, które potrafią przynieść nam radość. Można to zrobić ‒ tak jak powiedział Piotr – podążając za sercem lub wysyłając mózg na polowanie. Tak naprawdę wszystko jedno – skorzystajcie z tego, z czym jesteście w lepszych stosunkach. Mamy naturalną zdolność do wyszukiwania w naszej rzeczywistości i otoczeniu akurat tego, na czym jesteśmy skupieni. Prosty przykład – kiedy zapisujemy się na kurs prawa jazdy, nagle zaczynamy zwracać uwagę na znaki drogowe, które wcześniej mijaliśmy codziennie niemal niezauważone. Można tę zdolność wykorzystać i zlecić mózgowi zadanie. Możemy powiedzieć do siebie „dziś będziesz zwracał uwagę na wszystko to, co sprawia ci radość”. I już po drodze do pracy na pewno zdarzy się coś, co zwróci naszą uwagę, coś, co wcześniej przeoczyliśmy. Wesoły pies sąsiadki, który wywija kółka w powietrzu przed wyjściem na spacer? Może ten koleżka na longboardzie, który sunie przez tłum jakby na fali? Po całym takim dniu będziemy mieli mnóstwo wskazówek. Może czas sprawić sobie… psa?

W podążaniu za sercem ważna jest samoakceptacja, kontakt z emocjami i umiejętność ich poprawnej interpretacji. To sztuka stosunkowo trudna, szczególnie jeżeli wytrenowaliśmy się już w konwenansach i grzeczności. Zdarza się więc, że nie jesteśmy do końca pewni, co czujemy – czy to zazdrość, czy po prostu niezrozumienie? Czy to złość, czy po prostu przedawkowanie kawy? Spróbujcie rozpracować swój wewnętrzny GPS. O tym, że warto się śmiać, nie trzeba nikogo przekonywać. Czasem po prostu trzeba sobie przypomnieć, żeby inwestować nie tylko w profesjonalizm czy kondycję – także po prostu w radość. Najbliższy wolny weekend poświęć więc zabawie, takiej bez alkoholu i głośnej muzyki. Wybierz się na łyżwy, porzucaj piłkę psom znajomych i zamiast zaczynać dzień od dywanówki z YouTube’em, zatańcz układ z teledysku Beyoncé czy innej diwy. W piżamce – po prostu dla śmiechu. 

Maja Święcicka – dziennikarka, blogerka. Mówi o sobie tak: „Praktykuję codzienność i lubię myśleć, że robię to z pasją, a wiem, że z przyjemnością. Interesuje mnie wiele tematów – począwszy od duchowości, psychologii i seksu, poprzez podróże, sport (konkretnie wspinaczkę), wpływ diety na nasze zdrowie (fizyczne i psychiczne) aż do designu, ekologicznych technologii i nowatorskich rozwiązań. Staram się pamiętać, że jedyną osobą, na którą będą skazana przez całe życie, jestem ja sama. Dlatego stram się siebie dobrze poznać, no i dobrze traktować…”

Podoba Ci się ten artykuł?

Tak
Nie

Zainteresują cię również:

Angelina Jolie najpierw szokowała, teraz ratuje życie

Strach przed bólem gorszy niż ból

Strach przed bólem gorszy niż ból

6 badań, dzięki którym diagnozujemy nowotwory

Nie odkrywaj swojej pasji – stwórz ją

Zdenerwowany? Zjedz coś

Fitness na zdrowe jelita

Owoce i warzywa bez przemycania

Owoce i warzywa bez przemycania

Pies kontra upał. Jak pomóc zwierzakowi?

10 ekokosmetyków idealnych na lato

10 rzeczy, które czyścisz źle, za rzadko lub wcale

Mamo, mam coś w oku!

Tarta z pomidorami, ricottą i parmezanem