Przejdź do treści

„Gdybym bardziej w siebie wierzyła to…”. Jak wytrenować pewność siebie?

Młoda kobieta siedzi na moście i jest smutna. Za nią widać ulicę i jadące autą. Kobieta ma założone ręce o kolana i tatuaż skrzydło na prawej ręce.
iStock
Podoba Ci
się ten artykuł?
Udostępnij bliskim
Najnowsze
Zgaga? Refluks? Wzdęcia? Poznaj 5 produktów, których nie lubi twój żołądek
Ćwiczenia oddechowe na trawienie
Ćwiczenia oddechowe na trawienie. Kasia Bem pokazuje, jak dobrze je wykonać
Muffiny z rabarbarem i glazurą tahini
10 wegetariańskich źródeł żelaza
Wrzody żołądka – jak wyglądają objawy? Wyjaśnia gastroenterolog

„Gdybym był bardziej pewny siebie, wszystko byłoby łatwiejsze” – mówimy sami do siebie, tkwiąc w martwym punkcie. Jak znaleźć równowagę między życiową ostrożnością a pewnością siebie? I czy poziom pewności siebie można podnieść na stałe? Sprawdzamy to z ekspertami.

Brak wiary w siebie jest chorobą. Jeśli stracisz panowanie nad tym, wątpliwości staną się twoją rzeczywistością” – to fragment z książki „Płonący most” Johna Flanagana. I pewnie większość z nas zgodzi się z tym zdaniem. Pewność siebie przydaje się zarówno w pracy, w domu, w życiu intymnym, na spotkaniu ze znajomymi, na wakacjach, jak i wtedy, gdy chcemy z satysfakcją spojrzeć w lustro. Z drugiej jednak strony dobrze znamy przykłady osób, dla których nadmierna pewność siebie była zgubna, a czasami nawet zabójcza! Docierają do nas informacje o wakacyjnych wypadkach, do których doszło po tym, jak ktoś skakał do wody na głowę albo szarżował za kierownicą. Potrzebna? Niebezpieczna? Jak to w końcu jest z tą pewnością siebie?

Pewność siebie = constans

Pamiętacie lekcję fizyki w liceum? Był taki temat: ruch jednostajny prostoliniowy. Jedno z równań z tamtej lekcji wyglądało tak: v = constans, a oznaczało tyle, że prędkość w tym ruchu jest stała i się nie zmienia. Dokładnie tak samo powinno być z naszą pewnością siebie, która powinna być możliwie odporna na bodźce z zewnątrz. – Te bodźce to uwagi od innych, krytyka, gorsza pogoda i tysiąc innych rzeczy, które sprawiają, że czujemy się mniej pewnie. Ale też pochwały, komplementy i ciepłe słowa, które magicznie nas wzmacniają – mówi coach Robert Galewski. Krótko mówiąc: jesteśmy zwykle zewnątrzsterowni, nasze samopoczucie zależy od tego, co robią i mówią (o nas i przy nas) inni. – Tymczasem powinniśmy robić wszystko, żeby niezależnie od tego, co dzieje się dookoła, czuć się niemal zawsze mniej więcej tak samo pewnie. Niezależnie od tego, czy umawiamy się na grilla ze znajomymi, czy występujemy przed swoim zespołem zadaniowym, czy idziemy na rozmowę w sprawie nowej pracy – podpowiada coach. Pytanie tylko, jak to zrobić.

Czy to da się wytrenować?

Podobno tak! W internecie możemy znaleźć dziesiątki kursów i szkoleń, w czasie których wzmacniana jest pewność siebie. – Tego typu treningi generalnie można podzielić na dwa typy: te, które skupiają się na tym, co dzieje się z naszym ciałem, oraz skoncentrowane na naszych myślach i procesach, które rozgrywają się w naszej głowie – mówi Robert Galewski. Zacznijmy od tych związanych z naszym ciałem i przede wszystkim z naszą postawą. – Te ćwiczenia dotyczą tego, abyśmy byli wyprostowani, aby nasza klatka piersiowa była wypięta do przodu. Aby stawiać pewne kroki i patrzeć przed siebie. Tego typu podpowiedzi znam co najmniej kilkanaście – wymienia coach. – Pamiętajmy jednak, że te ćwiczenia cały czas jednak odnoszą nas do tego, co dzieje się na zewnątrz. Bo dzięki takiej postawie czy takiemu sposobowi chodzenia będziemy przez innych odbierani jako bardziej zdecydowani, opanowani, spokojni i, co za tym idzie, bardziej pewni siebie  – dodaje. Ale my skoncentrujmy się na ćwiczeniach, które zajmują się tym, co dzieje się w naszej głowie!

Barbara Falenta z książką "Mamy dla Mamy"

Najpopularniejsze z nich to wizualizacja. – Sprawa wydaje się prosta. Znajdujemy osobę, która według nas jest pewna siebie, tak jak my chcielibyśmy być. To może być kolega z pracy, ktoś z naszego otoczenia, coach, którego podglądamy, dziennikarz, aktor, a nawet postać z filmu czy serialu. To może być nawet Franz Mauer z „Psów” Władysława Pasikowskiego czy Hank Moody z serialu „Californication”, bo takie osoby wymieniają w tym miejscu moi klienci  – mówi z uśmiechem Robert Galewski.  – Najważniejsze jest to, aby pewność siebie tej osoby była na mniej więcej podobnym poziomie jak nasz docelowy poziom pewności  – tłumaczy. Co robimy dalej? Chodzi o to, żeby dokładnie prześledzić, jak zachowuje się ta osoba, a potem wcielić się w tę postać chociaż na kilka minut. – Dokonujemy tutaj, jak ładnie się mówi, sądu kontrfaktycznego, a w praktyce zwykłego gdybania, gdy zaczynamy myśleć, jak ta osoba zachowałaby się w sytuacji, w której my się znajdujemy. W której to my powinniśmy wykazać pewność i zdecydowanie, aby osiągnąć sukces – podpowiada coach. W tym ćwiczeniu chodzi przede wszystkim o to, aby choć na chwilę wyjść ze swojej skóry. – To wyjście będzie dla nas symbolicznym opuszczeniem strefy komfortu. Przekroczeniem tego, co znamy i co stosujemy tak często, że do niczego nowego nas to nie doprowadzi – dodaje Galewski.

Jest jeszcze jedna stosowana w takich sytuacjach technika. – Możemy wyobrażać sobie pewniejszą wersję samych siebie i w nią chcieć się wcielić. Trenerzy, w tym specjalista w tej dziedzinie Paul McKenny, autor znanej książki „Grunt to pewność siebie”, podpowiadają, że czasami warto spróbować spojrzeć na świat osoby, która bardzo nas lubi, może nawet kocha. Wtedy znów energię czerpiemy z zewnątrz. Ale próbujemy sami doceniać to, co w nas jest fajne, co może wzbudzać sympatię lub miłość. Możemy zacząć mówić sami sobie krzepiące komplementy. I w ten sposób czuć się lepiej, pewniej i… nie bać się jednocześnie narcyzmu – żartuje coach.

Opinia? Nie przeżywaj tego!

 

Poza warsztatowymi ćwiczeniami tego typu treningom towarzyszy kilka myśli przewodnich. Jedna z nich dotyczy tego, jak powinniśmy traktować krytykę. Uwaga, chodzi o krytykę, której to my jesteśmy adresatami! – Patrząc na chłodno, można stwierdzić, że krytyka to nic innego tylko czyjaś opinia na nasz temat, pewnie zwykle trochę inna od naszej – mówi Galewski. – Kluczowe jest to, że ta opinia nie jest ani ważniejsza, ani mniej ważna od naszej. To po prostu opinia –  dodaje ekspert.

Na koniec wracamy do pytania, które zadaliśmy na początku: jak znaleźć równowagę między ostrożnością życiową a pewnością siebie? Mamy podpowiedź! Jest to połączenie doceniania samego siebie i asertywności. – Mój znajomy trener mówi często, że jeśli sami nie będziemy się cenić, to nikt nas nie doceni. A inny trener, bardzo doświadczony w swojej dziedzinie, ma dużo niższą stawkę za swoją pracę niż jego mniej doświadczeni koledzy. Kiedyś zapytałem go, dlaczego tak nisko wycenia swoją pracę, a on odpowiedział mi, że to przez strach przed stratą klientów –  opowiada Galewski. I tu pojawia się asertywność! – Nie chodzi tu o horrendalne podnoszenie stawek czy chciwość finansową, tylko o to, żeby cenić siebie, to znaczy myśleć o tym, ile warta jest nasza praca, z wszystkim, co z nią się wiąże: dojazdem, przygotowaniem się, materiałami, czasem w niej spędzanym. Z doświadczenia wiem, że takie podejście daje większą swobodę. I wzmacnia poczucie naszej wewnętrznej pewności – podpowiada Galewski.

Zwróć uwagę na to, co mówisz

Na koniec jeszcze jedna rada: uważaj na swój słownik i na to, co mówisz! – Jedno z najpopularniejszych zdań, jakie słyszę, brzmi: „Udało mi się to zrobić!”. Nic się nie udało! Lepiej powiedzieć „Ja to zrobiłem!”. To my jesteśmy sprawcami, to my bierzemy za to odpowiedzialność i to my czujemy się mocniejsi dzięki temu – dodaje ekspert.

Pewnie ktoś może powiedzieć: łatwo to wszystko wymienić, trudniej wprowadzić w życie. Ale tutaj może się przydać metoda małych kroków. Dzięki niej uda nam się podnieść poziom pewności siebie. Przepraszam, nic się nie uda! Sami to zrobicie!

Zobacz także

Podoba Ci się ten artykuł?

Tak
Nie

Powiązane tematy:

Zainteresują cię również:

4 sposoby na pogodzenie się

Jak się skutecznie pogodzić? Skorzystaj ze wskazówek psychologa

para kłótnia

Oto zdania, które skutecznie demotywują. Kiedy padają, z dyskusji robi się klasyczna „pyskusja”

smutna kobieta spotkanie

„Zamiast skupiać się na tym, co mamy, koncentrujemy się na tym, co chciałybyśmy mieć”. Dlaczego nie warto narzekać?

Kiedy czekamy na miłość, awans i lepszą wersję nas samych, wiele tracimy. Kasia Bem radzi, jak żyć tu i teraz

seks myśląca kobieta

Zmuszam się lub rezygnuję. O seksualnej niesamodzielności

wielkanoc

Moc rytuałów. Dlaczego są tak ważne?

Przyjaźń po rozstaniu? Rozstrzygnij wszystkie za i przeciw

Jak zmienić sposób, w jaki patrzymy na życie? Kasia Bem podaje klucz do szczęścia

Molekuły zakochania – co się dzieje z Twoim organizmem

Stres to mocny przeciwnik – jak się z nim mierzyć?

płatność kartą

Kłótnia w związku o pieniądze? Sprawdź, co radzi psycholog

Mówią Ci, że jesteś ignorantką? I bardzo dobrze! Ignorancja ma swoje plusy!

„Wszystko będzie dobrze” to banał. Jak umiejętnie pocieszać?

„Rozwód to nie znak, że dwie osoby się nie rozumieją, ale znak, że właśnie zaczęły”. Rozwód może być czymś pozytywnym, sprawdź co mówią o tym mądre kobiety

piwny brzuch

Skąd się bierze piwny brzuch i jak się go nie nabawić?

Martwy punkt – kiedy nie umiemy złapać dystansu? Tłumaczy Kasia Bem

Marzysz o ustabilizowanym życiu? Czy na pewno to jest to, czego potrzebujesz?

Zachwyć się tym, co jest teraz. Potrafisz to zrobić? Kasia Bem uważa, że to proste

rozmowa z partnerem

„Ludzie tak mnie wkurzają. Mam ochotę cały czas zwracać im uwagę”. Ciągła racja to frustracja

kobieta praca

10 podstępnych zjadaczy czasu. Sprawdź, co ty robisz z tej listy

Strefa komfortu – kuszący azyl

Puk, puk! – tu odwaga. Masz odwagę otworzyć jej drzwi? Czy zostajesz w strefie komfortu?

przejście dla pieszych

Jak żyjąc w dużym mieście poradzić sobie z nadmiarem bodźców? Tłumaczy psycholog Rafał Siuchliński

Naucz się „odpuszczać” – joga ci w tym pomoże

„Odpuść sobie”. Ale jak to zrobić? Kasia Bem zapewnia, że joga może w tym pomóc

kobieta w pracy

Podzielność uwagi. Psycholog wyjaśnia, czy warto robić kilka rzeczy na raz