Przejdź do treści

Wspinaczka – najlepsze destynacje

Wspinaczka – najlepsze destynacje
Wspinanie jest fenomenem wśród sportów, bo fizyczność łączy się tu z metafizyką. Źródło: REPORTER/East News
Podoba Ci
się ten artykuł?
Udostępnij bliskim
Najnowsze
Kampania Fundacji Arena i Świat
Wspaniałe bohaterki w kampanii „Badaj się i żyj pełną piersią. Nie daj się rakowi”
Agnieszka Hyży o macierzyństwie: wszystkie jedziemy na tym samym wózku!
Michał Lipa o dodatkowych kilogramach w ciąży. Ile może przytyć ciężarna?
Fryzjerka znalazła dziwną plamkę na jej głowie. Okazało się, że po 13 latach ma nawrót raka
szczepionka
Grypa – dlaczego się szczepimy?

Jeżeli byliście tymi dzieciakami, które każdą możliwą chwilę spędzały na drzewach, murkach lub dachach, a kluczowe rozważania dotyczące podwórkowego życia prowadziliście z pozycji trzepaka, wisząc głową w dół – to nie ma no co czekać. Trzeba ruszyć w skały i zacząć się wspinać!

Wspinanie jest fenomenem wśród sportów, bo fizyczność łączy się tu z metafizyką. To zajawka, która narodziła się, gdy człowiek w swojej wędrówce stanął przed pionową skałą i zapragnął ją pokonać. Za początek alpinizmu niektórzy przyjmują pierwsze zdobycie szczytu Mont Blanc w 1786 roku. Od tamtej pory wspinanie jest oficjalnym sportem i zawsze głośno się o nim mówi. To sport, który dzieli się na wiele odrębnych, wyspecjalizowanych dyscyplin: wspinanie rekreacyjne w skałkach, wspinanie sportowe, wspinaczkę wysokogórską, himalaizm, speleologię oraz skialpinizm. Możliwości jest wiele i każdy może znaleźć coś odpowiedniego dla siebie. Dla jednych wspinaczka będzie sportem, dla innych drogą życiową bez potrzeby rywalizacji. Wspinać się można o każdej porze roku, ale lato to dobry czas, by zacząć.

Wspinaczka w wersji polskiej

Wystarczy wyjechać na specjalne kursy wspinaczki skałkowej, by w tydzień poznać podstawy tego sportu i zadecydować, co dalej. Idealnym miejscem na rozpoczęcie wertykalnej przygody jest Jura Krakowsko-Częstochowska, gdzie liczne skałki pozwolą nam postawić nasze pierwsze kroki w pionowym świecie. Potem możemy chcieć tylko więcej.

Po zakończeniu kursu skałkowego naszą przygodę warto kontynuować w Tatrach, doskonaląc poznane techniki skałkowe, by samodzielnie zacząć wspinać się w górach wysokich. Tatry to jedne z najpiękniejszych gór na świecie. Na małym obszarze znajdziemy wszystko, co w wysokich górach powoduje estetyczny zawrót głowy: wiszące dolinki, wysokogórskie stawy, monumentalne ściany. To wspinaczkowe eldorado na wyciągnięcie ręki. Najlepsze miesiące do wspinania i turystyki wysokogórskiej to sierpień i wrzesień. Pogoda jest wówczas bardziej stabilna i mniej deszczowa. We wrześniu będzie też znacznie mniej klapkowych turystów, oblegających Morskie Oko czy rejon Kasprowego Wierchu.

Wspinaczkowe wyzwanie w Europie

Wspinaczka – najlepsze destynacje

Źródło: www.frankenjura.com

Chcemy się wspinać, ale rodzina zgłasza kategoryczne veto, lobbując podczas domowych obrad: morze albo śmierć? Nie pozostaje nam nic innego jak wyjazd do Chorwacji. Na szczęście jest tam Paklenica. To park narodowy położony niedaleko Zadaru, z wysokim na 350 m szczytem Anica Kuk. Rejon ma charakter typowo górski. Znajdziemy tam ponad 100 dróg wspinaczkowych o różnych stopniach trudności (od IV do 8a). Drogi przeważnie są dobrze obite. W miesiącach wakacyjnych największym wyzwaniem będzie upał. Na szczęście ściana Anicy ma wystawkę północną i północno-zachodnią, dlatego do godziny 14 da się tam przeżyć. Warto wstawać wcześnie rano, by po południu wracać nad morze i oddawać się urlopowemu plażowaniu wśród setek nieświadomych piękna i przygody, jakich doświadczamy na wspinaniu.

Wyjazd w lecie nad morze to dosyć traumatyczne przeżycie dla wszystkich ceniących spokój, ciszę i brak tłumów (o to coraz trudniej). Jeżeli poza tym jesteśmy indywidualistami, którzy nie lubią dzielić się wodą z atmosferą, która próbuje wycisnąć z nas siódme poty, poszturchując na urlopie niemiłosiernym upałem od samego rana, to ewidentnie musimy zaszyć się w bardziej umiarkowanym klimacie. Dobrym wyborem będzie Frankenjura. To spory obszar umożliwiający wspinanie, położony między Norymbergą, Bambergiem a Bayreuthem, który oferuje ponad 10 tys. dróg, w większości w skali 6a do 6b. To miejsce zdecydowanie dla osób regularnie się wspinających. Drogi są bardzo dobrze ubezpieczone. Po wyłączeniu wszelkich elektronicznych gadżetów i rozbiciu się na którymś z licznych kempingów możemy zrelaksowani zniknąć z tego świata przynajmniej na dwa tygodnie.

Raj na Seszelach

Jeżeli miejsca na wyciągnięcie ręki nie są zbyt atrakcyjne i z dziada pradziada należymy do rodziny wielkich fabrykantów, a co za tym idzie, na nasze konto wypełniają pulchniutkie liczby, które tylko czekają, żeby je uszczypnąć i wysłać na odpowiednią dietę, to pakujemy szpej, zaczesujemy modną fryzurę, przywdziewamy obowiązkowe Ray-Bany i ogłaszamy wyprawę na Seszele. Wynajdujemy połączenie lotnicze na wyspę Mahé, a będąc już na miejscu, korzystamy z katamaranów. Tak zaczynamy eksplorację raju. Najlepiej udać się na wyspę La Digue. Pierwsze ślady wspinaczkowe w tym rejonie datują się na 1984 rok i zespół Marca i Pierpaola Pretich. Od tego czasu pojawia się tu coraz więcej wspinaczy zostawiających po sobie ślady własnej działalności. Planując drogi wielowyciągowe, musimy odwiedzić masyw Mont Sebert i teren Parku Narodowego „Moren Seychellois”, Silhouette i Wielki Filar na La Digue. Ale zdecydowanie wisienką na torcie jest bouldering w Anse Source d’Argent, czyli wspinanie bez asekuracji po kamieniach wystających prosto z plaży nad samym oceanem. Ich formy są nieokiełznaną wolnością natury i dają nam możliwość wyrafinowanych przechwytów, harmonii ruchu i… niejednej gleby, która na szczęście kończy się na aksamitnym piasku lub w wodzie. Odwiedzając wyspy tego archipelagu, niejednokrotnie poczujemy silną więź z Robinsonem Crusoe, a może nawet zaświta nam myśl, by porzucić cywilizację. Ale komu byśmy o tym opowiedzieli? Przecież nie możemy zostać outsiderami, poza tym obowiązki i cywilizacja dobijają się do nas setkami maili, zdjęć i ofert. Czas wracać, otrzepać piasek ze stóp. Nasze ślady rozmyje ocean wraz z kolejnym przypływem. Ukojenie po smutku, że właśnie pojawiły się napisy końcowe, przyniosą nam niezliczone ilości lajków na fejsie, po tym jak pochwalimy się naszym „takie tam, z wakacji”. 

Podoba Ci się ten artykuł?

Tak
Nie

Powiązane tematy

Zainteresują cię również:

Speedriding – śmigaj jak James Bond!

Speedriding – śmigaj jak James Bond!

Łyżwy – zimowy trening na każdą pogodę

Łyżwy – zimowy trening na każdą pogodę

Rakiety śnieżne - traperska tradycja

Rakiety śnieżne – traperska tradycja

Zimą biegamy, ale na nartach!

Zimą biegamy, ale na nartach!

Snowboard – szus na jednej desce

Snowboard – szus na jednej desce

Czas na narty!

Czas na narty!

Nurkowanie - najlepsze destynacje

Nurkowanie – najlepsze destynacje

Kanioning – najlepsze destynacje

Kanioning – najlepsze destynacje

Surfing – najlepsze destynacje

Surfing – najlepsze destynacje

Rowery górskie – najlepsze destynacje

Rowery górskie – najlepsze destynacje

Kajakowy reset

Kajakowy reset

Street Workout - powrót na trzepak

Street Workout – powrót na trzepak